Reklama

Reklama

Wojciech Amaro pomaga potrzebującym

Pomaganie potrzebującym to nie tylko podarowanie im posiłku, ale także szczera rozmowa - powiedział kucharz i juror programów kulinarnych Wojciech Modest Amaro. Dodał, że pomaganie musi wypływać z potrzeby serca.

Amaro pytany, czym różni się gotowanie w akcjach charytatywnych od gotowania w restauracjach, odpowiedział, że to są dwie różne rzeczy.

"Gotując dla bezdomnych musiałem wszystko pozmieniać w moim myśleniu, zwracać szczególną uwagę na to, co gotuję" - powiedział.

"To, co ja bym chciał im ugotować, nie zawsze jest tym, co by ich wrażliwe żołądki przyjęły. To też była dla mnie lekcja, że trzeba rozróżnić i poznać potrzeby drugiego człowieka" - podkreślił Amaro.

Jak dodał, gotowanie dla bezdomnych różni się również tym, że dla osób potrzebujących to jest jedyny posiłek w tym dniu, albo nawet tygodniu.

Reklama

"Czasami, a też tego doświadczyłem, choć jest to przykre, ale jak najbardziej realne, ten właśnie posiłek może przesądzić o czyimś życiu. Miałem taką sytuację - na pograniczu, kiedy wiem, że przyszliśmy z pomocą, tak naprawdę w ostatniej chwili" - dodał.

Mówił, że najlepiej jest nieść pomoc potrzebującym po cichu, bez rozgłosu, bo jeśli to ma być odruch serca i wypływać z potrzeby, nie potrzeba wielkiej widowni. Dodał, że najwspanialsze są te momenty, gdy pomagając drugiemu człowiekowi, spogląda mu się w oczy.

"Pomoc to nie tylko podarowanie komuś miski jedzenia, ale też chwila rozmowy. Przez to przywraca się mu człowieczeństwo" - powiedział Amaro.

Agnieszka Libudzka

PAP life
Dowiedz się więcej na temat: Wojciech Amaro

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje