Reklama

Reklama

Ocean miłości

Decyzja o adopcji wpływa na życie całej rodziny. Zwłaszcza, kiedy są w niej biologiczne dzieci. Adoptowanie dziecka specjalnej troski jest szczególnym wyzwaniem.

Stan i Ashley Felts są małżeństwem od 20 lat. Stan pracuje, jako zastępca szeryfa w Luizjanie.  Ashley zajmuje się domem i nauczaniem domowym dzieci - czwórki biologicznych i dwójki adoptowanych.

Addison ma 19 lat, Emerson 16, Grayson 12 a Jackson 9 lat. Adoptowana z Filipin Mike Elle jest siedmiolatką, a wzięta z chińskiego sierocińca Esabelle - sześciolatką.  

Adopcja Mike Elli   

Feltsowie od zawsze myśleli o adopcji, ale gdy urodziły im się własne dzieci, temat ten zszedł na dalszy plan. Kiedy starsze dzieciaki podrosły, wrócili do zamiaru powiększenia rodziny. Ashley wspomina, że proces adopcji był długotrwały i kosztował ich wiele emocji. Małżonkowie razem przeglądali listę dzieci z opisami historii ich życia i wiedzieli, że choć wszystkie zasługują na kochająca rodzinę, mogą pomóc tylko jednemu.

W końcu podjęli decyzję i wybrali dziewczynkę, która trafiła do sierocińca, kiedy jako miesięczny niemowlak, została porzucona przez matkę w pokoju hotelowym. Jej rozwój psychoruchowy był bardzo opóźniony. Z powodu deformacji stóp przeszła operację i nosiła aparat stabilizujący kości.

Od początku, czuli, że to ich dziecko, które jakimś cudem urodziło się na innym kontynencie. W roku 2016, po załatwieniu wszystkich potrzebnych formalności, pojechali na Filipiny i przywieźli córkę do domu, gdzie czekało na nią starsze rodzeństwo, które szybko ją pokochało.    

Reklama


Adopcja Esabelli
 

Esabelle, jako trzymiesięczne niemowlę, została porzucona na polu. Ponieważ nie udało się odnaleźć jej rodziców, umieszczono ją w sierocińcu. Jej historia poruszyła serca ludzi na całym świecie i poprzez media społecznościowe zaczęli szukać dla niej kochającego domu. Nie było to łatwe, bo jej stan zdrowia, odstraszał nawet bardzo zmotywowane rodziny.

Dziewczynka nie widzi i ma uszkodzony słuch. W wieku 5 lat ważyła ok. 9 kg, była niedożywiona i potrafiła jeść tylko z butelki. Nie siedziała, nie raczkowała, nie umiała chodzić. Nie komunikowała się w żaden sposób i nie kontrolowała potrzeb fizjologicznych.

W domu dziecka była wiązana do łóżeczka, bo gryzła sobie dłonie i przedramiona.    

Kiedy Ashley usłyszała jej historię, zaczęła się zastanawiać, czy to aby nie następna córka, która czeka na odnalezienie. Stan jednak obawiał się, czy będą w stanie sprostać opiece nad dzieckiem z tyloma niepełnosprawnościami i problemami rozwojowymi. Ostatecznie, to najstarszy syn namówił ich na adopcję.

Kiedy Stan rozważał, że wychowywanie dziecka, które nie widzi, jest dużym wyzwaniem, Addison zadał mu jedno pytanie: "Czy lepiej jej będzie w sierocińcu, czy w naszym domu?" Następnego dnia rodzice podjęli decyzję o adopcji. W 2018 roku polecieli do Chin. Mężczyzna nie mógł powstrzymać łez, kiedy po raz pierwszy wziął córkę na ręce.

Przez dwa lata, rodzinie udało się zrobić bardzo dużo. Dziewczynka jest zadbana i uśmiechnięta. Wypowiada proste zgłoski i po przejściu dwóch operacji ortopedycznych, zaczęła stawiać pierwsze kroki. Bardzo lubi dokazywać z rodzeństwem i rodzicami, oraz czerpie dużo radości z czasu spędzonego w wodzie i na placu zabaw.  

***Zobacz także***

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: adopcja

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje