Reklama

Reklama

​Penelope Cruz wściekła na Salmę Hayek. Poszło o Weinsteina

W 2017 roku Salma Hayek dołączyła do grona gwiazd, które opowiedziały publicznie o występkach Harveya Weinsteina. Aktorka opisała wówczas na łamach "The New York Timesa", jak podczas kręcenia "Fridy" padła ofiarą molestowania seksualnego ze strony okrytego hańbą producenta. W najnowszym wywiadzie gwiazda wyznała, że Penelope Cruz miała jej za złe, iż nie ujawniła wcześniej prawdy. "Po prostu troszczyłam się o jej karierę" - usprawiedliwia się Hayek.

Salma Hayek była jedną z wielu aktorek, które padły ofiarą Harveya Weinsteina. W 2017 roku meksykańska gwiazda postanowiła opowiedzieć o swoich traumatycznych doświadczeniach w przełomowym artykule opublikowanym na łamach "The New York Times". Nominowana do Oscara gwiazda ujawniła wówczas, iż 15 lat wcześniej, podczas kręcenia filmu "Frida", była nagabywana przez Weinsteina. Producent składał jej niedwuznaczne propozycje, a gdy odmówiła, straszył, że odbierze jej rolę i regularnie poniżał ją na planie zdjęciowym. Szokujące zeznania wielu kobiet, które przez lata znalazły się na celowniku zhańbionego producenta, doprowadziły finalnie do jego skazania. Weinstein odsiaduje obecnie wyrok 23 lat pozbawienia wolności za gwałt i napaść seksualną.

Reklama

W rozmowie z "Sunday Times Style" Hayek znów wróciła wspomnieniami do tamtych wydarzeń i reakcji otoczenia na jej wyznanie sprzed czterech lat. Okazuje się, że część znajomych i współpracowników miała jej za złe, że tak długo zwlekała z ujawnieniem tego, co spotkało ją ze strony Weinsteina. Wśród oburzonych znalazła się jej koleżanka po fachu, Penelope Cruz. Hayek upiera się, że nie ostrzegła swojej przyjaciółki przed Weinsteinem z troski o jej karierę aktorską. 

"Niektórzy ludzie byli na mnie wściekli, jak choćby Penelope Cruz, ale tak naprawdę ją chroniłam. Cały czas miałam oko na ich interakcje, dlatego wiedziałam, że on nigdy nie próbował jej zaatakować. Wytwórnia Miramax robiła najlepsze filmy. Penelope nie miała tego problemu, co ja, więc milczałam, bo zdawałam sobie sprawę z tego, że ta wiedza wpłynęłaby na jej wybory zawodowe. Po prostu troszczyłam się o jej karierę" - zapewniła filmowa Frida Kahlo.

Meksykańska gwiazda opowiedziała też o tym, jak poradziła sobie z traumą, jaką zgotował jej Weinstein. Był to długotrwały i żmudny proces. "Zanim opisałam swoje doświadczenia w tamtym artykule, byłam przekonana, że całkowicie się z tym wszystkim uporałam. Do tego stopnia, że gdy spotykałam go na bankietach, byłam w stanie przywitać się, uśmiechnąć i udawać, że wszystko jest w najlepszym porządku. Na pozór dawałam sobie z tym radę, miałam poczucie, że jestem niesamowicie silna. Nie dostał ode mnie tego, czego chciał, a ja zdołałam nakręcić film, który był ważny dla mnie i dla moich ludzi - mam tu na myśli nie tylko Meksykanki, ale wszystkie kobiety. I wtedy nagle trauma wróciła. Gdy o tym opowiedziałam, zdałam sobie sprawę, że nie byłam uleczona, że tamten lęk po prostu dobrze się ukrywał. Sporo czasu zajęło mi uporanie się z tym, co przeszłam" - podkreśliła Hayek.

***
Zobacz również:

Salma Hayek była o krok od śmierci! 

Penelope i Javier - najsłynniejsza hiszpańska power couple

Milagros ze "Zbuntowanego anioła" jest nie do poznania. Ale zmiana! 

PAP life

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Penelope Cruz | Salma Hayek | Harvey Weinsten | aktorka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje