Reklama

Reklama

Wybrała Rosję!

Mogła zagrać główną rolę w Polsce, ale zdecydowała inaczej. Postawiła na karierę za wschodnią granicą. Znów czeka ją dylemat: co z mężem i dziećmi?

"Obie propozycje, które niedawno otrzymałam, są niezwykle interesujące. Tym bardziej podjęcie decyzji, co wybrać, było dla mnie trudne. Długo biłam się z myślami, czy zdecydować się na główną rolę w Polsce czy w Rosji", mówi SHOW Joanna Moro (28), która właśnie postanowiła zagrać w kolejnej produkcji u naszych wschodnich sąsiadów!

Reklama

Już w lipcu aktorka wyjedzie na plan zdjęciowy do Rosji i spędzi tam kilka miesięcy. Zagra w ośmioodcinkowym serialu historycznym pod roboczym tytułem "Talianka". Projekt jest obiecujący, bo Joannie będą partnerować wielkie gwiazdy rosyjskiego kina, m.in. Jekatierina Gusiewa i Andriej Mierzlikin (w Polsce znany m.in. z filmu "Spaleni Słońcem 2").

Dla Moro będzie to też okazja do pokazania się z innej strony. "Teraz zagram typową Włoszkę! Impulsywną i stanowczą. Bardzo się cieszę, bo to dla mnie nowe, ciekawe wyzwanie", mówi SHOW. Nie spełniły się zatem jej obawy, że po serialu o Annie German będzie dostawać same propozycje ról kobiet o nieskazitelnym charakterze - niemal aniołów.

W rozmowie z Moro prosimy o dodatkowe informacje o "Taliance", ale aktorka nie może na razie zdradzić więcej szczegółów...

Czy gwiazda przeniesie się na czas pracy do Rosji razem z rodziną? Ma przecież dwóch małych synów: trzyletniego Mikołaja i pięciomiesięcznego Jeremiego. Już raz stanęła w obliczu takiego dylematu. Kiedy kręciła serial o Annie German na Ukrainie i we Włoszech, zostawiła pierwszego syna SHOW Iwona Zgliczyńska na kilka miesięcy pod opieką rodziny.

Okazało się, że Mikołaj nie ucierpiał na rozłące z mamą. Troskliwie zajął się nim tata - mąż Joanny Mirosław Szpilewski. Czy tym razem gwiazda zdecyduje się zabrać obu swoich synów na plan rosyjskiej superprodukcji? "Na razie nie podjęłam tej decyzji", usłyszeliśmy w odpowiedzi od Moro.

Dlaczego wybrała rosyjską, a nie polską produkcję? "Względy osobiste", odpowiada wymijająco. Ale nie jest tajemnicą, że gaże aktorskie są w Rosji pięciokrotnie wyższe niż w Polsce. Nasi wschodni sąsiedzi dają też aktorom większe możliwości rozwoju.

"Co roku produkuje się około 300 filmów! Rosjanie w porównaniu z Polakami mają bardziej różnorodne kino: filmy historyczne, kryminały, melodramaty", mówi SHOW Michał Żebrowski. Artysta nie pracuje już w Rosji, od kiedy powiększyła mu się rodzina. Ale inni polscy artyści chętnie przyjmują propozycje tamtejszych reżyserów.

"Tam aktor nadal kojarzy się z klasą, nienagannym gustem. Na początku, kiedy przedstawiałam się jako polska aktorka, ludzie patrzyli na mnie jak na drugą Barbarę Brylską", mówi Karolina Gruszka.

Joanna Damięcka, mama i menedżerka Mateusza Damięckiego, też chwali współpracę z Rosjanami, ale zastrzega, że praca na planie wymaga nieraz poświęceń. "Przy »Córce kapitana« Mateusz grał w 40-stopniowym mrozie do momentu, aż kamery stanęły. Nikt nie narzekał. Czuło się, że wszyscy są pełni pasji", mówi Damięcka i dodaje: "Może dlatego polscy aktorzy chcą tam wracać? Może tęsknią za traktowaniem pracy jak wielkiej misji?".

Iwona Zgliczyńska

SHOW 11/2013

Dowiedz się więcej na temat: Joanna Moro | Anna German | serial | seriale | aktorka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje