Reklama

Reklama

Wrastające włoski: groźny problem, którego możesz uniknąć!

Wrastające włoski to częsta komplikacja występująca po niewłaściwie lub nieumiejętnie przeprowadzonej depilacji. Zdarza się też jednak, że włosy zaczynają wrastać, gdy depilacja przeprowadzana jest zbyt często. Na całe szczęście, z problemem tym można sobie łatwo i stosunkowo niewielkim nakładem sił poradzić – sprawdźcie, jak to zrobić.

Czemu włoski wrastają?

Prawie wszystkie mechaniczne metody depilacji w jakimś stopniu drażnią naszą skórę. Najbardziej inwazyjna jest pod tym względem depilacja golarką elektryczną, polegająca przecież na całkowitym wyrywaniu spod skóry (i to wraz z cebulkami). Niepożądane mikrourazy drobnych naczynek krwionośnych mogą również towarzyszyć depilacji woskiem, i to niezależnie od tego, czy przeprowadza się ją "na zimno", czy "na ciepło" (wspomniane uszkodzenia wywoływane są przede wszystkim przez gwałtowne odrywanie plastrów depilujących). Nie mniej ryzykowne bywa również stosowanie kremów do depilacji (zawarte w nich substancje chemiczne rozpuszczają włosy i prowadzą do osłabienia zastępujących je włosków, przez co nie są one później w stanie się przebić przez skórę) czy golenie zwykłą "jednorazówką", które bywa nierzadko przyczyną powstawania niewidocznych gołym okiem ranek i uszkodzeń naskórka.  

Kremy, maści i balsamy

Reklama

Jeśli zauważymy, że nasze włosy mają tendencję do wrastania powinniśmy przede wszystkim zadbać o odpowiednią, codzienną pielęgnację skóry. Aby można ją było jednak odżywić i należycie natłuścić, w pierwszym rzędzie trzeba złuszczyć zalegający na niej zrogowaciały naskórek, przez który nowe, osłabione włoski nie zawsze są zdolne się przebić. Nieodzowne okażą się więc płyny micelarne (pozwalające ją oczyścić z zanieczyszczeń, drobnoustrojów i nadmiaru sebum), peelingi lecznicze (warto zwłaszcza sięgać po specyfiki na bazie kwasu salicylowego - usuną martwy naskórek, ściągną skórę i usuną stany zapalne) oraz lekkie kremy, maści (w walce z podrażnieniami produkty oparte o alantoinę i pantenol mogą zdziałać cuda) i balsamy nawilżające.  

Dopiero systematyczne stosowanie takich zabiegów może nam dać pewność, że nasza skóra będzie odpowiednio odżywiona i wypielęgnowana, a także odporna na podrażnienia towarzyszące zwykle dość inwazyjnym zabiegom depilacyjnym.

Specyfiki z zielnika i domowej spiżarni

W walce z wrastającymi włoskami można także stosować rozmaite specyfiki z kuchni, spiżarni i domowego zielnika. Soda oczyszczona, jeśli tylko rozrobić ją z wodą i w takiej postaci wmasować w skórę, pomoże złuszczyć martwy naskórek i pozwoli zminimalizować lub nawet usunąć zaczerwienienia oraz stany zapalne. Nie mniej skuteczna może się pod tym względem okazać również zwykła sól - rozpuszczona w wodzie nada się do wykonywania kojących okładów na ciało i twarz. 

Do innych produktów o potwierdzonym, przeciwzapalnym działaniu należą również rumianek, nagietek, czarna herbata, aloes, ogórek czy ocet jabłkowy. Wszystkie te specyfiki przyczyniają się do ustępowania stanów zapalnych, podrażnień, drobnych niedoskonałości (zaczerwienień, krost, ropnych wyprysków), a także infekcji bakteryjnych i grzybicznych.

Zrezygnuj z tego, co ci szkodzi

Jeśli mimo odpowiedniej pielęgnacji skóry problem wrastających włosków wciąż będzie nawracał, warto rozważyć sięgnięcie po metodę depilacji inną od dotychczas stosowanej. Depilacja laserowa i depilacja światłem IPL to rozwiązania o blisko zerowym prawdopodobieństwie wystąpienia nieprzyjemnych skutków ubocznych. Godna uwagi jest zwłaszcza druga z wymienionych metod - charakteryzuje się bowiem wysoką skutecznością oraz pozwala osiągnąć długotrwałe efekty (przy regularnym stosowaniu aż do 6 miesięcy). Dodatkowo jest w stanie zauważalnie poprawić kondycję naszej skóry (potrafi bowiem obniżyć widoczność występujących na niej przebarwień i drobnych zmian naczyniowych). Kompletny cykl z użyciem depilatora Philips Lumea jest ponadto wielokrotnie tańszy od pełnej serii zabiegów z wykorzystaniem tradycyjnego "lasera" (na depilację laserem trzeba czasem wydać ok. 5 tys. zł). 

Co więcej, podczas gdy depilację laserową przeprowadzimy wyłącznie w specjalistycznych gabinetach, depilację światłem IPL możemy wykonać nawet w domowym zaciszu, np. przy pomocy akumulatorowo-sieciowego depilatora IPL Philips Lumea, który już po przeprowadzeniu 12 zabiegów może nam zapewnić uzyskanie efektu nieskazitelnie gładkiej skóry.. Cały cykl, pozwalający na pozbycie się nawet do 92 proc. niechcianego owłosienia, trwa przy tym ok. 8 tygodni. Do tego należy jeszcze doliczyć zabiegi podtrzymujące, które dla utrzymania zadowalającego efektu warto powtarzać co 4 tygodnie. 

Wysoką skuteczność i kulturę pracy urządzenia Philips Lumea zapewniają zamontowany w nim czujnik SmartSkin, automatycznie dobierający najlepszy dla danego kolorytu skóry i włosa tryb pracy, oraz 4 anatomicznie wyprofilowane nasadki (do depilacji ciała, okolic twarzy, bikini i pach) dołączone do zestawu przez producenta. Depilacja IPL może być - jak wolno sądzić - znakomitą propozycją dla osób o skórze wrażliwej, które z problemem wrastających włosków zmagają się już od dawna. Wydaje się, że w połączeniu z odpowiednią pielęgnacją ciała i cery, depilator Philips Lumea może przynieść świetnie rezultaty. Wystarczy tylko spróbować! 

Artykuł powstał we współpracy z marką Philips.


 

materiały promocyjne

Reklama