Reklama

Reklama

Łagodny despota

Kolejny raz dał się ponieść emocjom. Zawsze był wybuchowy - przyznają jego znajomi. Ale jest też pantoflarzem i bardzo ufa ludziom - dodają. Niełatwo rozgryźć Jerzego Owsiaka...

"Owsiak w szale na konferencji. Zwariował?" - pytają media po ostatnim spotkaniu twórcy Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy z dziennikarzami. Na posądzenia o defraudowanie pieniędzy fundacji Jurek Owsiak (60) zareagował bardzo emocjonalnie.

"Gdzie jest słoik z pieniędzmi, które chowam?" - krzyczał, po czym udawał, że go szuka, chodząc na czworaka po stole. "Pochrzaniło was?" - wrzeszczał. To nie był pierwszy taki wybuch. W 2003 roku podczas Przystanku Woodstock Jurek zniszczył stoiska, na których sprzedawano bez pozwolenia okulary przeciwsłoneczne. Sąd ukarał go za to grzywną. Media donosiły też, że wyrzucił z tej samej imprezy dziennikarzy TVN.

Reklama

Trudny charakter? Tak, ale to tylko część prawdy

 "Momentami dostaję »korby« i ktoś musi zebrać tak zwany opierdol" - przyznał Owsiak w jednym z wywiadów. Podobno Lidia Niedźwiecka-Owsiak (59) uważa męża za humorzastego i czasem nawet nazywa go "palantem". Ale, jak mówi SHOW Zbigniew Hołdys, "Jurek potrafi wrzasnąć, ale po pięciu minutach jest do rany przyłóż".

Najbardziej znany działacz społeczny w Polsce to człowiek pełen sprzeczności. Zacznijmy od tego, że żywiołowy Jurek, który, jak zgodnie mówią jego znajomi, "ma ADHD", w młodości utrzymywał się z robienia witraży, co przecież wymaga skupienia i cierpliwości. Środowisko muzyczne poznał dzięki przyjaźni z Wojciechem Waglewskim.

Zespół Voo Voo zabierał go na koncerty. "To taki świr, wypuszczamy go na scenę, a on gada i gada" - wyjaśniali muzycy znajomym. Tak Owsiak został konferansjerem i showmanem, mimo legendarnego już jąkania się. I tak też wsiąkł w rock and roll. Tu jednak znowu sprzeczność, bo rockandrollowe uwielbienie wolności i luz idą u niego w parze z żelazną dyscypliną. 

"Nie wiecie, że tu nie wolno pić?"

"Monika Olejnik pojechała kiedyś na Przystanek Woodstock. Pełna obaw, bo słyszała, że dzieją się tam szalone rzeczy - wspomina Hołdys. - Jechaliśmy razem dżipem Owsiaka po terenie festiwalu i nagle, ku naszemu przerażeniu, Jurek zahamował z piskiem opon. Okazało się, że zobaczył dwóch chłopaków z flaszkami, a na tej imprezie obowiązuje prohibicja.  »Co wy k... robicie? Nie wiecie, że tu nie wolno pić? Natychmiast to wylejcie!«, wrzeszczał. Olejnik żałowała, że nie miała akurat sprzętu nagrywającego. Śmiała się, że to jest właśnie prawda o demoralizacji, jaką sieje Owsiak na Przystanku Woodstock".

Czy to oznacza, że Jurek stroni od alkoholu? "Nie, po zakończeniu festiwalu urządził nawet zakrapianą imprezę. Ale wie, kiedy można sobie pozwolić na zabawę, a kiedy nie" - tłumaczy Hołdys. 

Robert Leszczyński przekonuje, że Owsiakowi po prostu zależy na młodych ludziach i czuje się za nich odpowiedzialny. "On jest pedagogiem" - mówi. Pedagogiem niestroniącym od przekleństw, chciałoby się dodać. Za to doceniającym postępy wychowanków. Uczestnicy festiwali często zostają członkami jego zespołu. I wtedy znowu muszą trzymać się surowych reguł. "Jurek jest bardzo wymagający i ma temperament, ale to są cechy ludzi zaangażowanych na sto procent" - ocenia Krzysztof Skiba.

"Dzidzia" - postać kluczowa

Wśród znajomych Owsiaka krąży anegdota o tym, jak podczas prowadzenia pierwszej w Polsce ulicznej imprezy sylwestrowej uparł się, że o północy puści... piosenkę "Kaczuszki". Wszyscy uważali, że oszalał. "K... mają być »Kaczuszki«!" - wrzeszczał Jurek. Postawił na swoim, a zabawa była świetna.

Nie jest jednak tak, że showman z nikim się nie liczy. "Ja byłem wręcz zaskoczony zaufaniem, jakim mnie obdarzał, gdy zostałem rzecznikiem prasowym jednego z Przystanków Woodstock. Akceptował większość moich pomysłów" - mówi Leszczyński.

Owsiak bywa despotyczny, ale słucha współpracowników. A najbardziej słucha żony. To w jego życiu postać kluczowa - są razem od czasów liceum. "Ściągałem od niej w bramie wszystkie lekcje" -wspomina Jurek w książce "Orkiestra klubu pomocnych serc". "Dzidzia", jak do dziś mówi o niej Owsiak, nie pozwoliła, by charakterny mąż wszedł jej na głowę. 

Wręcz przeciwnie... Już na początku małżeństwa poskromiła na przykład jego skłonność do szalonych imprez. "Po dwóch, trzech sesjach pijackich pogoniła wszystkich. Uważałem, że to pierwszy ruch pantoflarski, że mnie żona wzięła w cugle. A teraz? O Boże, jak ja jej dziękuję" - cieszy się Jurek. Podkreśla też, że bez niej nie dałby rady prowadzić Orkiestry.

Zwariowany rockandrollowiec

I tak dochodzimy do największej sprzeczności w życiu Jurka. "Bo ten przykładny mąż i ojciec (ma dwie córki: 34-letnią Aleksandrę i 24-letnią Ewę - przyp. redakcji) to przecież zwariowany rockandrollowiec, którego krytycy oskarżają o psucie młodzieży i twórca hasła »róbta, co chceta«" - przypomina Leszczyński.

Sam Owsiak wielokrotnie podkreślał, że łączenie jego życia prywatnego z hasłem "róbta co chceta" jest absurdem. Oburzył się, gdy został kiedyś zapytany, czy popiera bezstresowe wychowanie. "Oczywiście, że w naszym domu były zasady" - mówił. I jak tu zrozumieć Owsiaka?

Show
Dowiedz się więcej na temat: Jurek Owsiak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy