Marcin Miller: Lider Boys, jakiego nie znacie

Dzień zaczyna od ćwiczeń i kawy przy komputerze, jego sposobem na zły dzień jest kąpiel w wannie, a nietrafioną inwestycją samochody - oto, jakimi ciekawostkami na swój temat podzielił się Marcin Miller, lider grupy Boys.

Marcin Miller, lider zespołu Boys, w książce "Jestem szalony", która jest zapisem jego rozmów z Katarzyną Szkarpetowską i Łukaszem Smolarskim, zdecydował się odpowiedzieć na 100 "podchwytliwych" pytań. Wśród nich znalazły się np. te o to, od czego zaczyna dzień - od ćwiczeń i kawy wypijanej przy komputerze. Z kolei, gdy ma zły dzień, ratuje go kąpiel w wannie, która jest też pierwszą rzeczą, jakiej poszukuje w hotelach, kiedy jeździ w trasy koncertowe - a w te nie rusza się bez... butelki wody.

Reklama

Miller, którego znakami szczególnymi są dwa pieprzyki na lewym policzku, wypowiedział się też na temat kobiet i mężczyzn. I tak muzyk uważa, że kobieta powinna być zawsze sobą, nie wypada jej zaś być uległą. Z kolei mężczyzna powinien kochać swoją kobietę i dbać o nią, nie przystoi mu za to kobiet poniżać. Pewnie dlatego irytuje go brak szacunku, a małżeństwo to dla niego świętość.

A jakie jest jego podejście do pieniędzy? Okazuje się, że całkiem zdroworozsądkowe, bowiem - jak przekonuje - najchętniej wydaje je na zapewnienie spokojnej przyszłości sobie i rodzinie, z kolei swoje samochody uważa za... najbardziej nietrafioną inwestycję. Ciekawa jest też liczba kilometrów, jaką pokonuje w ciągu roku, aby dojechać na koncerty. 

- Byłbym pierwszym discopolowcem na Marsie! - czytamy.


Dowiedz się więcej na temat: Marcin Miller | Boys

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje