Szkodniki w ogrodzie

Ta grupa w odróżnieniu od chorób grzybowych jest łatwiejsza do namierzenia, chociażby ze względu na rozmiary. Widać je gołym okiem.

Nie oznacza to wcale, że będzie o wiele łatwiej się ich pozbyć. Zacznę od dużych. Kiedy mówię, że pies czy kot to niezłe szkodniki i należy trzymać je w ryzach, pojawia się święte oburzenie i trafiam na czarną listę Greenpeace. Wiem, co mówię. Mój kot potrafi nieźle rozgrzebać ściółkę wokół krzewów, świeżo spulchnioną glebę w warzywniaku i wyczesać seler.

Reklama

Chociaż jestem dla niego tolerancyjny, bo jest członkiem naszej rodziny, to za każdym razem zastanawiam się, co by było, gdyby przygruchał sobie partnerkę? Kto jeszcze trafił na moją czarną listę wśród dużych szkodników? Proszę bardzo, oto ona:

Pies. Czworonogi plądrują ogrody i najczęściej wynika to z ich usposobienia. Wydeptują dukty wzdłuż ogrodzeń, tratują krzewy podczas pościgów nie wiadomo za czym, ryją dziury, gdzie popadnie, uszkadzając korzenie roślin, o trawniku nie wspomnę. Właściwie to nie chciałbym też wspominać o żrącym i niszczycielskim moczu. Jak zapobiec niszczycielskiej działalności czworonogów? Stworzyć kojec, a na spacery wychodzić poza ogród.

Szczur. Choć gości nieczęsto, to jest paskudny i przenosi choroby. Uszkadza uprawy warzyw, a wypędzenie go z ogrodu jest trudne i niebezpieczne. Jak ustrzec się przed wizytą jegomościa? Przede wszystkim należy zadbać o czystość i higienę obejścia, tj. nie wyrzucać jedzenia lub produktów spożywczych do kompostownika i pamiętać, że pojemniki na śmieci powinny zawsze być zamykane.

Myszy i nornice. One ryją korytarze, podgryzają korzenie i zjadają cebule zadołowane w glebie. Czekacie na zakwitające tulipany, a okazuje się, że zostały śniadaniem nornicy. Klatki, łapki to metody walki, ale sprawdza się też kot. Często ich niszczycielską działalność dostają w spadku krety.

Sarny i inne zwierzęta leśne. Wspinają się na tylne raciczki i obgryzają młode pędy drzew oraz korę. Stawiajcie płoty i siatki.

Kret. Tworzy kopce na powierzchni i ryje tunele pod powierzchnią. Jest pod ochroną, ale czy to zwalnia gościa z przyzwoitości? Tyle pracy w błoto? Dokonujcie ich eksmisji z zachowaniem twarzy i człowieczeństwa, może łapki? Środki na bazie parafiny, wraz z wodą przesiąkające do gruntu i sprawiające, że pędraki, którymi krety się żywią, stają się niesmaczne? Ja proponuję siatkę pod trawnik i automatyczne nawadnianie. Z własnego doświadczenia: moja trawa jest systematycznie i efektywnie podlewana, mam wrażenie, że ciężko mu się poruszać wewnątrz tuneli z kółkiem do pływania. Nie mam z nimi problemu a sąsiedzi tak. Spróbujcie.

Te zwierzaki są spore, ale muszę Was zmartwić: to nie ostatnie słowo matki natury - są jeszcze owady i bezkręgowce, paskudne i podstępne, z którymi przyjdzie Wam walczyć. Teraz, kiedy to piszę, dotarło do mnie, ile zagrożeń czyha na rośliny i jak bardzo jestem im potrzebny. Tu zdecydowanie częściej stosuję metody chemicznej walki.

Mszyce. Te drobne pluskwiaki wysysają soki z liści. Liście więdną, skręcają się. Kwitnienie i owocowanie jest słabsze, a często może w ogóle do niego nie dojść, jeśli prześpicie moment. Zalecam opryski prewencyjne na wiosnę i w połowie lata. Nie podam nazw preparatów, które stosuję z sukcesami, ale jest ich sporo na rynku.

Misecznik. Te podstępne owady przyklejają się od spodu liści i wysysają soki, dodatkowo wydzielają paskudny płyn, powodując plamy na poniższych liściach - i tak właśnie wpadniecie na jego trop. Tu zalecam natychmiastowe usunięcie rośliny z ogrodu, można próbować oprysku, pod warunkiem że w pobliżu nie ma dużego zagęszczenia roślin.

Ślimaki. Uwierzycie, że mogą żerować nawet pod ziemią na korzeniach? Inne tylko po zmroku atakują liście i pędy, najczęściej grube i mięsiste byliny, choć potrafią też zapuścić się na drzewa. Potraktujcie je przynętami, preparatami zawierającymi nicienie atakujące tylko ślimaki.

Gąsienice. Podgryzają, zżerają, wycinają korzonki bylin, bo tam najczęściej bytują. Trudno je namierzyć, ale jeżeli podczas wiosennych porządków czy jesienią natkniecie się na nie, wówczas podlejcie ziemię wokoło roztworem preparatów chemicznych.

Przędziorek. Potrafi zniszczyć uprawę iglaków w jeden sezon. Złożone jaja w oprzędzy z czasem uszkadzają całe gałęzie i igliwie, które brązowieje, zamiera i opada, a iglak łysieje. Można dokonywać oprysków preparatami olejowymi, które zabezpieczą przed przedostawaniem się szkodnika w głąb struktury.

Fragment pochodzi z książki "Odlotowy ogród" Dominika Strzeleca

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje