Pasja zamiast... seksu

Tylko 10 proc. Polaków się kocha! Najczęściej w sypialni Polacy oglądają telewizję (76 proc.), czytają książki i gazety (35 proc.), słuchają muzyki (23 proc.). Wynika tak z badań przeprowadzonych na zlecenie tygodnika Newsweek.

Nie oznacza to bynajmniej rozpadu czy kryzysu związków małżeńskich. Jest to wyraz fali erotycznej apatii, która przypływa z Zachodu do naszego kraju.

Reklama

Naukowcy twierdzą, że spadek aktywności seksualnej wynika ze specyfiki współczesnego życia - pełnego stresu, napięcia, braku czasu. Co więcej - współczesny świat oferuje mnóstwo atrakcji i pasjonujących wyzwań, a te z kolei poczucie sensu i spełnienia. Nierzadko zdarza się, że partnerów w związku coraz częściej łączy wspólna pasja niż namiętność w sypialni.

Tak niska intensywność życia seksualnego nie spędza Polakom snu z powiek. - Pojęcie normy w seksuologii jest dość przewrotne. Normą jest to, co dana para za normę uważa - mówi dr Christian Imieliński, psychiatra i seksuolog.

Polacy za normę uważają raz, dwa razy w tygodniu - takie seksualne potrzeby deklaruje 80 proc. badanych przez OBOP Tylko 5 proc. odczuwa potrzebę codziennego uprawiania seksu. Co siódmemu wystarcza raz w miesiącu lub rzadziej.

Wyniki sondażu wskazują na fakt, iż osoby, które umieją cieszyć się życiem, znają inne, a nie tylko seksualne sposoby zapewnienia sobie przyjemności. Cieszą się bliskością dotykając się, rozmawiając, przytulając, pijąc razem kawę, a nie wykonując w przelocie przed wyjściem do pracy efektowne szybkie numerki. Nie zadowala ich rutynowy seks, który jest tylko rozładowaniem. Uważają, że seks powinien być celebracją, a że na to często brak im czasu, więc w ogóle z niego rezygnują.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje