Reklama

Reklama

Surfing na jeziorze

O ile surfing kojarzy się z wielkimi falami u wybrzeży Hawajów, o tyle w wakesurfingu zamiast naturalnych fal wykorzystuje się te generowane przez motorówkę. I cóż z tego, że nie mieszkamy w surfingowym raju. Zawsze w odwodzie jest wake!

Wakesurfing to dosyć młoda dyscyplina sportu, która pozwala szaleć na różnych akwenach. Polega na płynięciu na specjalistycznej desce po fali, którą wytwarza motorówka. Sztuczną falę określa się jako kilwater.

"Ciągnie nas linka, rozpędza nam deskę, zaczynamy płynąć na fali i puszczamy linkę" - opowiada PAP Life Jakub Kosel, model i influencer, który przy okazji otwarcia sezonu żeglarskiego w Hotelu Mikołajki po raz pierwszy zakosztował wakesurfingu. Po puszczeniu linki rozpoczyna się surfingowe szaleństwo.

Wcześniej Kosel próbował swoich sił w pokrewnej dyscplinie - wakeboardingu. "Różnica między tymi sportami polega na tym, że w wakeboardzie masz przypiętą deskę do stóp, przez cały czas trzymamy się liny" - mówi ten wielbiciel sportów wodnych, który zanim trafił do show-biznesu był ratownikiem. (PAP Life)

Reklama

autor: Andrzej Grabarczuk

PAP life

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje