Reklama

Reklama

Naya Rivera z "Glee" uznana za zmarłą

Serial „Glee” pokochali swego czasu nastolatkowie na całym świecie. Jak donosi „Daily Mail”, nie żyje jedna z odtwórczyń głównych ról – Naya Rivera.

Fani produkcji zaczynają głośno mówić o tym, że nad serialem ciąży klątwa. W 2013 roku zmarł Cory Monteith wcielający się w "Glee" w pierwszoplanową postać Finna Hudsona. Do śmierci doszło wskutek zatrucia mieszanką heroiny i alkoholu.

Reklama

30 stycznia 2018 roku zmarł kolejny aktor związany z serialem - Mark Salling, grający Pucka. Gwiazdor powiesił się po tym, jak został oskarżony o posiadanie dziecięcej pornografii.

W środę za zaginioną została uznana 33-letnia Naya Rivera, która w serialu wcielała się w Santanę Lopez. Kobieta prawdopodobnie wypadła z wypożyczonej łodzi pontonowej, którą pływała wraz z czteroletnim synem po jeziorze Piru w Kalifornii.

Chłopca znaleziono w pustej łodzi, tymczasem poszukiwania aktorki nie przyniosły żadnego rezultatu.

Jak donosi "Daily Mail", Riverę uznano za zmarłą i rozpoczęto poszukiwania jej ciała. 

***

#POMAGAMINTERIA

Hubert ma roczek. Pierwsze sześć tygodni życia spędził w szpitalu, walcząc o każdy dzień. Urodził się z ciężkimi wadami - między innymi z brakiem kości w rękach. Pojawiła się jednak nadzieja na operację, która umożliwi mu normalny rozwój. Wystarczą dwa kompleksowe zabiegi, dzięki którym jego dłonie i przedramię ukształtują się w sposób prawidłowy, a ręce będą mogły prawidłowo rosnąć z zachowaniem pełnej funkcjonalności kończyn. Pomóż Hubercikowi przybić piątkę w przyszłości! Sprawdź szczegóły >>>

Dowiedz się więcej na temat: Naya Rivera | Glee

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje