Reklama

Reklama

​Jeśli chcesz, by twoje rośliny dobrze rosły, to musisz do nich mówić

Pielęgnacja roślin doniczkowych stała się z powodu pandemii jednym z ulubionych hobby ubiegłego roku. Wszystko wskazuje na to, że w tym roku też będzie to popularne zajęcie.

Nic więc dziwnego, że świeżoupieczeni miłośnicy domowych upraw szukają porad, dzięki którym ich rośliny będą bujne i piękne. Jedną z najbardziej osobliwych metod dbania o rośliny jest mówienie do nich. Wbrew pozorom nie jest to porada absurdalne - ma swoje uzasadnienie w nauce.

Reklama

Niewątpliwie wzrost uprawą roślin doniczkowych wynika z kilku czynników domowymi. Po pierwsze z powodu pandemii większość z nas od wiosny spędza znacznie więcej czasu w domu, co zrodziło potrzebę upiększenia go. Po drugie - chodziło o możliwość obcowania z przyrodą. Trzecia przyczyna to chęć sprawowania opieki, żeby zagłuszyć poczucie samotności. Ci, którzy nie mogą lub nie chcą mieć w domu zwierzęcia, często decydują się na rośliny.

Tego, jak je pielęgnować, trzeba się uczyć przez dłuższy czas, bo różne gatunki mają swoje upodobania. Jest jednak jedna uniwersalne rada, choć brzmi ona kontrowersyjnie. Do roślin warto mówić i to czule. "Rośliny, rzecz jasna, nie słyszą tak, jak my. Jednak niektóre badania pokazują, że zwracanie się do nich przyjaznym tonem będzie wspierać ich wzrost. Jednak zamiast znaczenia samych słów może to mieć więcej wspólnego z wibracjami i głośnością. Rośliny dobrze reagują na niskie poziomy wibracji, najlepiej około 115-250 Hz. Takie łagodne wibracje wpływają na fotosyntezę, co poprawia wzrost roślin i zdolność zwalczania infekcji. Silniejsze wibracje mają zaś na nie negatywny wpływ" - mówi w rozmowie z "The Guardian" dr Dominique Hes, ekspertka w dziedzinie biofilii i badaczka w Horticulture Innovation Australia’s Plant Life Balance.

Przemawianie do paprotki czy draceny może się wydać ekscentryczne, a nawet dziwaczne, ale ma sens. Świadczą o tym badania przeprowadzone przez Royal Horticultural Society. Naukowcy tego ośrodka odkryli, że regularne mówienie do roślin przyspiesza ich wzrost. Odkryli również, że rośliny "wolą" dźwięk kobiecego głosu niż męskiego. Większość roślin źle znosi hałas, a nawet podniesiony głos. Dobrze za to reagują na wypowiadane ciepłym tonem komplementy.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje