Reklama

Reklama

Natalia Kukulska: Ćwiczę jogę, ale z dietą sobie nie radzę

Jak przyznaje Natalia Kukulska, jesień - choć pracowita, twórcza i nostalgiczna - jest jej ulubioną porą roku. Piosenkarka lubi spacery i jogę. "Z dietą kompletnie sobie nie radzę" - żartuje w rozmowie z PAP Life i zdradza, że ma słabość do popcornu.

Jak wygląda jesień u Natalii Kukulskiej?

Reklama

Natalia Kukulska: - Pracowicie. Choć ostatnio akurat udało mi się wyrwać z rodziną na jeden dzień do Kazimierza. Zrobiliśmy dzieciom świadome wagary, bo wydaje mi się, że to są takie ostatnie momenty słońca tej jesieni, która zresztą jest moją ulubioną porą roku. Jesienią zawsze dobrze się czuję. Owszem jest moment takiego przygaszenia, ale ta pora roku zawsze wpływa na mnie tak twórczo. Oczywiście też nostalgicznie, ale nostalgia nie jest niczym złym.

Jak poprawia sobie pani nastrój? Czyżby muzyką?

- Muzyką zawsze i wszędzie. Natomiast, kiedy jest piękna pogoda i jak mamy takie kolory, to warto chodzić na spacery - to jest coś, co na pewno polecam. Jak łapię "jesienną deprechę" - w cudzysłowie, bo oczywiście jest to tylko rodzaj jakiegoś przygaszenia, pogorszenia nastroju - to wystarczy taki spacer po lesie z mężem czy nawet z psem i czujemy się zdecydowanie lepiej. To jest rzecz, którą praktykuję i staram się tego pilnować. Tym bardziej Kazimierz z dziećmi okazał się cudownym wypadem. Także zrobiłam sobie rozgrzewkę, wzięłam oddech przed dość intensywnym zawodowo listopadem.

Jak pani odpoczywa po takim pracowitym sezonie? Jak pani się relaksuje? Jak pani dba o głos?

- Zawsze boję się takiego okresu, bo to jest czas, kiedy wszędzie są infekcje. Przede wszystkim nastawiam się pozytywnie, staram się myśleć, że się nie dam i nawet, jak moje dzieci coś tam przynoszą, to zabezpieczam się też suplementami takimi jak np. tran czy witaminy. Staram się też pić więcej rozgrzewających herbat - z miodem, z cytryną, z imbirem. I ruch. Uważam, że jak przyjdzie zła dieta i taki moment odpuszczenia czy kiedy człowiek za bardzo "zniszczy się" jakąś imprezą, to później ta odporność tak spada, że łatwiej o wszelkie choroby. A boję się, bo moja praca oparta jest na moim głosie.

Wspomniała pani o ruchu. Jaką jego formę pani preferuje?

- Dwa razy w tygodniu chodzę na jogę. Oczywiście, jeśli mam jakieś koncertowe wyjazdy to coś mi się wysypie z harmonogramu, ale staram się uczęszczać na nią regularnie. Więc joga, spacery i nic więcej, bo na nic więcej nie mam czasu.

A czy przy diecie też przywiązuje pani wagę do regularności? W pani trybie pracy pewnie ciężko jest o nią zadbać. Jak pani sobie z tym radzi?

- Nie radzę sobie kompletnie. Mam do zgubienia parę kilogramów, ale dobrze się maskuję (śmiech). Jeśli chodzi o dietę to nie mogę powiedzieć, że odnoszę sukcesy na tym polu. Bardzo lubię jedzenie i nawet lubię gotować, ale niestety często odżywiam się nieregularnie. Powiem inaczej: wiem, jak być powinno, ale niestety tak nie jest.

Pani słabość?

- Popcorn


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje