Pierwsze gwiazdy „Teleexpressu”

„Teleexpress” zdobył widzów szybkim tempem, młodzieżową formułą, luzem prowadzących. Jego atutem byli też sympatyczni dziennnikarze.

Pierwsze wydanie 26 czerwca 1986 r. poprowadził nieżyjący już Wojciech Mazurkiewicz. Głównym prezenterem z początku był Wojciech Reszczyński z radiowej Trójki. W 1991 r. doszedł Marcin Orłoś. Dziennikarze tworzący "Teleexpress" zdobyli dużą popularność. Jak potoczyły się ich losy?

Reklama

Marek Sierocki został do dziś

Podobno prezentację teledysków proponowano bardzo już znanemu Markowi Niedźwieckiemu, potem Wojciechowi Mannowi, ale odmówili. Sierocki zaś był wtedy "tylko" didżejem w klubie Hybrydy, niekiedy wypowiadającym się na temat muzyki w Telewizyjnym Kurierze Warszawskim. W dodatku pozbawionym telefonu, bo w PRL-u nie wszyscy je mieli. Dlatego nowopowstająca redakcja zadzwoniła z propozycją współpracy do przedszkola, gdzie pracowała żona Marka.

- Poproszono mnie, żebym nagrał trzy zapowiedzi do jakichkolwiek teledysków - wspomina. - Nagrałem więc i przestałem o tym myśleć. 26 czerwca w czwartek poszedł na spóźnione imieniny do ojca, Jana. Rodzina włączyła telewizor i wszyscy zobaczyli nowy program - "Teleexpress", a nim... Marka! - Dziwnie na mnie spoglądali, bo ich nie uprzedziłem, ale sam nie wiedziałem! - przysięga.

Już wkrótce wszystkie dzieci na osiedlu krzyczały za nim: "Marek Sierocki, cześć!". A to stąd, że gdy Reszczyński go zapowiadał, witał się właśnie tym słowem na antenie. Sierocki zapamiętał z tych pionierskich czasów wizytę piosenkarza Shakina Stevensa. Artysta był w Warszawie i w hotelu zobaczył, że "Teleexpress" nadaje jego teledyski. Koniecznie chciał odwiedzić studio, lecz jako człowiek ze "zgniłego" Zachodu mógł mieć kłopoty z przepustką, więc redaktorzy "Teleexpressu" uprzedzili go, żeby się nie odzywał, a w razie czego powiedział, że nazywa się... Kowalski. Wprowadzili go, a on... zdziwił się, że nie mają porządnego studia.

Jolanta Fajkowska wychowała w telewizji córkę

Rolę studia pełnił pokój przedzielony szklaną szybą. Prowadzący stał, a nie siedział, a dziennikarze widoczni za szybą jakby nie zauważali, że są na antenie. Czasem podchodzili do kamery i czytali wiadomości. Jedną z takich osób była Jolanta Fajkowska, która wyspecjalizowała się w tematyce związanej z gwiazdami. Po roku przeszła do TVP 2, gdzie robiła wywiady, m.in. ze Stingiem i Woody Allenem. - Miałam wtedy kolorowe życie! - wspomina.

Właściwie w telewizji Fajkowska wychowała swoją jedynaczkę, Marysię Niklińską, która obecnie jest aktorką i piosenkarką, a mama pracuje w Polskim Radiu i w Polsacie.

Magdalena Mikołajczak-Olszewska pomogła "Plebanii"

Z "Teleexpressu" trafiła do "Panoramy", którą prowadziła przez wiele lat. W 2000 r. zniknęła z ekranu. Nadal pracowała w TVP, ale nastały dla niej chude lata. Po pięciu powróciła na antenę, prowadząc wraz z Tomaszem Kammelem reality show "Miasto marzeń". Emisja tego programu rychło jednak się skończyła.

Następnie Magdalena Mikołajczak-Olszewska była gospodynią magazynu katolickiego "Między ziemią a niebem". Ponadto grała epizodyczne role w filmach oraz wspierała w pracy drugiego męża - scenarzystę "Plebanii". Podobno miała spory udział w wykreowaniu wyrazistych postaci w tym serialu. Obecnie jest wykładowczynią w szkole dziennikarstwa.

Maciej Orłoś: tak minęło 25 lat

Byłem aktorem po PWST, ale bez spektakularnych sukcesów. Sam zrezygnowałem z etatu w teatrze, dobrym, ale nic mi tam nie dawali do grania - zwierzał się po latach "Newsweekowi". Dorabiał jako dystrybutor opozycyjnych książek, kopiował też kasety z muzyką. Był również... komiwojażerem sprzedającym po warszawskich drogeriach kredki, które znajomi sprowadzali z Ameryki. Tymczasem Telewizja Polska poszukiwała pracowników do nowego programu. Orłoś zgłosił się, jednak w efekcie zaproponowano mu etat w... "Teleexpressie".

Zadebiutował 15 czerwca 1991 r. Szybko stał się jedną z najjaśniejszych gwiazd programu. Specjaliści z Telewizji Polskiej bardzo dbali o jego wizerunek. Miał wręcz zapisane w umowie, że gdy będzie chciał coś zmienić, choćby fryzurę lub oprawki okularów, musi pytać TVP o pozwolenie - zdradził to sam po latach w internetowym talk show "20 m2 Łukasza".

Maciej Orłoś był najdłuższym stażem i najlepiej rozpoznawalnym prezenterem "Teleexpressu". Pożegnał się z widzami 31 sierpnia 2016 r. W międzyczasie zdążył "podchować" czwórkę dzieci z dwóch małżeństw, a nawet napisać trzy książki dla dzieciaków (ciekawostka: jego własne były pierwowzorami bohaterów). Po rozstaniu z telewizją publiczną prowadził dwa programy w telewizji internetowej. Obecnie możemy go oglądać w autorskim programie internetowym pt. "Okiem Orłosia".

Dorota Filipkowska
Korzystałam m.in. z książki Macieja Orłosia i Marka Sierockiego "Teleexpress. 30 lat minęło".

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje