Reklama

Reklama

Przekorny młodzieniec

Zawsze był uparty, co wyniosło go na szczyt. Na życzenie czytelniczek SHOW - najprzystojniejszy aktor Hollywood!

"Trudno było od niego oderwać wzrok. Jego twarz wiele wyrażała" - tak wspomina kilkuletniego Brada Pitta pianistka kościoła babtystów w Missouri. Nabożeństwa szybko nudziły temperamentnego chłopczyka, lubił wiercić się i hałasować. "To chodząca przekora. Zawsze robił wszystko po swojemu albo wcale" - wspomina go brat Doug.

O wiele większą radość niż z występów w chórze Brad czerpał z podróży po bezdrożach Ameryki, jakie odbywał ze swoim ojcem, kierowcą ciężarówki. O aktorstwie i zainteresowaniu sztuką mógł z kolei porozmawiać z mamą Jane, która pracowała jako pedagog. To ona oklaskiwała każdy jego występ w szkolnym teatrzyku.

Reklama

Jako nastolatek często chodził do kina. Kiedy obejrzał "Gorączkę sobotniej nocy", zamarzył o karierze na srebrnym ekranie. Już w liceum, gdy zwyciężył w konkursie na najlepiej ubranego ucznia, Brad zdał sobie sprawę z własnej atrakcyjności. Zawsze z łatwością zjednywał sobie przyjaciół i był otoczony wianuszkiem dziewcząt. "Potrafił czarująco i zalotnie z nimi rozmawiać. Wiedział, jak do nich podejść" - wspomina szkolna koleżanka.

Słynął też z prywatek, które organizował w piwnicy domu swoich rodziców. Uwolniwszy się od ich czujnego oka, na studiach prowadził rozrywkowe życie. W światku akademickim wsławił się pozowaniem bez koszulki do zdjęć do studenckiego kalendarza. Był też filarem zespołu chippendalesów, który założył wraz z kolegami.

Kiedy od ukończenia studiów dziennikarskich dzieliło go tylko kilka egzaminów, zniknął z uniwersytetu i ruszył w kierunku Los Angeles, by szukać swojej szansy w show-biznesie. Sława przyszła po pięciu latach, gdy zagrał w "Thelmie i Louise"

Andrzeja Grabarczuk

Show
Dowiedz się więcej na temat: Brad Pitt

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje