Reklama

Reklama

George Clooney: Chce być prezydentem?

Twierdził, że nigdy się nie ożeni i że nie zamierza być politykiem. Odkąd się oświadczył, wszyscy czekają na start w... wyborach.

Media jego ostatnią narzeczoną, prawniczkę Amal Alamuddin, nazywały "dziewczyną numer 1000". I niewiele w tym było przesady. Aktor przez ostatnie 20 lat zmieniał partnerki jak rękawiczki. Spotykał się m.in. z Kelly Preston (dziś żoną Johna Travolty), aktorkami Karen Duff, Renée Zellweger i Kristą Allen, kelnerką Celine Balitran, modelką Lisą Snowdon, wrestlerką Stacy Keibler, aktorką porno Ginger Lynn Allen czy barmanką Sarah Larson - żeby wymienić tylko te "na dłużej". I w czasie trwania każdego z tych związków deklarował niechęć do ślubu. - Ożeniłem się raz w 1989 roku i nie byłem w tym dobry. Zaraz po rozwodzie mówiłem, że nie zamierzam żenić się ponownie i nie zmieniłem zdania - mówił w wywiadzie dla Esquire.

Nareszcie znalazł kobietę swego życia

Reklama

Dlatego kiedy w październiku 2013 roku aktor zaczął spotykać się z Amal, plotkarskie portale odnotowały to raczej "z obowiązku". Zwłaszcza, że para długo nie pokazywała się publicznie, a potem twierdziła, że są tylko przyjaciółmi. Gdy prawda wyszła na jaw, dziwiono się odrobinę, że 35-letnia prawniczka z dobrej rodziny, specjalizująca się w prawie międzynarodowym i prawach człowieka, która pracowała w Międzynarodowym Trybunale Sprawiedliwości i w ONZ, zdecydowała się "wstąpić" do niezbyt ekskluzywnego klubu kobiet Clooney'a.

Jednak tym razem nic nie szło jak zwykle. Amal nie rzuciła wszystkiego, by towarzyszyć ukochanemu w każdej wolnej chwili. To raczej George zabiegał o spotkania i latał do Londynu, by spędzić z nią choćby weekend. Panna Alamuddin była też pierwszą kobietą, którą George przedstawił swojej matce. Panie podobno się polubiły, a zaraz po tej wizycie gruchnęła wieść, że "wieczny kawaler" się oświadczył i został przyjęty.

I choć od zaręczyn do ślubu, zwłaszcza w przypadku hollywoodzkiego gwiazdora, droga jest daleka, wszystko poszło błyskawicznie. 7 września, na gali dobroczynnej we Florencji, George wprawił gości w osłupienie, gdy oficjalnie ogłosił: "Pobieramy się za dwa tygodnie w Wenecji". Plotkowano nawet, że ślub cywilny odbył się jeszcze wcześniej w Londynie. I tylko wścibscy paparazzi być może zdołali odkryć przyczynę takiego pośpiechu, z upodobaniem fotografując dotąd nienagannie płaski brzuszek panny młodej.

W ślady Reagana i Schwarzeneggera?

Ledwie ucichła ślubna wrzawa, pojawiły się kolejne spekulacje. O ambicjach politycznych aktora mówi się od dawna, choć on sam twierdził: "Nie nadaję się na polityka, bo spałem ze zbyt wieloma kobietami, chodziłem na zbyt wiele imprez i brałem zbyt dużo narkotyków". Ale to było dawno, a w ostatnich latach bardzo angażował się we wspieranie demokratów. Tyle, że w Ameryce nieżonaty polityk w zasadzie jest bez szans. Ślub zmieni więc nie tylko osobiste życie George'a. Eksperci twierdzą, że gwiazdor jest idealnym kandydatem - wysoki (w wyborach prezydenckich częściej zwycięża wyższy z kandydatów), obyty z mediami, uczestniczy w kampaniach humanitarnych, był nawet aresztowany za wspieranie Sudańczyków.

"On jest piekielnie ambitny i chce wejść do polityki natychmiast. Można się spodziewać, że wystartuje już w kampanii prezydenckiej w 2016 roku" - twierdzi informator gazety Daily Mirror, która jako pierwsza podała, że Clooney chce na serio zająć się polityką. Inni mówią, że na najbliższy wyścig do Białego Domu brak czasu, ale fotel gubernatora Kalifornii jest realny. Mógł na nim zasiąść Schwarzenegger, może i Clooney. I przypominają, że Arnie polityczną karierę też zaczął od ślubu - z Marią Shriver, z rodziny Kennedych. Ale Schwarzenegger nie urodził się w USA, więc nie mógł kandydować na prezydenta. George może, a Amal z pewnością będzie wspaniałą Pierwszą Damą.

Może liczyć na wsparcie Obamy

Daily Mirror podaje, że Clooney chce zostać gubernatorem Kaliforni w ciągu 4 lat. Potem rozważy wyścig po prezydenturę. A że przyjaźni się z prezydentem Obamą, jego wsparcia jest pewien.

Joanna Kadej-Krzyczkowska


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje