Reklama

Reklama

Fioletowo-różowa czupryna Jarosława Kreta

W piątek w Indiach z okazji nadejścia wiosny rozpoczyna się święto Holi. Ludzie zgodnie z tradycją będą obsypywać siebie nawzajem kolorowymi proszkami. Prezenter pogody Jarosław Kret wspomina, że po swoim pierwszym Holi wracał do Polski z fioletowo-różową czupryną.

Jarosław Kret to nie tylko prezenter pogody, ale również podróżnik i pisarz. Jest autorem wielu książek, m.in. "Moje Indie", "Mój Egipt", "Kret na Pogodę" czy "Planeta według Kreta". Zwiedzając świat, poznał wiele osobliwych zwyczajów, kultywowanych przez odległe ludy. Wydarzeniem, które szczególnie zapadło mu w pamięć, jest odbywające się w Indiach święto Holi.

"Indie to gigantyczny, bardzo zróżnicowany kraj, ale święto z okazji nadejścia wiosny jest jedno. Nazywa się Holi i wszyscy je obchodzą" - mówi PAP Life Jarosław Kret, prezenter pogody, który w tym dalekim kraju spędził z przerwami pięć lat. W tym roku święto rozpoczyna się 6 marca i potrwa kilka dni. Najhuczniej celebruje się je w północnej i centralnej części kraju, bo na południu, gdzie jest wiecznie zielona strefa subtropikalna, zmiany pór roku nie są tak odczuwalne.

Reklama

"Holi trochę przypomina naszego śmigusa-dyngusa. Ludzie obsypują się farbą w proszku, a potem polewają wodą. To niesamowity widok, gdy kilogramy kolorowego proszku unoszą się nad głowami. Świętu towarzyszy też muzyka. Ludzie grają na instrumentach, tańczą, śpiewają, podskakują. To niesamowicie radosny czas" - opowiada Kret.

Podczas zabawy nie leje się alkohol. Bez żadnych ograniczeń pije się natomiast słodkawy trunek o nazwie bhang. "To mleko z marihuaną, orzechami, przyprawami i ziołami. W przeciwieństwie do alkoholu, nie wywołuje agresji" - wyjaśnia podróżnik.

Jarosław Kret ma cenną wskazówkę dla turystów. "W trakcie obchodów Holi, nim wyjdzie się na ulicę, trzeba założyć odpowiednie ubranie. Należy wziąć takie, które jest do zniszczenia, bo czasami śladów po farbie nie da się pozbyć. Warto też zabezpieczyć sobie włosy. Chłopcy noszą furażerki, dziewczyny wiążą włosy w warkocze. Inni smarują je olejem kokosowym" - opowiada.

Podczas swojego pierwszego Holi Kret nie zabezpieczył włosów i nie mógł potem zmyć z nich farby. "Gdy wracałem do Polski, w samolocie czułem się nieswojo, bo miałem fioletowo-różową czuprynę" - wspomina ze śmiechem.

PAP life

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje