Reklama

Reklama

Endometrioza. Kobiecość nie musi boleć

Bolesne miesiączki, bóle pleców, dyskomfort w czasie stosunku, trudności z zajściem w ciążę - to nie jedyne objawy choroby nazywanej często "podstępną żmiją". Karolina Staszak w książce "Endometrioza. Kobiecość nie musi boleć" opisuje swoją chorobę - od niepokojących objawów, poprzez diagnozę aż do leczenia. Poniżej prezentujemy fragment publikacji.

Wieloletnie zmagania z endometriozą obciążają nie tylko fizycznie, ale i psychiczne. Wraz z upływem czasu coraz trudniej jest poradzić sobie z tym balastem. Bardzo trudno jest wskazać moment, w którym należałoby zwrócić się o pomoc psychologiczną.

Z reguły osoby doświadczające chronicznego cierpienia, np. związanego z przewlekłą lub nieuleczalną chorobą, próbują radzić sobie same. Dlaczego? Odpowiedź jest bardzo prosta: to postawa "dam radę, nie jestem ułomna, nie będę opowiadać o chorobie komuś, kto nie jest lekarzem".

Reklama

Te przekonania działają na poziomie nieświadomym. Każdy człowiek chciałby mieć poczucie sprawczości w swoim życiu. Nadal pokutuje niezrozumiały mit, że prosząc o pomoc, ujawniamy swoją słabość.

Na szczęście myślenie o pomocy psychologicznej czy psychoterapeutycznej jako czymś wstydliwym jest coraz rzadsze. Część lekarzy ginekologów - a ich liczba wciąż rośnie - zauważa potrzebę pomocy psychologicznej dla swoich pacjentek.

Rozumieją, że zmaganie się z chorobą wywołuje bardzo duży stres, który wymaga zredukowania. Ale to nie wszystko, istnieją jeszcze dwa inne, bardzo istotne powody, dla których pacjentka powinna skorzystać z takiej pomocy.

Niezwykle ważne jest zbadanie, czy choroba nie ma podłoża psychologicznego i czy nie występują somatyzacje, czyli objawy choroby ciała wywołane kłopotami psychicznymi.

Należy też sprawdzić, w jaki sposób chora na endometriozę radzi sobie ze stresem. Ten drugi aspekt jest o tyle ważny, że pokazuje psychologiczne zasoby pacjentki do samoregulacji.

Tutaj ważną rolę odgrywa czynnik środowiskowy, rozumiany jako zbiór składowych takich jak: wychowanie przez konkretnych rodziców, kultura, obyczaje, wykształcenie itp. To bowiem przez obserwacje  i naśladowanie dorosłych dziecko uczy się postępowania w trudnych momentach życia.

Gdy jakieś nieszczęście spotyka matkę, dziecko widzi, jak ona postępuje w tej sytuacji. Czy udaje, że nic się nie stało, lecz wewnątrz jest przerażona i cierpi? Czy bardziej ekspresyjnie wyraża swoje emocje, np. wpadając w histeryczny płacz i zaniedbując swoje codzienne obowiązki?

Dziecko nie ma jeszcze w pełni rozwiniętej sfery poznawczej, więc niczym gąbka wchłania emocjonalność matki. Jeśli zatem słyszy, jak sfrustrowana matka często powtarza: "to już koniec, ja tego nie wytrzymam" albo: "co teraz będzie, co powiedzą ludzie?", zapamiętuje te zdania i wprowadza w swoją małą, dziecięcą rzeczywistość jako coś absolutnie pewnego i niezmiennego.

Z czasem przeradza się to w stałą formę przeżywania problemów i radzenia sobie z nimi. W procesie psychoterapii można zweryfikować, czy właśnie ta forma jest najwłaściwsza dla danej osoby i czy jest to jej osobisty sposób, czy raczej coś, czego nauczyła się w dzieciństwie.

U podstaw wyuczonych schematów czy nawyków leży pierwotne uczucie, jakim jest lęk. Jeśli dorosły, osoba znacząca dla dziecka, będzie przeżywać nadmiarowo lęk, dziecko przejmie ten sposób i powieli go.

Stanie się to wówczas wyuczonym, nieadekwatnym do danej sytuacji sposobem zachowania. Jednak ten sam lęk, gdy go oswoimy i zrozumiemy, może stać się naszym pomocnikiem i współpracownikiem. Informuje nas bowiem o różnych zagrożeniach i pozwala podejmować bezpieczne decyzje.

Gdy osobiste próby zaradzenia swojemu cierpieniu nie przynoszą rezultatów, należy zwrócić się do specjalisty. Warto przy tym pamiętać, że profilaktyka jest zawsze łatwiejsza i mniej bolesna niż leczenie. Oznacza to, że już kilka sesji na początku nieudanych prób poradzenia sobie z lękiem może przynieść ukojenie i spokój.

Błędne koło musi jednak zatrzymać ktoś z zewnątrz, nikt nie jest w stanie zrobić tego samodzielnie. Oczywiście chodzi o kogoś, kto jest specjalistą: potrafi zauważyć nieadekwatne sposoby zachowania się, zrozumieć  i właściwie zainterweniować.

Funkcjonowanie w chorobie przewlekłej

Choroba przewlekła generuje całe spektrum objawów. Do endometriozy należy podejść jak do każdego innego chronicznego schorzenia.

Dla pacjentki oznacza ona zmiany w kilku obszarach. W obszarze biologicznym pojawiać się mogą dokuczliwy ból i brak dobrostanu fizycznego. Z endometriozą wiążą się inne choroby i zaburzenia, dotyczące różnych obszarów ludzkiego funkcjonowania.

Sfera poznawcza obejmuje całościowy obraz siebie, wraz z przekonaniami na własny temat i oczekiwaniami co do sposobu poradzenia sobie z chorobą. Można też zauważyć niekorzystny wpływ choroby w postaci zmniejszenia bądź utraty własnej niezależności, prywatności i poczucia kontroli.

W obszarze funkcjonowania społecznego (środowiskowego) dojmujący ból może czasowo wyłączyć osobę chorą z codziennych obowiązków lub uniemożliwić wykonywanie pracy zawodowej.

Częste zwolnienia lekarskie lub hospitalizacje niosą ryzyko pogorszenia sytuacji materialnej. Wpływa to na pogorszenie lub utratę związków z bliskimi i ograniczenie pozostawania w przyjaznym środowisku.

Choroba przewlekła zmienia sytuację życiową cierpiącej na nią osoby. Do tej nowej sytuacji należy jakoś się przystosować, a zatem przeobrażeniu ulega cała sfera behawioralna człowieka. Choroba wymusza konieczność przeorganizowania znacznej części życia.

Dla kobiety z endometriozą priorytetem stają się regularne procedury diagnostyczne, poddawanie się kontrolom lekarskim, przyjmowanie leków, zmiana sposobu odżywiania się, czy wręcz filozofii życiowej.

W niektórych przypadkach zauważa się całkowitą przemianę form i wzorców aktywności, jakimi są praca i wypoczynek. Można zaryzykować stwierdzenie, że w wyniku endometriozy pacjentki przewartościowują swoje marzenia i plany życiowe, uwzględniając w nich (lub nie) potrzeby swoich najbliższych, jak mąż, dzieci czy posunięci w latach rodzice.

Wymienione tu pokrótce zmiany w poszczególnych obszarach w sposób skumulowany wpływają na sferę emocjonalną osoby chorej. Zmaga się ona z silniejszymi negatywnymi emocjami.

Każdy człowiek reaguje na powstały stres zgodnie z własnym stylem reagowania na sytuacje trudne. Ów styl reakcji na sytuację stresową kształtuje się we wczesnym dzieciństwie. Podlega później niewielkim modyfikacjom wynikającym z wydarzeń życiowych.

Możemy wyróżnić dwa typowe wzorce reakcji zmniejszających napięcie emocjonalne w sytuacji zagrożenia życia i zdrowia. Jednym z nich jest tłumienie, przejawiające się między innymi w zaprzeczaniu.

W przypadku endometriozy byłaby to reakcja obronna na postawioną diagnozę i negacja zaistniałej sytuacji. Przyjęcie treści o chorobie jest wysoce lękotwórcze. Zaprzeczanie pomaga natomiast obniżyć poziom negatywnych emocji i odroczyć w czasie zmierzenie się z konsekwencjami choroby.

To jednak ślepa uliczka. Jakkolwiek na początku niesie chwilową ulgę, to w konsekwencji naraża chorą na rozwój choroby i zamyka możliwość uczenia się nowych prozdrowotnych zachowań.

Innym przejawem tłumienia jest regresja. Polega ona na cofnięciu się chorej do wcześniejszych lat rozwojowych. Kobieta staje się bardziej pasywna w zachowaniu i w większym stopniu zależna od innych.

Można zauważyć wręcz zachowania dziecięce, polegające na unikaniu jakichkolwiek samodzielnych działań, które stanowiłyby dojrzałe, adekwatne sposoby radzenia sobie z chorobą, takich jak regularne wizyty u lekarza czy unikanie jedzenia wysoko przetworzonej żywności typu fast food.

Taka postawa obciąża system rodzinny, gdyż generuje konieczność zwiększonej opieki i kontroli nad osobą chorą. Wpływa to frustrująco na najbliższych, którzy muszą wyręczać pacjentkę w czynnościach, jakie mogłaby wykonać sama.

Kompensacja to kolejna forma radzenia sobie z chorobą przewlekłą. Polega na przeciwdziałaniu ograniczeniom pojawiającym się na skutek choroby w jednym obszarze funkcjonowania przez stawanie się coraz bieglejszym w innej sferze.

Przykładowo osoba zmagająca się z endometriozą bardziej niż zwykle angażuje się w pracę zawodową, ograniczając tym samym uważność potrzebną do zachowań prozdrowotnych, takich jak dbałość o sen, przygotowywanie zdrowych posiłków, badania czy przyjmowanie leków. W konsekwencji kompensacja traktowana jest jako niekorzystna i przynosząca szkodę.

Niejako na przeciwległym biegunie wobec takiej postawy leży kolejne zniekształcenie poznawcze - racjonalizacja. Osoba chora za przyczynę swojego zachowania lub niemożności osiągnięcia zaplanowanych celów uznaje właśnie chorobę.

Trudno jest jednoznacznie stwierdzić, na ile rzeczywiście schorzenie utrudnia wykonywanie obowiązków, a na ile łagodzi rozczarowanie wynikające z braku wykorzystania pełnego potencjału osoby. W społecznym rozumieniu panuje przecież akceptacja tego, że z powodu choroby coś nie zostało wykonane.

Ostatnim mechanizmem w tłumieniu negatywnych emocji jest sublimacja, której istotą jest przekształcanie negatywnych emocji, takich jak złość lub lęk, w zachowania społecznie akceptowalne. Dzieje się tak np. gdy żona pijącego mężczyzny, zamiast zająć się swoją złością na męża, zaczyna się spełniać w pomaganiu innym.

Drugim obok tłumienia typowym wzorcem reakcji zmniejszających napięcie emocjonalne w sytuacji zagrożenia życia i zdrowia jest monitorowanie. Polega ono na uważnym obserwowaniu wszelkich sygnałów świadczących o zagrożeniu, a następnie potęgowaniu ich (np. gdy widzę, że moje wyniki badań się pogorszyły, jestem przekonana, że to nowotwór).

Są to doznania bardzo subiektywne, często niezrozumiałe dla otoczenia. Powstały wysoki poziom przeżywania emocji generuje lęk o dużym natężeniu, długie analizowanie dostrzeżonych sygnałów oraz natrętne przeżywanie tych doświadczeń.

Powoduje to konsekwencje na poziomie fizjologicznym, takie jak pobudzenie napięcia mięśniowego, usztywnienie czy zwiększona praca układu sercowo-naczyniowego. Są to typowe objawy występujące podczas silnego lęku, czyli reakcja "uciekaj lub walcz".

INTERIA.PL/materiały prasowe

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje