Reklama

Reklama

Monika Mrozowska: Dbam o środowisko i uczę tego dzieci

Jeździ komunikacją miejską. Pamięta, by nie kupować wody w plastikowych butelkach ani kawy w jednorazowych kubkach. Stara się żyć ekologicznie.

Lepiej sprawdza się metoda małych kroków niż rewolucja. Takie właśnie mam podejście do ekologii  - mówi Monika Mrozowska. Dlatego ważne są dla niej nawet drobne gesty sprzyjające środowisku. I tak stara się nie kupować na wynos kawy  w jednorazowych kubkach, nosi swój własny - termiczny. I bidon  z wodą, żeby nie używać plastikowych butelek. Zaś na zakupy zabiera materiałowe torby, unika foliowych jednorazówek. 

Reklama

- Nie jestem jednak ekoterrorystką - zastrzega się. - Jeśli Karolina, moja starsza córka, zapomni wziąć bidon i kupi sobie wodę w plastikowej butelce, nie robię jej awantury. Uważam, że lepiej dawać samej dobry przykład niż zrzędzić. Po Warszawie, gdzie mieszka, porusza się komunikacją miejską i na piechotę - żeby nie zanieczyszczać środowiska, ale też dla zdrowia. Tramwajem odwozi młodsze dzieci: Józia  i Jagodę do szkoły i na dodatkowe zajęcia. 

- Korzystam z samochodu tylko wtedy, gdy jest to konieczne - podkreśla. - Na przykład gdy muszę zrobić większe zakupy. Poruszanie się komunikacją miejską daje dodatkowe korzyści. Jadąc autobusem, mogę sprawdzić skrzynkę mejlową czy zerknąć na Instagram, poczytać książkę... Za kierownicą byłoby to niemożliwe. 

W weekendy, przy sprzyjającej pogodzie, aktorka dużo spaceruje z dziećmi. Dziennie potrafią przejść razem nawet 10-15 kilometrów! Czasem szukają ciekawych wydarzeń w mieście, biorą w nich udział, potem przemieszczają się gdzie indziej. Dużo chodzą na piechotę także podczas jej urlopów, tak zwiedzili m.in. Lizbonę i Budapeszt.

- Na co dzień staram się też dbać o ekologię na inne sposoby - dodaje Monika. - Nie mam potrzeby gromadzenia rzeczy, nie kupuję niepotrzebnych sprzętów... Nie spełniam też każdej zachcianki dzieci, jeśli proszą o kolejną zabawkę. Razem  z córkami lubimy buszować po second handach, targach staroci - można tam znaleźć prawdziwe perełki. To wielka frajda dać im drugie życie - uśmiecha się. Monika wymienia się też garderobą z koleżankami. Od czasu do czasu zawożą ubrania  i zabawki do domu samotnej matki w jednej z podwarszawskich miejscowości. 

- Dzieci uczę, by nie marnowały swoich rzeczy - akcentuje aktorka. - Same odkładają już zabawki czy np. flamastry, które mogą przydać się rówieśnikom. Stara się też zdrowo i ekologicznie odżywiać. Od 18 lat jest wegetarianką. - Zdecydowałam się po to, by lepiej się czuć. Wtedy nie było jeszcze mody na niejedzenie mięsa. To raczej szokowało niż budziło entuzjazm. Nie publikowano też przepisów, szukałam więc  ich w anglojęzycznych książkach kucharskich, przywożonych przez znajomych - wspomina. Gdy zaszła w ciążę, musiała szczególnie dbać o dietę. Wielu krytykowało ją, że nie je mięsa.

- Ale Karolina urodziła się zdrowa, silna, miała książkowe wagę i wyniki - cieszy się mama. - Razem z jej tatą zdecydowaliśmy, że też będzie wegetarianką. Jeździliśmy na konsultacje do profesora - specjalisty od żywienia dzieci. Wnikliwie badał córkę, pytał, jak ją karmimy, porównywał wyniki. Zawsze były świetne. Sama przygotowuje dzieciom posiłki z dobrych jakościowo produktów. Na drugie śniadanie szykuje im kanapki z razowym pieczywem i domowym hummusem, samodzielnie zrobioną pastą warzywną, mozzarellą, pomidorem. 

- Co drugi dzień ćwiczę, godzinę, jak mam dużo energii.  A gdy czuję się przemęczona, to chociaż 15 minut - opowiada. 

- Kiedyś chodziłam do klubu fitness. Teraz subskrybuję w sieci kanał związany z jogą, nie muszę więc wychodzić w domu. To dla mnie rewelacyjne rozwiązanie, bo  w zależności od tego, kiedy mam czas, mogę poćwiczyć o 8.30 rano, jak wyprawię dzieci do szkoły, czy o 22.30, gdy śpią. Joga sprawia mi przyjemność i traktuję ją jak coś naturalnego, tak jak  mycie zębów czy też zrobienie  sobie kawy. Monika uważa, że nie stawia sobie poprzeczki zbyt wysoko. Wsłuchuje się w organizm, który daje jej jasne komunikaty: czy potrzebuje odpoczynku, czy też może dwadzieścia minut spaceru dla przewietrzenia... - Staram się żyć zdrowo i ekologicznie każdego dnia, przekonuję też do tego moje dzieci - uśmiecha się aktorka. - Jednocześnie próbuję zachować  w tym wszystkim umiar oraz zdrowy rozsądek. Bo jeśli zrobimy coś na siłę, efekt może być odwrotny do zamierzonego.

Edyta Urbaniak


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje