Reklama

Reklama

Marcin Tyszka: W modelingu uroda nie wystarczy

W Polsce zrobiłem ponad 500 okładek, ale niestety polskie magazyny modowe są coraz bardziej szare. Zamiast szukać czegoś aspiracyjnego, idziemy w tą stronę, żeby było zwyczajnie i niezbyt drogo.

EksMagazyn: Czy uważasz, że Polacy mają styl?

Reklama

Marcin Tyszka, fotograf: - Polki nie Polacy! Mężczyźni w Polsce ubierają się tragicznie. Mam tylko nadzieję, że się uczą. Nawet przez taki program jak "Project Runway" uczulamy ludzi na modę. "Top Model" przygotował grunt pod "Project Runway". Gdyby nie było programu o modelkach, to na pewno nie powstałaby polska edycja programu o projektantach.

- Ludzie zaczęli interesować się światem mody. Myślę, że jest duże grono osób, którzy czekają na "Project Runway". Lubimy oglądać to, co znamy. To nigdy nie będzie taki program jak "Taniec z Gwiazdami" i nie o to chodzi, ale fajnie, że po programach tanecznych przyszła pora na modę.

Co ten program zmienił w twoim życiu?

- Zmienił bardzo dużo! Przede wszystkim to, że nie wiedziałem jak mam sobie poukładać wszystkie moje zobowiązania, aby móc podjąć się jurorowania. Kręcenie "Project Runway" to też okres wzmożonej pracy dla mnie. W tym czasie zwykle mam bardzo dużo zleceń, kampanii. Zanim się zdecydowałem, że w to wchodzę, musiałem się zorganizować, aby nie stracić mojego podstawowego źródła dochodu. Udało się! Choć niektórzy klienci czekają, inni przylecieli do Polski. Straciłem też kilka rzeczy m.in. dwie okładki VOGUE.

- Program mnie dużo nauczył, bo zmobilizował mnie do tego, aby przewertować wszystkie magazyny modowe i popatrzeć na modę z trochę innej strony, niż zwykle to robię. Ocenianie projektantów znacznie różni się od oceniania modelek. Projektanci to zupełnie inni ludzie, niż modelki. Modelki są szalone, nieobliczalne, pozwalają sobie na wszystko. Niektóre są fantastyczne, inne głupiutkie, które myślą, że przez urodę zdobędą cały świat. A w modelingu uroda nie wystarczy! Trzeba też mieć umysł.

- W "Project Runway" oceniamy jednak ludzi ukształtowanych, dojrzałych, którzy często długo studiowali, aby nauczyć się tego trudnego zawodu. To jest kunszt!

Jak oceniasz styl polskich gwiazd?

- Przede wszystkim w Polsce nie ma gwiazd! Gwiazd jest kilka: Anja Rubik czy Maryla Rodowicz. Dla mnie gwiazda to osoba, która lata prywatnym samolotem, mieszka w pokaźnej rezydencji, jej życie jest wyjątkowe! To, że ktoś gra w serialu, to fajnie, ale ja mam inną definicję gwiazdorstwa. Jak robię np. sesję z Ritą Orą, to ona przylatuje na nią prywatnym odrzutowcem. To jest gwiazda!

Jak oceniasz polskie magazyny modowe?

- W Polsce zrobiłem ponad 500 okładek, ale niestety polskie magazyny modowe są coraz bardziej szare. Zamiast szukać czegoś aspiracyjnego, idziemy w tę stronę, żeby było zwyczajnie i niezbyt drogo. Mnie też nie stać na odrzutowiec czy bardzo drogie rzeczy, ale lubię o nich poczytać, pooglądać. Oglądając ekskluzywny magazyn lubię pomarzyć i nie chcę tam oglądać kompozycji z sieciówek.

Czy jest szansa na polskiego VOGUE?

- Nie, na razie nie ma. To wiem z dobrego źródła, bo pracuję dla nich. Na razie przez kilka lat na pewno nie!

Rozmawiał: Łukasz Kędzior

 

 

 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje