Reklama

Reklama

Sir Patrick Stewart codziennie myśli o śmierci

Gwiazda "Logana" przyznaje, że zaczął częściej myśleć o śmierci od kiedy jego przyjaciele - łącznie z Alanem Rickmanem i Alanem Howardem - odeszli z tego świata w ostatnich latach.

Powiedział: - To było naprawdę brutalne. Odejścia pewnych osób nawet nie zdążyłem w pełni sobie poukładać: Alan Rickman, Roger Rees, Alan Howard. To moje pokolenie. Moi przyjaciele...

- Myślę teraz o śmierci każdego dnia. To daje mi skupienie, jakiego wcześniej nie miałem... Moja żona jest o połowę ode mnie młodsza. Rozmawiamy o tym szczerze, o mojej karierze, o jej karierze i o tym, jak używamy i spędzamy nasz czas. Bo w sumie czemu nie, musimy stwić temu czoła i się z tym zmierzyć.

76-letni aktor - którego żoną jest Sunny Ozell - wypowiedział się także na temat swojego dzieciństwa, kiedy to jego ojciec nie stronił od butelki z powodu nerwicy frontowej, spowodowanej wojną i późniejszym szokiem.

W rozmowie z gazetą The Sunday Times powiedział: - Nikt nigdy o tym nie mówił. Nikt o tym nie wiedział, nawet moja matka nie była świadoma, że on cierpiał na nerwicę frontową. Nic nie usprawiedliwia okrucieństwa wobec kobiet i dzieci. Nic. Ale to przynajmniej nadaje temu kontekst, dzięki któremu można to jakoś zrozumieć ...

- Zajęło mi lata, aby otwarcie przyznać, że to stanowi część mnie. Teraz mogę dzięki temu skorzystać, albo też nie. Jestem tego świadomy i nie mam zamiaru niczemu zaprzeczać, chcę być ze sobą szczery i stawić temu czoła ...

- Wspaniałym plusem mieszkania w Los Angeles jest dostęp do doskonałych terapeutów. Oni są wszędzie. Szczęściem w zawodzie aktora natomiast jest to, że żadne życiowe doświadczenie nie idzie nigdy na marne.

Reklama

Bang Showbiz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy