Sławomir Zapała: Reżimu jeszcze nie ma

- Opieramy małżeństwo na zaufaniu - mówi Sławomir. - Zakochałam się w nim, bo jest dobrym człowiekiem - dodaje żona Kajra.

On wyśpiewuje piosenki, które nucą miliony Polaków, ona zarządza jego karierą. Duet doskonały? W szczerej rozmowie para odkrywa tajniki wspólnego życia.

Reklama

Od początku chcieliście pracować razem? Być nierozłączni?

Sławomir: - Cześć, tu Sławomir. Tak, takie było założenie. Pracujemy ze sobą na swoich zasadach i tak, jak lubimy. Gdybyśmy nie pracowali razem, to Sławomir w ogóle by nie powstał.

Nie wkrada się czasem nuda?

- W naszym życiu rock-polowym tyle się dzieje, że nie ma mowy o nudzie. Poza tym nie jesteśmy nastolatkami, tylko małżeństwem. Miłość to nie zauroczenie, ale wspólna droga, którą się wypracowuje.

Sławomirze, czym ujęła cię kilka lat temu Kajra?

- Swoim pięknem i tym, że mieliśmy wspólne plany i poczucie humoru. To była pierwsza kobieta w moim życiu, która miała wszystkie cechy, jakie sobie wymarzyłem. Ale nie było prosto ją zdobyć. Musiałem o nią długo walczyć.

Kajro, a ty dlaczego zakochałaś się w Sławomirze?

Kajra: - Bo jest dobrym człowiekiem, z nietuzinkowym poczuciem humoru, bo rozwinął we mnie wszystkie moje najpiękniejsze cechy, pozwalając być po prostu sobą.

Kto rządzi w waszym związku?

Sławomir: - To chyba jasna odpowiedź. Rządzi Kajra i to niepodzielnie. Ja decyduję w sprawach artystycznych. Ale rozmawiamy dużo. Reżimu nie ma... jeszcze.

Nie jesteście zazdrośni o siebie?

Kajra: - Szczerze? Nie. Mamy do siebie zaufanie - przyjaźnimy się bardzo, lubimy - nie dajemy sobie do tego powodu. Choć raz się zdenerwowałam, kiedy okazało się, że Sławomir ma sceny łóżkowe w filmie u Wojtka Smarzowskiego "Pod Mocnym Aniołem" i zapominał mi powiedzieć.

Sławomir: - My opieramy małżeństwo na zaufaniu, bo inaczej ludzie się męczą. Pamiętam jak Kajra wyjechała do Bollywood na dłuższy czas i dzielnie to oboje znieśliśmy.

Ale można się zdenerwować, słysząc o waszych romansach, kryzysach...

Kajra: - Nie czerpiemy wiedzy o sobie z gazet, tylko normalnie ze sobą rozmawiamy.

I naprawdę plotki was nie denerwują?

Sławomir: - Śmieszą. Jesteśmy osobami publicznymi, więc liczymy się z tym, że o nas piszą. To bardzo śmieszne dowiedzieć się, że żona ma romans z naszym kumplem czy, że jestem milionerem. Daje to wiedzę, że zamiast sprawdzonych informacji, sprzedaje się ludziom emocje.

Kajra: - Ciężko nas zranić, ponieważ mamy dystans do tego, co robimy. Natomiast irytuje, gdy plotki dotykają naszych bliskich. Na szczęście takich momentów jest niewiele.

Skoro o plotkach mowa, ostatnio przeczytałam, że planujecie kolejne dziecko?

Sławomir: - A kto tak plotkuje? (śmiech) Nic do nas nie doszło.

Rodzicami Kordiana jesteście od półtora roku. Nie pokazujecie go publicznie. To zamierzona polityka?

Sławomir: - Oczywiście. To my jesteśmy twarzami projektu i my przyjmujemy na siebie trudy z tym związane. Synek jest malutki i należy mu się spokój. Chronimy go od zgiełku i mediów. Są przykre sytuacje, kiedy ludzie nie potrafią tego uszanować. Mam nadzieję, że ci mądrzy i wrażliwi to jednak rozumieją.

Synek towarzyszy wam w podróżach?

Kajra: - Jeśli trasa jest kilkudniowa, to Kordian jeździ razem z nami. Jeśli to krótki wypad koncertowy, zostaje z naszą kuzynką albo dziadkami. Rodzina to podstawa.

Jakimi jesteście rodzicami?

Sławomir: - Na to pytanie chyba kiedyś odpowie syn. Na pewno staram się jak potrafię. Chyba kojarzę się naszemu synkowi z rozrywką. Dużo rozrabiamy i śmiejemy się. Ale na razie najważniejsza jest mama.

Kajra: Jaką jestem mamą? Zorganizowaną.

A jacy jesteście w roli męża i żony?

Sławomir: - Jak mi się wydaje, że jestem, a to jak żona mnie odbiera, to mogą być dwie różne rzeczy. Małżeństwo bardzo rozwija każdego mężczyznę. Są wyzwania, którym trzeba sprostać. Nie da się odpuścić. Piękne to jest.

A czy to prawda, że ty, Kajra, jesteś żoną... tą cholerą z piosenki "Megiera"?

Kajra: - Prawda. I nie ma co tego ukrywać. Ta siła pozwala nam przechodzić przez wszystkie trudności i to mnie to cieszy.

A jakie są cechy, które uważacie w małżonku za najtrudniejsze do zaakceptowania?

Kajra: - Nie wiem. Złości mnie jak Sławomir zadaje kilka razy to samo pytanie. Np. gdzie coś w domu się znajduje. Tymczasem leży w tym samym miejscu od lat, a on mówi, że nie ma... Podchodzę więc i to jest. Magia!

Sławomir: - Ciężko Kajrze przyjmować rzeczy ze spokojem i cierpliwością kiedy nie są po jej myśli. W ugaszeniu pożaru emocji zawsze niezawodnie pomaga nam poczucie humoru, które moja ukochana żona na szczęście wciąż ma.

Gdy macie siebie dość, to co wtedy robicie?

Sławomir: - A dlaczego mielibyśmy mieć siebie dość ? Właściwie to czasem nam siebie brakuje. Cały czas pracujemy, mało mamy czasu tylko dla siebie. Dbamy też, aby każdy miał swoją przestrzeń, np w busie Kajra siedzi na samym przodzie, a ja z tyłu. Każdy zawsze ma chwilę dla siebie. To naturalne.

No dobrze, a gdy macie dość takiego tułaczego życia?

Sławomir: - Wtedy pomagamy sobie nawzajem. A rodzina zawsze mocno nas wspiera i dobrym słowem, i gdy np. trzeba zrobić stertę "koncertowego" prania.

Gdybyście porównali swoje życie do życia sprzed "wybuchu" popularności, było ono pod jakimiś względami lepsze?

Sławomir: - My się po prostu cieszymy z tego momentu, w którym jesteśmy. Teraz mamy synka, pracę marzeń i rzeszę fanów. Kiedyś mieliśmy tylko siebie i pomysły, to też był piękny czas.

Kajra: - Jedno czego teraz brakuje, to trochę więcej czasu i spokoju. Dostajemy tyle nagród, że nie ma czasu się nimi nacieszyć. Ale to, że się tyle dzieje, też nas śmieszy.

Oboje skończyliście szkołę aktorską. Nie chcieliście iść w tym kierunku?

Sławomir: - Chcieliśmy i jesteśmy aktorami. Im większy sukces osiąga projekt Sławomir, tym ciekawsze propozycje teatralno-filmowe otrzymujemy. Gramy teraz razem z Kajrą w Teatrze Capitol w spektaklu "Skok w bok". Teatr to luksus, na który sobie z radością pozwalamy. Ale zdradzę ci sekret. Najważniejszą rolę trzeba sobie dać samemu!

Co jest dla was w życiu najważniejsze ?

- Miłość i rodzina!

A wasza definicja miłości?

Sławomir: - Miłość to pójście za głosem serca. A potem walka i praca, żeby nikt z tej drogi nie zepchnął.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje