Reklama

Reklama

​Salma Hayek od botoksu woli masaż twarzy

Ostatnio z dumą zaprezentowała swoje siwe włosy, nazywając je "włosami mądrości". Salma Hayek bez wątpienia jest królową naturalnych selfie, a wciąż młodzieńczy wygląd zawdzięcza nie botoksowi, którego, jak zapewnia nigdy nie stosowała, a pielęgnacji skóry naturalnymi produktami.

Aktorka zachwyca swoim młodzieńczym wyglądem, z dumą również prezentuje swoje naturalne piękno, bo jak sama przyznaje maluje się tylko wtedy, kiedy jest to konieczne. Podobny umiar stosuje w codziennej pielęgnacji.

Reklama

- Nigdy rano nie myję skóry. Moja babcia nauczyła mnie, że w nocy twoja skóra uzupełnia wszystko, co straciłeś w ciągu dnia. Chętnie za to sięgam po wodę różaną - jest delikatna i wspaniale pobudza skórę, następnie nakładam krem nawilżający - wyznaje Hayek.

Aktorka ponad wszystko ceni sobie naturalne produkty do pielęgnacji skóry. Do demakijażu używa olejku kokosowego, chętnie sięga po tonik na bazie rumianku i niezawodną jej zdaniem wodę różaną. Do pielęgnacji włącza również maseczkę na bazie płatków owsianych, miodu i mleka migdałowego. Zapewnia, że to najlepszy środek czyszczący, który pozostawia skórę miękką i jedwabistą.

Zdradza również, że chętnie poddaje się japońskiemu masażowi twarzy. Twierdzi, że to dość osobliwe doświadczenie, ale efekty są zachwycające. Jej zamiłowanie do naturalnej pielęgnacji, powstrzymuje ją natomiast od bardziej inwazyjnych metod dbania o młodzieńczy wygląd.

- Nadal nie zrobiłam botoksu, wypełniaczy ani peelingów. Nic. Czasami myślę, że powinnam, ale nie wiem co... Czasami noszę makijaż, ale nie po to, żeby móc zabrać dziecko do szkoły - powiedziała aktorka.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje