Reklama

Reklama

Anna Popek zdradziła, co tak naprawdę myśli o kobietach

Prezenterka telewizyjna podzieliła się na Instagramie gorzką refleksją na temat przedstawicielek swojej płci. Jak stwierdza, "największym wrogiem kobiet są... same kobiety". Doszła do takiego wniosku nie tylko na podstawie rozmów z innym kobietami, ale także w oparciu o własne doświadczenia.

Anna Popek zwierzyła się, że od dłuższego czasu przebywa głównie w towarzystwie kobiet. Zarówno tych młodych - rówieśniczek jej córek, dojrzałych, jak i tych w jej wieku. Wiele ciekawych pań spotyka też prowadząc na antenie Polskiego Radia 24 audycję "Między nami kobietami".

"I wiecie, co wyłania się z tych rozmów? Obserwacja, która początkowo mnie zaskoczyła, a potem pojawiała się jako reguła. Otóż największym wrogiem kobiet są... same kobiety. Zazdrosne, mściwe, bezwzględne. Niszczące innym karierę, rodziny, przyszłość. Obgadujące i donoszące, eliminujące konkurencję wszystkimi sposobami" - pisze, nie owijając w bawełnę, dziennikarka.

Reklama

Co skłoniło Popek do podzielenia się taką refleksją? "Myślałam o tym od dłuższego czasu, ale gdy wczoraj opowiedziała mi przyjaciółka o aktorce popularnego teatru, która ma na swoim koncie kilka zdeptanych karier i wyrzuconych z teatru koleżanek, postanowiłam poruszyć ten problem, bo dotyka nas wszystkich. I tych, które tak postępują i tych dotkniętych jadem zawiści" - stwierdza. Co ważne, dodaje też: "Ja sama mam takie doświadczenie, wiem dokładnie kto i kiedy starał się i stara mi zaszkodzić´".

Popek nie traci jednak nadziei, że dobro i sprawiedliwość w ostatecznym rozrachunku zwyciężą.

"Zło zawsze wraca, odbija się w oczach tych, którzy je czynią, a czasem uderza rykoszetem w ich najbliższych. (...) Może instynkt matki, która jest w stanie wznieść się ponad miłość własną i dostrzec w drugiej osobie żywą, czującą istotę będzie tu pomocą? Druga, niszczona kobieta też przecież żyje, myśli, czuje. Też pragnie być szczęśliwa. Pomyślcie o tym, wilczyce, zanim jutro znów wyruszycie na łów. Bo przecież na koniec dnia, gdy już wszystko inne zawiedzie, nikt Was tak nie zrozumie jak druga kobieta. Ja zaś nie tracę nadziei, że mądre, spokojne i dobre kobiety znają sposób, by obronić siebie" - dziennikarka kończy swoje przemyślenia.

Mimo że wpis Popek dotyczył bardzo kontrowersyjnej kwestii, pod postem nie wezbrała fala hejtu. Obserwatorzy w zdecydowanej większości przyznali rację prezenterce.

Zobacz również:

Dowiedz się więcej na temat: Anna Popek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje