Reklama

Reklama

Maria Czubaszek - ponad pół wieku z papierosem

Palenie papierosów to dla Marii Czubaszek największa przyjemność w życiu. Pierwszego dymka puściła nie mając jeszcze 16 lat. Odrzuciła kilka propozycji zawodowych, bo nie dało się ich połączyć z jej nałogiem. Szczególnie lubi papierosy mentolowe.

Pierwszym papierosem poczęstował ją kolega. Czubaszek zaczynała od waweli i giewontów - podkradała je ojcu. Rozklejała paczki nad parą z czajnika i wyciągała dwa papierosy. Myślała, że ojciec o tym nie wie.

Reklama

- Potem się okazało, że ojciec doskonale sobie z tego zdawał sprawę i powiedział mi to po maturze, kiedy mnie poczęstował pierwszym oficjalnym papierosem - wspomina Czubaszek w swojej nowej książce "Dzień dobry, jestem z Kobry".

Palenie polubiła tak bardzo, że jedzenie kupowała dopiero wtedy, gdy miała już papierosy. W stanie wojennym, kiedy brakowało wielu produktów, talony na wódkę, buty, mąkę, cukier, zamieniała na papierosy.

Potrafiła odrzucić propozycję pracy, jeśli nie dało się jej pogodzić z nałogiem. Ponieważ ani w kinie, ani w teatrze nie można palić papierosów, nie przyjęła posady recenzenta. Na spotkania autorskie, o ile to możliwe, stara się latać samolotem, tak, by przerwa pomiędzy jednym papierosem a drugim była jak najkrótsza.

Nawet pisząc na komputerze, nie przestaje puszczać dymka.

  Jak palę, to rozrzucam wszędzie popiół. Kiedyś spadł mi papieros na klawiaturę i spalił pół klawisza - przyznaje. Gdy pojechała z komputerem do serwisu, fachowiec przeraził się, jak brudny ma sprzęt.  - Pod klawiaturą było pełno psiej sierści, bo jak pisałam, to piesek zawsze przy mnie siedział. No i oczywiście w środku była cała masa popiołu - relacjonuje Czubaszek.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje