Reklama

Reklama

Krzysztof Globisz: Szybko wraca do zdrowia

Otoczony troskliwą opieką ma się coraz lepiej. Sprawniej się porusza i pozwala już sobie na drobne przyjemności.

W lipcu mija rok od kiedy Krzysztof Globisz (58) w trakcie pracy w radiowej Dwójce nagle zasłabł i trafił do szpitala z rozległym udarem mózgu. Po miesiącach leczenia i żmudnej rehabilitacji jego stan systematycznie się poprawia. - Jest coraz lepiej, choć czeka go jeszcze długa droga - mówi "Dobremu Tygodniowi" Anna Dymna (64), wieloletnia przyjaciółka aktora.

Reklama

Krzysztof Globisz sprawniej się porusza, ale jeszcze nie mówi. Do zdrowia dochodzi w domu w Kopytówce pod Krakowem w otoczeniu najbliższych, na których wsparcie może liczyć każdego dnia. - Potrzebuje teraz spokoju, ale najważniejsze, że jest w bardzo dobrym stanie psychicznym. Radosny, pełen energii i werwy - mówi Dymna.

Fundacja aktorki, Mimo Wszystko, w lutym zorganizowała koncert i aukcję, z której dochód przeznaczono na rehabilitację aktora. Licytowano wówczas m.in. pióro i zegarek, przekazane przez papieża Franciszka oraz zegarek kardynała Macharskiego. Zebrano wtedy blisko 200 tys. zł. Leczenie następstw wylewu jest niezwykle kosztowne, a poza tym rozłożone w czasie.

- Te pieniądze są przeznaczane na pomoc Krzyśkowi. Pokrywamy wszystkie sprawy związane z rehabilitacją i leczeniem, a także przystosowaniem domu do jego stanu - podkreśla Dymna. Na podwórzu aktora wybudowano ostatnio specjalny basen rehabilitacyjny.

Jednak pieniądze to nie wszystko. Gdyby nie siła i determinacja samego pacjenta, na nic by się zdały największe fundusze i profesjonalny sprzęt. A pan Krzysztof jest niezwykle uparty, nie pobłaża sobie i każdego dnia wykonuje zestaw, czasami bardzo wyczerpujących i czasochłonnych, ćwiczeń. - Krzysztof ciężko pracuje. Codziennie rano musi wstać, a dla niego to już jest wyczyn, i po kilka godzin dziennie ćwiczy. Nie można mówić jeszcze o jakimś wielkim przełomie, przykładowo że już mówi, ale jesteśmy dobrej myśli - podkreśla Anna Dymna.

Ogromną siłę aktor czerpie z modlitwy, a w niej zwraca się do swojego ulubionego patrona. Przy jego domu w Kopytówce znajduje się kapliczka Ojca Pio, którą artysta postawił w podzięce za narodziny pierwszego syna. Wyprosili go razem z żoną podczas podróży do Włoch, przy grobowcu świętego. Od tamtej pory Pio stał się mu bardzo bliski. 

Nie do przecenienia jest rodzina aktora i jej codzienne wsparcie. Pan Krzysztof otoczony jest wielką miłością oddanej żony Agnieszki, która dba, żeby niczego mu nie zabrakło, oraz synów Krzysztofa (25) i Janka (18). W wiejskiej posiadłości w otoczeniu lasów chętnie odwiedzają go przyjaciele zatroskani o jego los. Takie chwile, kiedy aktor może zasiąść z najbliższymi w ogrodzie, posłuchać miłych rozmów, wspólnie pośmiać się, są dla niego bezcenne. A coraz lepszy stan zdrowia pozwala mu także zafundować sobie odrobinę przyjemności, takiej chociażby jak zimne piwo w upalne popołudnie.

Wszyscy wierzą, że wkrótce pan Krzysztof dołączy do nich także w rozmowie. - Rehabilitacja może trwać jeszcze długo, dlatego jesteśmy czujni i przygotowani. Nigdy go nie zostawimy - zapewnia Dymna.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje