Reklama

Reklama

Krzysztof Ibisz kończy 55 lat. Jak będzie celebrował urodziny?

We wtorek 25 lutego Krzysztof Ibisz obchodzi 55 urodziny. O 9.30, czyli w godzinie, gdy przyszedł na świat, odwiedzi swoją mamę i przekaże jej bukietów kwiatów, by podziękować jej za cud narodzin.

Dla gwiazdora Telewizji Polsat 25 lutego to właściwie dzień jak co dzień.

- Każdego dnia są moje urodziny. Wczoraj, dzisiaj, jutro otwieram oczy i budzę się na nowo. To nie jest tylko zgrabna formułka, ja po prostu mam takie podejście do życia - mówi Ibisz.

- Każdy dzień jest dla mnie szczególny, ponieważ czekają na mnie nowe wyzwania, nieodkryte przygody, zawiłe i zaskakujące sprawy do załatwienia, nowe bitwy do wygrania. Codziennie doceniam ludzi na swojej drodze, staram się ich uszczęśliwiać, poprawiać humor i przede wszystkim rozmawiać. Kocham ludzi, lubię życie - doceniam to każdego dnia - deklaruje prezenter.

Reklama

Nie oznacza to jednak, że nie celebruje swoich urodzin.

- Urodziny to tak naprawdę święto trzech osób: dziecka i rodziców. To święto najbardziej rodzinne, nawet ma to w swojej nazwie. Dlatego w dniu urodzin o 9:30, czyli o godzinie, w której przyszedłem na świat, zwykle zjawiam się u mojej mamy z bukietem kwiatów, żeby podziękować jej za cud życia - uchyla rąbka tajemnicy.

Z racji częstych podróży, które wpisane są w jego pracę, Ibisz stara się wykorzystywać każdą okazję do tego, by spędzić trochę czasu z rodziną. Z okazji urodzin liczy właśnie na takie spotkanie w kameralnym rodzinnym gronie.

A czego życzy sobie na przyszłość? Przede wszystkim zdrowia! - To jest podstawa piramidy życia. Zdrowie jest naszym paliwem. Bez niego nie uda nam się niczego przesunąć do przodu, nic nie jest możliwe. Ani nasze sukcesy, ani podróże, ani żadne inne aspekty życia - twierdzi ikona telewizji.

A czy może nadal marzy o przejażdżce tirem lub wozem strażackim? Kiedyś wyznał bowiem, że od dzieciństwa fascynują go wielkie maszyny. Za sterami jednej z nich udało mu się zasiąść.

- Pamiętam, jak kiedyś na urodziny dostałem talon na męską przygodę pod tytułem "Będziesz operatorem koparki". Pojechałem w umówione miejsce. Stała tam przepiękna, wielka koparka z operatorem, który miał poprowadzić kurs. Było cudownie - mogłem sobie pojeździć koparką, kopałem rowy, a potem je zasypywałem. Prawdziwa męska przygoda" - wyznał kiedyś.

PAP life
Dowiedz się więcej na temat: Krzysztof Ibisz | ibisz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje