Reklama

Reklama

Poprawione piękno pod czadorem

Iracki chirurg plastyczny Haider pamięta aż nadto dobrze czasy, kiedy większość jego pacjentów stanowiły ofiary wybuchów bombowych i zamachów samobójczych. Dzisiaj jego klienci chcą być po prostu piękniejsi.

41 - letni Haider nie chce ujawniać swojego nazwiska, ponieważ w Iraku lekarze wciąż są celem zamachów. Od 2003 roku, a więc od czasu rozpoczęcia drugiej wojny w Zatoce, pomaga on ludziom z bliznami po oparzeniach i innymi okaleczeniami.

"Ciągle pamiętam małą dziewczynkę, która miała poparzenia twarzy i szyi na skutek ataku moździerzowego na jej dom. Miała straszliwe blizny i była operowana latem 2005 roku" - opowiada Haider.

Ta praca potrafi zszargać nerwy, ale według Haidera rekonstrukcje chirurgiczne służą prawdziwie medycznym celom - w przeciwieństwie do coraz modniejszego w Iraku poprawiania nosów, podnoszenia pośladków i powiększania piersi.

Reklama

Chirurgia zakazanych części

"To paradoksalne przychodzić codziennie do pracy i przyjmować dwa rodzaje pacjentów. Jedna grupa jest zmuszona do operacji przez to, co się stało, druga przychodzi, bo chce zaspokoić swoje pragnienie przejścia operacji plastycznej" - mówi Haider.

"Według mnie osoby, które chcą mieć operację plastyczną, aby się upiększyć nie potrzebują chirurga plastycznego, tylko psychiatry, który pomógłby im zaakceptować własny wygląd i zyskać pewność siebie." Punkt widzenia Haidera nie jest czymś wyjątkowym w konserwatywnym Iraku. Chirurgia plastyczna, nawet jeżeli nie jest tam potępiana przez wpływowych islamskich duchownych, to musi się stosować do wymogów prawa religijnego.

Stosownie do nich lekarz nie może patrzeć na zakazane części kobiecego ciała takie jak: piersi, nogi czy brzuch. To poważne ograniczenie, jeżeli chce się wykonywać liposukcję albo powiększenie biustu.

Większość lekarzy po prostu ignoruje te regulacje.

Wyglądać jak Beyonce

Popularność chirurgii plastycznej w Iraku rośnie, ale trzeba pamiętać, że to kraj w którym oprócz wzrostu bezpieczeństwa, nastąpiło również odrodzenie ortodoksyjnego islamu. Od egzekucji Saddama Husajna moda damska przyjęła mocno konserwatywny obrót, zmuszając kobiety do zakrywania całego ciała oraz noszenia czadorów w miejscach publicznych.

Jak wielu lekarzy w Iraku, Haider wierzy, że chirurgia plastyczna powinna kierować się raczej przysięgą Hipokratesa niż edyktami religijnymi. "To jest moja praca. Próbuję pomagać ludziom, jeśli czuję, że słowa nie mogą im pomóc robię operację plastyczną" - mówi.

Inny lekarz Tariq al-Hamdani twierdzi, że to pragnienia pacjentów powinny być decydującym czynnikiem w chirurgii plastycznej - oczywiście w pewnych granicach. "Czasami nie robię operacji, jeżeli sprawa nie jest istotna np. jeżeli chodzi o powiększenie ust czy piersi" - mówi lekarz, który szacuje że 75 proc. jego pacjentek to kobiety.

To nie powstrzymało Nadii Kadhom 45- letniej matki dwojga dzieci od zapłacenia 1900 dolarów za liposukcję brzucha i powiększenie pośladków, aby wyglądać "bardziej jak Beyonce".

"Zrobiłam operację dla własnej przyjemności, aby poczuć się pewniej. Chcę zachować młodzieńczy wygląd i czuć się szczęśliwa" - mówi Kadhom, dodając, że ma pełne poparcie męża.

Jednak z powodu działalności grup popierających restrykcyjną interpretację islamu, jest mało prawdopodobne, że kobiety takie jak Kadhom będą mogły zaprezentować swoje nowe figury publicznie.

Nowe życie z nowym nosem

Rulę Hameed, 23- letnią absolwentkę wyższej uczelni, ten nowy konserwatyzm doprowadza do furii. "Mieliśmy więcej wolności za Saddama" - mówi Rula, która ostatnio "zrobiła sobie nos" - "mogłam wyjść na zewnątrz i każdy mógł na mnie patrzeć, ale teraz to się zmieniło, bo milicja i islamiści zmuszają kobiety do noszenia czadorów. Znam wiele dziewcząt, które w ogóle nie mogą wychodzić, bo są piękne, a ich rodzice powstrzymują je nawet przed pójściem na studia. Wiem, że jest kilku religijnych ludzi, którzy są przeciwni, robieniu operacji plastycznych, ale ja nie sądzę żeby było czymś grzesznym operacyjne usunięcie czegoś, co naprawdę ci przeszkadza".

Nie tylko kobiety chcą być atrakcyjniejsze. Mustafa Abbas, 27 - letni inżynier, zdecydował się na operację nadmiernie rozrośniętego nosa nie tylko, aby udrożnić przewody nosowe, ale także aby poprawić swoje szanse u dziewcząt. "Chciałem to zrobić, bo wiem, że przez to dziewczęta mnie odrzucały. Dla mnie operacja była sposobem na pozbycie się życiowych kłopotów. Chcę zacząć nowe życie, poznać dziewczynę i ożenić się. Teraz mogę".

Na podstawie AFP tłum. IG

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje