Reklama

Reklama

Geny to nie wszystko

Ryba dobra na wszystko

Reklama

Od steków zdrowszy jest zatem drób i ryby, co też nie oznacza, że można je jeść bez umiaru. Centralne miejsce w diecie powinny zająć - i tu bez niespodzianek - produkty pochodzenia roślinnego: warzywa, owoce, rośliny strączkowe i pełnoziarniste zboża. Ile? Co najmniej 400 gramów dziennie, radzą eksperci AICR, i to nie wliczając w to roślin bogatych w skrobię, jak ziemniaki. Zawarty w warzywach i ziarnach błonnik przyspiesza pracę jelit i szybciej usuwa z nich toksyczne substancje zdolne pobudzać tworzenie i wzrost nieprawidłowych komórek, zaś witaminy, mikroelementy, katechiny czy polifenole potrafią "uruchamiać" geny chroniące przed nowotworami. - Nie jest przypadkiem, że w regionach, gdzie tradycyjnie spożywa się dużo produktów roślinnych, liczba zachorowań na raka jest niższa niż na Zachodzie.

Palących papierosy Greków czy Hindusów nowotwór płuc dosięga znacznie rzadziej niż palaczy z USA - zauważa prof. Marek Naruszewicz. W Grecji i w basenie Morza Śródziemnego to zasługa m.in. oliwy z oliwek bogatej w substancje przeciwzapalne i antyutleniacze. Natomiast mieszkańcom Indii ochronę zapewnia prawdopodobnie zawarta w curry kurkumina.

Zagraj w zielone

- Okazuje się, że związek ten pobudza pewien fragment genomu człowieka zwany elementem reakcji antyoksydacyjnej i pośrednio przyczynia się do produkcji enzymów broniących organizm przed związkami rakotwórczymi - wyjaśnia prof. Naruszewicz. Na ten sam fragment DNA działa też obecny w zielonej herbacie galusan epikatechiny, związek, który dodatkowo zapobiega lub spowalnia postęp chorób neurodegeneracyjnych.

Z tych powodów, przekonuje prof. Naruszewicz, warto do naszej diety włączyć i egzotyczne curry, i zieloną herbatę, a przy tym przeprosić się z warzywami kapustnymi. Brukselka, brokuły, kalafior i różnego rodzaju kapusty zawierają silnie związki przeciwnowotworowe, np. sulforafany. W warzywach liściastych jak szpinak czy sałata jest natomiast kwas foliowy, o którym wiadomo, że przyczynia się do odnowy materiału genetycznego. Kłopot w tym, że foliany słabo wchłaniają się z żywności i by mieć ich pod dostatkiem, trzeba jeść naprawdę sporo zieleniny. Kobietom w ciąży lub planującym macierzyństwo zaleca się dodatkowo kwas foliowy w tabletkach.

Bez dodatków

Ale taka suplementacja to wyjątek od reguły. Według specjalistów AICR wszystkie potrzebne witaminy i mikrolementy najlepiej dostarczać organizmowi w naturalnych produktach. A nie w suplementach, które wiele osób traktuje jako ochronę przed rakiem. Przyjmowanie syntetycznych witamin w tabletkach na własną rękę, czy to w małych czy w dużych dawkach, może przynieść odwrotny skutek, ostrzegają eksperci.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje