Reklama

Reklama

Ariana Grande czuje na sobie odpowiedzialność za walkę o równość płci

- W mojej rodzinie od zawsze były aktywistki - powiedziała.

Piosenkarka znana z hitu "Problem" jest dumna z kobiet w swojej rodzinie, łącznie z jej zmarłą ciocią nominowaną do nagrody Pulitzera Judy Grande, która zmarła na raka w 2008 roku. Ariana czuje, że jest im winna walkę o sprawy, które są dla niej ważne.

Powiedziała: - W mojej rodzinie od zawsze były aktywistki.

- Czuję, że muszę kontynuować spuściznę Judy. To mój obowiązek, aby o to walczyć.

22-letnieij piosenkarce nie podoba się to, że mężczyźni i kobiety są inaczej oceniani za robienie podobnych rzeczy.

Wyjaśniła: - Gdy młody mężczyzna publikuje na Instagramie zdjęcie bez koszulki, to komentarze są następujące: O mój Boże, jaki on gorący, lub tym podobne.

- Jeśli kobieta zamieszcza w Internecie prowokujące zdjęcie lub coś, czym wyraża swoją seksualność lub akceptację swojego ciała, to ludzie reagują inaczej.

Twórczyni hitu "Dangerous Woman" martwi się tym, że wiele kobiet nie jest świadomych tego, co oznacza bycie feministką.

W rozmowie z magazynem "Grazia" powiedziała:  - Jestem kobietą, więc codziennie spotykam się z podwójnymi standardami, mizoginią i ignorancją.

- Wiele kobiet myśli stereotypowo o feministkach. Ale nie ma jednego rodzaju feministek.

- Można być feministką, która nosi ładną fryzurę i maluje się. Ale można też być feministką, która ścina włosy i nie nosi makijażu. Są feministki, które bardzo często uprawiają seks i takie, które tego nie robią. Nie ma żadnego ograniczenia.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje