Reklama

Reklama

Iwona Burnat: Osiągnęłam sukces!

Jedna z najbardziej barwnych bohaterek programu „Żony Hollywood”, właścicielka firm świadczących usługi dla psów w Hollywood. Jej pupile Toby i Pucci, to ulubieńcy gwiazd. Chodzą po czerwonych dywanach, mają konto na Instagramie i menadżera! O sukcesie, który mógł się spełnić tylko w Los Angeles - Iwona Burnat.

EksMagazyn: Założyłaś dwie firmy, które są dedykowane psom. Jedna produkuje ubrania, a druga dba o wizerunek psów gwiazd. Skąd u ciebie taka pasja do zwierząt?

Reklama

Iwona Burnat: - Kiedy byłam mała, bardzo chciałam mieć psa. Moi rodzice byli przeciwnikami zwierząt w domu, ale pewnego dnia dali się przekonać. Z biegiem czasu chciałam zostać to trenerem psów, fryzjerem... Chyba od zawsze wiedziałam, że będę robić coś związanego z psami. Gdy przyleciałam do Kalifornii zaczęłam się zastanawiać, co takiego mogę tutaj robić. I wtedy dostałam telefon, czy nie chciałabym psa - chodziło o Toby’ego. Musiałam dojść z Reggiem (przyp. red. - partner Iwony Burnat) do porozumienia, bo nie chciał się zgodzić, ale ostatecznie kupiliśmy go. Toby był zupełnie inny niż jest teraz. Chorował i dużo gorzej wyglądał. Postanowiłam go ubrać w ubranko. I to podziałało na niego pozytywnie!

- Gdy wyszliśmy z domu, wszyscy oglądali się za nami. Wiele osób chciało sobie zrobić zdjęcie z Tobym. Wtedy pomyślałam, że skoro wzbudza takie zainteresowanie, to może Toby zostanie psim celebrytą. Chciałam go coraz lepiej ubierać, ale nie było odpowiednich strojów dla niego. Postanowiłam zatem projektować je sama. Coraz więcej osób dopytywało, skąd mam te ubranka, więc zaczęłam je produkować na większą skalę i sprzedawać.

Słyszałem też, że powstała już książka o Tobym.

- Tak! Książka "Toby and Pucci go to Hollywood", która opowiada o tym jak Toby pojawił się w naszym domu, jaka była jego historia i jak dołączyła do nas Pucci. To bajka, oparta na prawdziwych wydarzeniach czyli historia o tym, jak pieski, które nie miały szczęśliwego życia, dotarły do Hollywood i teraz są gwiazdami czerwonych dywanów.

Czy to prawda, że Toby ma nawet własnego menadżera?

- Tak, Toby musi mieć menadżera, bo ma więcej fanów na Instagramie niż niektóre gwiazdy! (śmiech)

Jak to się stało, że Lady Gaga zaprosiła Toby’ego na swój koncert?

- Miała zaplanowany duży koncert w Las Vegas i bardzo chciała poznać Toby’ego, więc nas zaprosiła. Wysłano po nas prywatny samolot, na pokładzie którego było wszystko, na co moglibyśmy mieć ochotę: jedzenie, picie, itd. Dostaliśmy również apartament w hotelu. Po koncercie zostaliśmy zaproszeni za kulisy. Wszyscy - Lady Gaga, cała jej ekipa, nawet jej mama(!), robili sobie zdjęcia z Tobym. Były też dwa psy Lady Gagi - francuskie buldogi.

- Chyba liczyła na to, że zaprzyjaźnią się z Tobym. Ja znam swojego psa i od razu wiedziałam, że nic z tego nie będzie! Toby od towarzystwa innych psów woli towarzystwo ludzi. Ja zawsze powtarzam: "Toby to mały "ludź"". Wiele osób myśli, że jestem szalona, ale kiedy poznają Toby’ego, to się utwierdzają w przekonaniu, że to nie jest zwykły pies.

Twój drugi pies - Pucci, jaka ona jest?

- Gdyby ona była tu, podczas naszego wywiadu, to byśmy nie porozmawiali! Myślę, że nawet nie byłoby szans, żeby ją na lotnisku przepuścili. W samolocie też by nie usiedziała. Cały czas skacze, biega, szczeka. Jest przeciwieństwem Toby’ego.

Na ile to co widzimy w "Żonach Hollywood" jest prawdziwe, a na ile reżyserowane?

- To jesteśmy w 100 proc. my! Dlatego, kiedy dostaliśmy propozycję udziału w programie, to dłuższą chwilę się zastanawialiśmy, bo wiemy, jak wygląda nasze życie i jak bardzo jest szalone. Nie byłam pewna, czy chcę to pokazywać.

Czy utrzymujesz kontakt z innymi uczestniczkami programu?

- Najczęściej kontaktuję się z Małgosią Migdał. Chyba też dlatego, że razem dołączyłyśmy do drugiego sezonu. Trzy dziewczyny z pierwszej serii trzymają się razem, a my jesteśmy trzy nowe, więc jakoś tak naturalnie się to poukładało. Pierwszy raz wszystkie spotkałyśmy się u Evy (Eva Halina Rich - przyp. red) na wernisażu. Nie zdobyłam wtedy sympatii Kingi Korty, bo Toby skradł wówczas cały show i wiem, że ona miała o to pretensje. Ja nie chciałam, żeby tak się stało, ale zawsze tak jest, gdy tylko pojawia się Toby (śmiech).

Czy możesz powiedzieć o sobie, że jesteś kobietą sukcesu?

- Myślę, że śmiało mogę powiedzieć, że osiągnęłam sukces! Nigdy nie bałam się pracy. Nie mogłabym siedzieć i nic nie robić, bo bym się zanudziła. Nawet gdybym miała miliony dolarów na koncie i tak robiłabym to co teraz robię, bo to kocham!

Czy zastanawiałaś się kiedyś nad przeprowadzką do Polski?

- Reggie już po jednym dniu pobytu w Polsce, chce się tutaj przeprowadzać! Ja lubię Polskę, bardzo mi się podoba, ludzie są dla nas mili. Jedyne co by mi tutaj przeszkadzało, to pogoda. Ja lubię słońce, więc w grę wchodzi opcja przeprowadzki na lato, a później powrót do Calabasas.

Jakie są twoje plany na przyszłość?

- Zawsze myślę, co mogę jeszcze robić, jak mogę się rozwijać. Mam plan, aby otworzyć duży hotel dla psów, to jest moje największe marzenie. Moje hasło, które od zawsze powtarzam, to "Sky is the limit".

To twoja pierwsza wizyta w Polsce?

- Tak! Przyleciałam wczoraj w nocy i od razu trafiłam w telewizji na program "Żony Hollywood"!

I jakie to uczucie oglądać siebie w telewizji?

- To było bardzo zabawne! Reggie (partner Iwony- przyp. red.) chciał oglądać tylko te fragmenty, w których pokazywano nasz wątek. To był bardzo śmieszny odcinek - nieźle się ubawiliśmy!

Jak się czuje Toby w Polsce?

- To są jego pierwsze godziny w Polsce, więc myślę, że jeszcze nie do końca wie o co chodzi.  Zwykle o tej godzinie idzie spać, a tutaj nagle nie ma łóżka, pod które wchodzi gdy się kładzie. To dla niego trudna sytuacja, ale Toby jest zawsze grzeczny, więc się nie obawiam o jego pobyt tutaj.

Jaki macie plany na wizytę?

- Na pewno chcemy zwiedzić Warszawę, przy okazji zrobić mnóstwo zdjęć i filmów, żeby mieć pamiątkę z tej wizyty. Reggie chce się nauczyć więcej języka, więc umówiliśmy się, że rozmawiamy po polsku. Może nauczy się więcej niż "daj mi piwo" i "idę do łazienki" (śmiech)?

Rozmawiał: Łukasz Kędzior

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje