Krótka piłka z tenisistą

To już pewne! Kinga Rusin (37) znowu jest sama! Po krótkim związku rozstała się z byłym tenisistą Michałem Chmelą (31).

Dlaczego to uczucie nie przetrwało próby czasu?

Reklama

Romans trwał ponad pół roku. Ale niedawno dziennikarka zaskoczyła wszystkich oświadczeniem: "Jestem wolna. W nikim nie jestem zakochana". Jeszcze trzy miesiące temu rozpromieniona mówiła o rodzącym się uczuciu do nowego mężczyzny. Nigdy jednak nie pokazywała się z nim publicznie.

Znajomość kwitła podczas otoczonych szczególną dyskrecją spotkań. Michał otwarcie mówił w swoim towarzystwie o tym, że stracił głowę dla wspaniałej kobiety. Kinga milczała. Ale w końcu utrzymywanie uczucia w tajemnicy zaczęło go niecierpliwić. Jak długo można się ukrywać? I po co? Pojawiły się wątpliwości i pytania: czy Kinga wstydzi się młodszego o pięć lat partnera? Może uważa, że niezamożny i wciąż szukający swojego miejsca w życiu były tenisista nie pasuje do niej? Czy czeka na kogoś dojrzalszego, kto zapewni jej oparcie?

Tylko zauroczenie

To, że para definitywnie przestała się widywać, nie ulega wątpliwości. Potwierdzają to nie tylko słowa samej dziennikarki, ale i relacje jej znajomych. "To była krótka piłka", żartują. Oni od początku nie wierzyli w ten związek. Kingę i Michała zbyt wiele różni. "Ona jest ambitna, ma silny charakter. Raczej konfliktowa. On lubi imprezowe życie, nie stawia na karierę", mówi osoba z kręgu Rusin. I dodaje: "To było zauroczenie. Na początku Kinga promieniała. Michał jest przystojny, wysportowany, ma poczucie humoru. I był w niej bardzo zakochany". Wszystko wskazuje na to, że tym razem z uczuciem wygrała pragmatyczna natura Kingi. W jej środowisku jest mnóstwo zamożnych, wpływowych i stawiających na karierę mężczyzn. Skromny tenisista jako oficjalny partner słynnej dziennikarki budziłby sensację.

Nowe znajomości

Kiedy po rozstaniu zadzwoniliśmy do dziennikarki, nie sprawiała wrażenia smutnej. Była wręcz w szampańskim nastroju. Zaraz po świętach wyjechała z córkami w góry. Bardzo na to czekała, bo dziewczynki Wigilię wyjątkowo spędziły z nową rodziną ojca, Tomasza Lisa. Zapytana, czy nadal spotyka się z Michałem Chmelą, Kinga natychmiast spoważniała. Najwyraźniej to jeszcze nie czas, by mówić o rozstaniu. Ale milczenie Kingi nie oznacza wcale, że dziennikarka boleśnie przeżywa koniec tej znajomości. Raczej znalazła się w niezręcznej sytuacji. Zaledwie trzy miesiące wcześniej dawała do zrozumienia, że w jej życiu pojawił się ktoś ważny. Dopiero potem doszła do wniosku, że Michał nie jest mężczyzną, z którym chciałaby związać się oficjalnie i na dłużej. Po tym wspaniałym wyjeździe na narty Kinga wróciła na początku stycznia do pracy pełna sił i w doskonałym umorze.

Właśnie zaczęła pracę przy czwartej edycji programu "You Can Dance". Nagrywa materiały z eliminacji uczestników. "Kinga na planie jest zazwyczaj małomówną, opanowaną profesjonalistką. Ale tym razem była bardziej zrelaksowana, radosna i chętna do rozmów niż zwykle", mówi jej współpracownica. "Chętnie opowiadała ekipie o cudownym zimowym urlopie, dobrej pogodzie, wspaniałym śniegu i nartach, które są jej żywiołem. Ze znaczącym uśmiechem dodawała, że podczas tego wyjazdu poznała też... kilku fajnych facetów", dodaje. Dla dziennikarki Michał Chmela to zamknięty rozdział jej życia. Nie rozpaczała po nim ani chwili. Przed nią nowe, obiecujące znajomości.

Maciej Woźnicki

Więcej informacji o gwiazdach szukaj w magazynie SHOW - najnowszy numer w sprzedaży od 2 lutego!

Dowiedz się więcej na temat: dziennikarze | piłka | krótka

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje