Reklama

Reklama

Henryk Gołębiewski: I milicja za słaba na Poldka swawole

Prywatnie był jak dynamit z podpalonym lontem. Jako Poldek z „Podróży za jeden uśmiech” też miał skłonność do wpadania w tarapaty...

Jedziemy autostopem - śpiewała w latach 60. Karin Stanek (†65), skutecznie promując tą formę podróżowania wśród młodych ludzi. Prywatnych pojazdów nie było wtedy wiele, za to chęć poznawania kraju i przeżycia przygody w narodzie ogromna! Autostop stał się wtedy wakacyjną modą.

Uległ jej Marek Bahdaj (70), syn pisarza Adama Bahdaja (†67), a przygody, o których opowiadał po powrocie do domu były tak niesamowite, że jego ojciec ochoczo przelał je na papier. Wydana w 1964 r. powieść "Podróż za jeden uśmiech" nie tylko spodobała się młodzieży, ale też zainspirowała filmowych twórców. Reżyser Stanisław Jędryka (84) postanowił dzieło przenieść na ekran. Powstał siedmioodcinkowy serial, zwany przez samego reżysera nieco awanturniczym, bo przygody Poldka i Dudusia niejednemu widzowi zmroziły krew w żyłach!

Reklama

Pomysł był następujący: dwaj cioteczni bracia, mieszkańcy Krakowa, po zakończeniu szkoły mają dołączyć do swoich matek, które już wypoczywają na Helu. Niefortunny splot wydarzeń zmusza ich do tego, by nad morze jechać autostopem. I tu zaczynają się kłopoty. Mimo szczerych chęci chłopcy wciąż popadają w tarapaty. A nie jest o nie trudno, gdy jeden z nich, Duduś, to rozkapryszony maminsynek, drugi zaś, Poldek, rozrabiaka, którego pomysłowość nie zna granic. Łaził po dachach, bawił się w pirotechnikę.

Rolę Poldka zagrał Henryk Gołębiewski (61), a raczej mały Henio, bo 9 stycznia 1972 roku, w dniu premiery serialu, miał 15 lat. Był wymarzonym materiałem na nastolatka "z piekła rodem". Sam wspomina siebie jako takiego "małego łobuza", nad którym ciężko było zapanować. Pochodził z biednej rodziny, był dziewiątym i najmłodszym dzieckiem. Tak naprawdę wychowywało go podwórko. Spędzał na nim więcej czasu niż w domu. Najchętniej bawił się w berka na dachach i robił różne doświadczenia pirotechniczne. Z nadmanganianu potasu i srebrnej farbki wyrabiał petardy. A jak strzelanie nie wystarczało, to szukał innych rozrywek.

Któregoś dnia tak związał sąsiadom klamki, że żaden nie mógł otworzyć drzwi. Za szkołą nie przepadał. - Nie uczyłem się za dużo, bo wystarczyło, żebym uważał w szkole. Na przerwach rozrabiałem, bo nie mogłem usiedzieć w miejscu, a głowa pękała mi od pomysłów. Wracałem ze szkoły i... biegłem na podwórko. Bawiliśmy się procą - wspomina tamte czasy.

Po tym podwórku przechadzał się kiedyś reżyser Janusz Nasfeter (†77) w poszukiwaniu młodych talentów do ról w filmie "Abel, twój brat". - Wychodził na balkon i patrzył na nas, chłopaków i dziewczyny, którzy rozrabiają, a czasami się biją... - opowiada pan Henryk. Całą gromadkę dzieciaków zaprosił na zdjęcia próbne. Temperamentny Henio wypadł znakomicie.

Był 1970 rok. Film "Abel, twój brat" nakręcono w kolorze, a w tamtych latach w Polsce nie było ich wiele. Rola Henia, który wcielił się w postać... Henia, spodobała się i widowni, i filmowcom. Jeszcze w tym samym roku reżyser Stanisław Jędryka kompletował obsadę do serialu "Wakacje z duchami". Gołębiewskiego nawet nie zaprosił na zdjęcia próbne, tak był pewien jego talentu. Henio dostał rolę, a jakże, wielce pomysłowego "Pikadora". Jędryka był zachwycony.

Rok później dał mu rolę Poldka w "Podróży za jeden uśmiech". Na planie chłopak był sobą, po prostu rozpierała go energia. Taki urwis na zawołanie! Gdy się rozkręcił, trudno go było zatrzymać, chciał nawet stworzyć scenę "po swojemu". Tak było, gdy kręcili pogoń za pociągiem. Zapadła w pamięć. Poldek wyszedł na peron po wodę dla starszej pani... - Pociąg ruszył, a ja biegnę za nim. W trakcie ujęcia biegłem tak szybko, że dogoniłem ostatni wagon, choć według scenariusza pociąg z Dudusiem odjeżdża, a ja zostaję na peronie. Musieli cofnąć pociąg i powtórzyć ujęcie - śmieje się pan Henryk.

Z Filipem Łobodzińskim (59), serialowym Dudusiem, nie umieli siedzieć spokojnie. - Raz uciekliśmy nocą po drzewie z domu, w którym mieszkaliśmy, innym razem nasypaliśmy czegoś średnio smacznego do przywiezionej na plan zupy - zdradził Łobodziński. Ale nie zawsze było im do śmiechu. Krytyka zarzucała reżyserowi Jędryce, że czyniąc z Poldka bohatera pozytywnego, który zawsze wyjdzie z kłopotów, promuje cwaniactwo, brak manier, totalną beztroskę. - Trzeba złej woli, żeby w serialu, który ukazuje samą pogodę i radość, dopatrywać się jakiegoś negatywnego przesłania - tłumaczył się Jędryka.

Po emisji "Wakacji z duchami" i "Podróży za jeden uśmiech" nastoletni Heniek stał się bohaterem dziecięcej wyobraźni. Dostał rolę "Cegiełki" w kolejnym dziele duetu Bahdaj-Jędryka - "Stawiam na Tolka Banana". Wydawało się, że zostanie sławnym aktorem, jego życie będzie lekkie i przyjemne... Nałóg okazał się silniejszy nawet od miłości. Lecz los nie był dla niego łaskawy.

W roku 1977 zagrał w filmie "Nie zaznasz spokoju", potem zniknął z ekranu. Na całe dwadzieścia lat. Panuje opinia, że nie udało mu się wyjść ze środowiska, z którego pochodzi. Jego kompanem stała się butelka czystej wódki. Próbował na nią zarobić. Pracował dorywczo, czasem ciężko, fizycznie. Jako szklarz, pomocnik na budowie. Kto wie, jaki byłby finał jego życia "na krawędzi", gdyby nie przypomniał sobie o nim film.

W 2002 roku zagrał tytułową rolę w dramacie "Edi". - Mimo obaw, postanowiłem powrócić, bo tak dyktowało mi serce - mówi. Zagrał fenomenalnie, za swoją rolę zdobył nawet nagrodę - Złotą Kaczkę przyznawaną przez magazyn " Film". Pan Henryk wrócił do gry. Pojawiły się inne role, m.in. w serialach "Plebania" i "Klan". Niestety, więcej niż o dokonaniach zawodowych, słyszeliśmy o jego problemach.

Po śmierci pierwszej partnerki, w 2006 roku poślubił Marzenę Matusik. Dwa lata później urodziła im się córeczka Róża. Pan Henryk oszalał na jej punkcie, ale nawet ta miłość nie zatrzymała chęci powrotu do dawnych nawyków. Pił na umór, a w prasie pisano o domowych awanturach, które kończyły się interwencją policji. Jego przyjaciel, biznesmen Roman Szczeblewski, zatrudnił go w swojej firmie, ale nałóg okazał się silniejszy. Pan Henryk stracił i tę pracę.

Z pomocą przyszli wtedy widzowie, którzy pamiętają łobuziaka Poldka i wciąż chcą go widzieć na ekranie. Producenci dali mu więc kolejną szansę. Wystąpił w serialach "Ojciec Mateusz" i "Barwy szczęścia". - Skończyłem z wódką! - zapewnia aktor. Co jakiś czas pojawiają się też informacje, że Poldek i Duduś znowu mają ruszyć w drogę, pełną wspomnień, śladami popularnego serialu. Jeśli pan Henryk faktycznie poradzi sobie z własnymi słabościami, może to marzenie też uda się spełnić?

Relaks

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje