Reklama

Reklama

Dziwne losy Weroniki

Dzięki mężczyznom Weronika Marczuk-Pazura (37) szybko weszła na szczyty kariery, władzy i biznesu. I przez mężczyznę spadła na samo dno.

To agent Centralnego Biura Antykorupcyjnego o pseudonimie Tomasz Małecki 23 września, wczesnym popołudniem, jadł w warszawskiej restauracji obiad z Weroniką Marczuk-Pazurą. Przystojny trzydziestotrzylatek wręczył jej torbę ze 100 tysiącami złotych w gotówce. Dał dyskretny znak obserwującym spotkanie kolegom, by zaraz po wyjściu z restauracji ujęli jego towarzyszkę. Gdy na parkingu zamaskowani funkcjonariusze CBA zatrzymywali Weronikę pod zarzutem korupcji, agent Tomek zakończył swoją misję. Trwała ona dwa lata.

Od 2007 roku krążył wokół Weroniki. Przedstawiając się jako biznesmen, powoli wchodził w światek show-biznesu. Dokumentował spotkania, nagrywał rozmowy. Jak to się stało, że zdobył zaufanie Marczuk-Pazury i zdołał zebrać o jej osobie obciążający materiał dowodowy? Tej historii nie da się zrozumieć bez innych ważnych mężczyzn w życiu Weroniki. Każdy z nich to kamień milowy w jej biografii.To oni wynieśli ją na szczyt, z którego strącił ją agent Tomek.

Reklama

Spotkanie z prezesem

Weronika, kojarzona przede wszystkim z roli jurorki You Can Dance, nigdy nie uwierzyłaby w to, że może wypłynąć na szerokie wody wielkiego biznesu. Ani w to, że jej szefem będzie Ludwik Sobolewski. To osoba o imponującym CV, doktor nauk prawnych, radca prawny, prezes Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie, wykładowca podyplomowych studiów menedżerskich. Każdy, kto marzy o karierze w zarządach giełdowych spółek, musi podziwiać jego biografię.

Marczuk -Pazura, również radca prawny, podyplomowe studia biznesowe ukończyła rok temu. Pociągała ją giełda. "Fascynujących rzeczy, które warto poznać, jest wiele: chociażby to, jak naprawdę działa giełda", mówiła w wywiadzie.

Od fascynacji niespotykanie szybko przeszła do praktyki. Poznała prezesa GPW, już w lipcu tego roku zadebiutowała w roli prezesa spółki WSEInfoEngine, zajmującej się transmisjami internetowymi. Tym samym Ludwik Sobolewski został jej szefem, a ona sama weszła do najbardziej elitarnego grona menedżerów. Na parkiecie nie widuje się osób związanych z show-biznesem, dlatego środowisko giełdy było zaskoczone nagłym awansem celebrytki.

"Cieszę się, że właściciel spółki (GPW, której prezesem jest Ludwik Sobolewski, przyp. red.) docenił moje dotychczasowe doświadczenie i zdobyte wykształcenie. Myślę, że najmniejsze znaczenie miała tu moja aktywność medialna i kariera telewizyjna", wyjaśniała wówczas Marczuk-Pazura.

W uzasadnieniu o powołaniu jej na stanowisko mówiono, że ma znakomity plan uzdrowienia i rozwoju spółki. Ale nie zdążyła go wdrożyć. Śledztwo agenta Tomka weszło w decydującą fazę. Udając biznesmena twierdził, że dąży do wygrania przetargu na prywatyzację Wydawnictw Naukowo-Technicznych.

Weronika miała zaproponować pomoc w wygraniu aukcji w zamian za 400 tysięcy złotych. Co mogło sprawić, że czuła się tak pewnie i działała tak pochopnie? Być może właśnie tak nagły awans do środowiska wielkiego biznesu. "Jestem zaskoczony", mówił po zatrzymaniu Marczuk- Pazury Ludwik Sobolewski. "Znam panią Weronikę, przecież w lipcu została mianowana na prezesa naszej spółki".

Cezary - przedsiębiorczy aktor

Pierwsze interesy Weronika robiła już jako żona Cezarego Pazury. To on wprowadził ją do polskiego show-biznesu, który jednak, w porównaniu do świata prezesów spółek giełdowych, jest skromny.

Pazura poznał Weronikę, wtedy jeszcze Olenę Marczuk, w Sopocie w czerwcu 1994 roku. "Spacerowaliśmy po molo z Olafem Lubaszenką. W pewnym momencie ujrzałem zjawiskową dziewczynę. To była ona! "Pchają się różne babska po autografy, ale taka nie podejdzie", powiedziałem do Olafa. (...) Jednak udało mi się zaprosić Weronikę do kafejki. Przegadaliśmy trzy godziny", mówił aktor. Archiwa polskich magazynów pełne są romantycznych wyznań pary o dozgonnej miłości. Weronika nie tylko stworzyła dom aktorowi i jego córce z pierwszego małżeństwa, Anastazji. Przede wszystkim uczyła się i awansowała.

Pazura powierzył jej prowadzenie założonej wraz z Olafem Lubaszenką firmy producenckiej Sting Production. "Z mojej żony jest naprawdę niezły prawnik", mówił Cezary. Firma wyprodukowała takie filmy, jak "Sztos", "Nienasycenie" oraz serial "Czego się boją faceci, czyli seks w mniejszym mieście". Aktor powierzył też żonie rolę swojego menedżera.

Aby Weronika poznała zawód aktora i rządzące nim reguły od kuchni, występowała m.in. w serialu "Plebania".

Małżeństwo Pazurów postanowiło jednak rozwinąć skrzydła i wyjść poza show-biznes. W 2006 roku wraz ze wspólnikami założyli Instytut Ekotechnologii, zajmujący się produkcją m.in. chemikaliów, nawozów i tworzyw sztucznych. Weronika została panią prezes. Co absolwentka prawa i magister sztuki mogli wiedzieć o produkcji chemicznej? Czy już wtedy Weronika kochała ryzyko, zgodnie z regułą wygłoszoną w ostatnim przed zatrzymaniem przez CBA wywiadzie: "Kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana"?

Pewne jest jedno: jej apetyt na bycie bizneswoman w trakcie małżeństwa z Cezarym rósł. Do czasu rozwodu w grudniu 2007 roku Weronika została jeszcze prezesem spółki Sting Communication i wiceprezesem Art Sport Fundacja. Od 2008 roku jest też członkiem zarządu Fundacji Centrum Polsko-Ukraińskie, od 2009 - udziałowcem spółki mediowej MTC. Prowadzi kancelarię radców Anvero.

Bartek - szary obywatel

Największą popularność w mediach Weronika zdobyła dopiero po rozstaniu z Cezarym. To wtedy zabłysnęła rolą jurorki w You Can Dance. Zaczęła mocno akcentować swoje przywiązanie do ukraińskich korzeni.Chętnie podzieliła się z czytelnikami magazynów informacją, że sprowadziła z Kijowa do Warszawy ukochanych rodziców. Zwierzenia Weroniki sprowokowały media, by szukać odpowiedzi na pytania o jej przeszłość sprzed związku z Pazurą.

Weronika po przyjeździe do Polski w 1991 roku pracowała w trójmiejskich nocnych klubach ze striptizem i hotelach.

Nie znała zbyt dobrze języka, przed podjęciem studiów prawniczych zapisała się do policealnej szkoły ekonomicznej. Po latach zapytana o to, czy była tancerką erotyczną, tłumaczyła "Super Expressowi": "Nie zaprzeczam, że tańczyłam w nocnym klubie, ale nie były to żadne erotyczne tańce, tylko występy grupy baletowej".

Ale dziennik "Rzeczpospolita" przytoczył inną relację: "Widziałem zdjęcia z klubu, w którym tańczyła. Jego bywalcy nie wyglądali na miłośników baletu", powiedział dziennikarz zajmujący się życiem celebrytów. Na jaw wyszedł też fakt, że Pazura nie był pierwszym mężem Weroniki.

W 1992 Olena Marczuk poznała mieszkańca Trójmiasta, dziś właściciela wypożyczalni samochodów, Bartka Nowopolskiego. Szybko wzięła z nim ślub i równie szybko rozwód. Co mógł zaoferować jej skromny Bartek? Małżeństwo z Polakiem mogło być kołem ratunkowym dla Ukrainki, która miała kłopot z przedłużeniem prawa do pobytu w Polsce.

Tomek - przystojny i pachnący

Gdy w 2007 roku na drodze Weroniki stanął agent Tomek, Weronika była już doświadczoną kobietą. Fakt, że agent kręcił się wokół niej dwa lata, świadczy o tym, że nie była łatwym celem. Ale Tomek też miał doświadczenie. To on doprowadził do postawienia zarzutu korupcji posłance PO Beacie Sawickiej. Jakie były jego metody? Przede wszystkim oszałamiająca prezencja. Tomek jest wysoki i wysportowany, przez lata trenował pływanie. Na potrzeby służby wyposażono go w elegancki apartament w centrum Warszawy, samochód porsche carrera, motocykl harley i ubrania od znanych projektantów.

Do perfekcji opanował sztukę uwodzenia. "Był młodszy od mnie, miał duże pieniądze w portfelu, zawsze przyjemnie pachniał", zeznała była posłanka Sawicka. "Prawił mi komplementy, obsypywał pocałunkami. Mówił, jak bardzo mu się podobam. Zaszumiało mi w głowie", dodawała. Tomek potrafi odgadnąć marzenia kobiety. Na zawołanie bywa nawet miłośnikiem poezji. "Puszczamy sobie ulubioną muzykę, ja recytuję wiersze Asnyka...", opowiadała była posłanka.

Sawicka wpadła po tym, jak zaoferowała Tomkowi za pieniądze wygraną przetargu na zakup działki na Helu. Weronika miała zaproponować pomoc w ustawieniu przetargu za zakup Wydawnictw Naukowo-Technicznych. Czy ją agent też uwodził? Z przecieków z zeznań wynika, że to możliwe. "Nie mogę udzielać na ten temat informacji", mówi SHOW menedżerka aktorki.

Maciej wychodzi z ukrycia

Weronika spędziła ponad trzy doby w policyjnej izbie zatrzymań. Wyszła na wolność za poręczeniem majątkowym w kwocie 600 tysięcy złotych. Czekał na nią obecny partner, Maciej Gołyźniak. To on przywiózł jej niezbędne osobiste rzeczy. O ile wcześniej gwiazda rzadko pokazywała się z Maciejem, teraz często jest widywana w jego towarzystwie. Gołyźniak jest z Weroniką w sytuacji, w której wielu się od niej odwróciło.

Cezary Pazura wysłał mediom oświadczenie z prośbą, by nie kojarzyć go z aferą wokół byłej żony. "Żałuję jedynie, iż przez to, że Weronika Marczuk-Pazura nie zgodziła się zrezygnować z mojego nazwiska, negatywny wydźwięk jej zatrzymania przez CBA spada na rodzinę Pazurów", napisał.

Kto pomoże teraz? Weronika straciła dużo: dobrą opinię, szansę na dalszą błyskotliwą karierę i wielu znajomych. Jeśli zarzuty wobec niej się potwierdzą, nie wróci już do zawodu prawnika. Jeżeli zdoła się z nich oczyścić, wątpliwe, czy odzyska sympatię widzów telewizyjnych programów. Naprawa wizerunku może się okazać nie mniej trudna niż batalia o udowodnienie niewinności. Kto pomoże Weronice wrócić na szczyt?

Dominika Majewska

Więcej informacji znajdziesz w magazynie o gwiazdach SHOW

Show

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy