Reklama

Reklama

Bycie szczupłą to styl życia

Z Iloną Felicjańską, modelką rozmawia Zofia Dąbrowska.

Czy bycie modelką jest niezdrowe?

Ilona Felicjańska: Zawód modelki jest bardzo niezdrowy, ale tylko dla tych dziewczyn, które nie są do końca pewne swojej wartości i które otrzymały w swoim życiu za mało miłości. To u nich pojawiają się depresje, niejedzenie. Trzeba wiedzieć, że bycie modelką to przygoda na chwilę. Zostałam modelką, bo zawsze byłam najwyższa - w mieście, w klasie. Byłam w Bełchatowie widoczna. Postanowiłam ze swojego wysokiego wzrostu uczynić atut.

Reklama

Czy tytuł wicemiss Polonia wyłącznie mobilizuje do utrzymania zdrowej, szczupłej sylwetki, czy może trochę rozleniwia?

I.F.: Mnie to zupełnie zdemobilizowało. Sporo przytyłam. Gdy przyjechałam do Warszawy z zamiarem zostania modelką, na szczęście spotkałam stylistę Tomasza Jacykowa, który spojrzał na mnie i powiedział: chcesz zostać modelką, z taką figurą i spalonymi włosami? Wzięłam to sobie do serca. Chociaż trzeba przyznać, że on sam wyglądał wtedy jak kotlet mielony. Wróciłam do Bełchatowa, schudłam 12 kg. Od tamtej pory wzajemnie wspieramy się z Tomkiem w odchudzaniu. Z drugiej strony tytuł wicemiss mobilizował mnie, żeby się rozwijać, iść do przodu, osiągnąć coś więcej.

A jak jest w Pani przypadku - na ile szczupła sylwetka to rezultat ciężkiej pracy i diety, a na ile szczęścia i genów?

I.F.: Muszę wciąż pilnować diety. Gdy przytyję 2-3 kg, inni tego nie widzą, ale ja widzę i mam wtedy wrażenie, że nie mieszczę się w moje ubrania. Wtedy odchudzam się, ale nie podchodzę do tego zbyt nerwowo. Robię to dla siebie. Po prostu czuję potrzebę powrotu do mojego ulubionego wizerunku. Kiedyś chodziłam trzy razy w tygodniu na siłownię, dziś już tak nie robię. Ale zamierzam to zmienić, mam już nawet wykupiony karnet. Nie lubię wielkich hal, w których ćwiczy pełno ludzi, więc znalazłam sobie ciche miejsce na uboczu, na Żoliborzu. Mam nadzieję, że szybko wrócę do dawnych, zdrowszych nawyków.

Dużo czasu poświęca Pani na działalność charytatywną. Skąd pomysł na założenie Fundacji Niezapominajka?

I.F.: Nigdy nie sądziłam, ze kiedyś zajmę się biznesem. Na rozpoczęcie działalności charytatywnej miało wpływ urodzenie dzieci i wizyta na dziecięcym oddziale onkologicznym. To całkowicie przewartościowało moje życie. Jestem też ambasadorem akcji "Stawiam na mleko" i "Rosnę zdrowo". Picie mleka chcę wypromować zwłaszcza w małych miasteczkach.

Jest Pani mamą dwójki dzieci. Czy łatwo było wrócić do szczupłej sylwetki?

I.F.: W ciąży przytyłam ponad 20 kg, choć wcale się nie objadałam. W powrocie do dawnej sylwetki pomogła mi motywacja i moja silna wola. Przeszłam na dietę i przez 2-3 miesiące robiłam dziennie ponad 300 brzuszków. Teraz chcę znowu zacząć ćwiczyć, ale nie mam na to siły. Po drugiej ciąży miałam szczególnie silną motywację, bo bardzo chciałam wrócić do zawodu i polubić siebie. Ciężko zniosłam odcięcie od pracy, od mody. Po urodzeniu drugiego dziecka zauważyłam, że starsze modelki wracają: Naomi Campbell, Kate Moss. Był to czas mojej największej psychicznej przemiany. Nie było łatwo. Ale w końcu udało mi się zrobić dwie duże kampanie.

Czy oprócz pływania znajduje Pani czas na inny sport?

I.F.: Od czwartej klasy podstawówki raz w tygodniu chodzę na basen. Lekarz zalecił mi pływanie, bo nagle dużo urosłam. W wieku 27 lat dzięki mężowi nauczyłam się jeździć na nartach. Nie bałam się przewracać, więc szybko zaczęłam jeździć nawet na czarnych trasach. Złapałam bakcyla. Moi synowie też próbowali jeździć.. Jednak żeby nauczyć dziecko jeździć, trzeba oddać je w ręce instruktora. A kiedy razem wyjeżdżamy, nie chcę ich zostawiać, chcę sama z nimi pobyć.

Czy stosuje Pani konkretną dietę?

I.F.: Moja dieta polega na tym, żeby nie mieć w domu żadnych wysokokalorycznych rzeczy. Ważne też, żeby nie sięgnąć po tego pierwszego orzeszka czy chipsa, bo gdy zje się pierwszego, ręka sama już sięga po kolejnego. Ale bycie szczupłą to styl życia, a nie żadna męczarnia. Zachowanie szczupłej sylwetki to kwestia ułożenia diety. Na śniadanie wypijam kawę z miodem i tłustym mlekiem, w południe jakiś koktajl. Bardzo lubię kanapki z ciemnym pieczywem. Smaruję je białym serem, dodaję pomidory i sałatę. Jedzenie kanapek kojarzy mi się z wycieczkami, z dzieciństwem, z fajnymi czasami. A gdy się odchudzam, staram się nie łączyć węglowodanów i białek.

Ilona o sobie

Urodziłam się 1973 roku w Bełchatowie. W 1993 roku zdobyłam tytuł II wicemiss Polonia i zostałam finalistką konkursu Elite Model Look. Jestem prezesem Fundacji Niezapominajka, która pomaga dzieciom chorym na mukowiscydozę, nowotwory, syndrom Gorhama. Współpracujemy z fundacjami Nasze Dzieci i Nie Jesteś Sam. Organizuję pokazy mody, z których dochód przeznaczony jest na działalność Niezapominajki i w tym celu założyłam firmę Felicjańska Media. Jestem też ambasadorem akcji takich jak Stawiam Na Mleko czy Rosnę Zdrowo. Mam dwóch synów - siedmioletniego Macieja i sześcioletniego Adama.

Żyj zdrowo i aktywnie
Dowiedz się więcej na temat: diety | styl życia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy