Reklama

Reklama

Między zabiegami, czyli w oczekiwaniu na jedwabiste efekty. Test Philips Lumea BRI 959, część II

Mój pierwszy zabieg depilacji wykonany Philips Lumea wzbudził sporo emocji. Zastanawiałam się czy nie będzie bolało, czy poradzę sobie z obsługą urządzenia oraz na koniec: jak moja skóra zareaguje na kontakt z nowoczesną technologią IPL. Pierwszy etap zakończył się piątką z plusem. Podobnie jak wiele innych testów, które można znaleźć w internecie. Uważam jednak, że to za mało: na efekty korzystania z Philips Lumea trzeba poczekać. Z tego powodu, postanowiłam zrelacjonować Wam, jak wyglądały kolejne zabiegi i jak szybko pojawiły się pierwsze efekty.


Reklama

Na samym początku przypomnijmy:  producent zaleca, by przez pierwsze 4-5 tygodni  wykonywać zabiegi raz na dwa tygodnie. W tym czasie w obszarach poddanych działaniu Lumea nadal mogą pojawiać się włoski, dlatego między kolejnymi użyciami sprzętu, należy skorzystać z dotychczasowych metod depilacji. Według informacji podanych na stronie phillips.pl już trzeci zabieg Lumea powinien spowodować zmniejszenie ilości włosków o 92 procent. Oczywiście pod warunkiem, że sprzęt stosowany jest zgodnie z harmonogramem i przeznaczeniem. Nie zapominajmy jednak, że przedstawione liczby to dane statystyczne, a działanie Lumea jest indywidualną kwestią. W moim przypadku pierwsze efekty pojawiły się zaskakująco szybko. Philips Lumea IPL. Harmonogram przede wszystkim

Aby osiągnąć najlepsze efekty zabiegów z Philips Lumea niezwykle ważna jest systematyczność. Na pewno znajdą się wśród Was świetnie zorganizowane osoby, którym zupełnie zbędne są wszelkie "przypominajki". Ja znajduję się w obozie tych wiecznie zabieganych i zapominalskich. Z tego właśnie powodu zdecydowałam się zainstalować w swoim smartfonie aplikację udostępnioną przez producenta Lumea (znajdziecie ją w Google Play i App Store).

Aplikacja Philips Lumea IPL to doskonały trener osobisty: po pierwsze dzięki niemu nie zapomnisz o harmonogramie (z odpowiednim wyprzedzeniem otrzymasz powiadomienie). Po drugie w pełni wykorzystasz możliwości swojego urządzenia. Osoby, które nadal nie czują się pewnie w stosowaniu Lumea mogą być dosłownie "prowadzone za rękę" podczas wykonywania zabiegu. Aplikacja posiada czytelne i krótkie instrukcje wzbogacone o przystępne obrazki. Tym z Was, które dopiero zaczynają swoją przygodę z depilacją IPL z pewnością przyda się pomoc w doborze odpowiedniego poziomu intensywności światła.

Między zabiegami

Nie obiecywałam sobie wiele po pierwszej serii zabiegów Philips Lumea. Przeszłam nad tym do porządku dziennego, wyczekując z ekscytacją na kolejne zabiegi. Przy okazji obserwowałam, jak zachowuje się moja skóra po poddaniu jej działaniu światła IPL. Z czystym sumieniem mogę Was uspokoić. Nie działo się z nią nic co mogłoby wzbudzić mój niepokój. Skóra nie przesuszyła się, nie łuszczyła, nie odczuwałam żadnego napięcia czy pieczenia.

Niedługo przed drugim zabiegiem zauważyłam, że w okolicy pach widocznie zmniejszyła się liczba włosków. Tak naprawdę w obszarach poddanych działaniu Lumea pojawiły się "pasma", w których widocznie ubyło owłosienia. Co prawda nadal nie był to oczekiwany efekt i nikomu nie zalecałabym zadowolić się takim rezultatem, ale ten widok poniekąd pokazał mi skalę możliwości tego urządzenia.

Koleżanki pytały mnie, czy gołym okiem można zaobserwować proces wypadania włosków. Choć to pytanie na początku wydało mi się nieco naiwne, to po dłuższym zastanowieniu uznałam, że warto wyjaśnić tę kwestię. Włosy nóg, pach czy bikini dzięki systematycznej depilacji (między zabiegami Lumea) nie osiągają długości, która umożliwiłaby zaobserwowanie ich ubytku. Nie spotkacie się zatem z sytuacją, w której wypadające włoski będą widoczne na waszych ubraniach.

Zabieg drugi i trzeci. Jak to jest?

To prawda, że pierwszy zabieg jest najtrudniejszy. Sama niepewność związana z działaniem urządzenia powoduje, że przebiega on zdecydowanie dłużej niż kolejne. Podczas wykonywania drugiej i trzeciej serii, zdecydowanie lepiej radziłam sobie z obsługą urządzenia (wiedziałam już w jaki sposób przykładać je do skóry i czego spodziewać się po kolejnych "strzałach"). Oczywiście, choć bardzo istotne jest zadbanie, by urządzenie dotarło do wszystkich zakamarków danego obszaru. Dodatkowo zwracałam szczególną uwagę na miejsca, w których włoski nie poddały się i wciąż były widoczne. Z racji, że zależało mi, by moja recenzja była dla Was najbardziej użyteczna, czas obu zabiegów mierzyłam dosłownie z "zegarkiem w ręku". Zajęły mi mniej niż 12 minut!

Co dalej?

Pisząc dla Was ten tekst, jestem na tydzień przed czwartą depilacją Philips Lumea. Z całą pewnością mogę stwierdzić, że w miejscach poddanych zabiegom, ilość włosków znacząco się zmniejszyła. Te, które nadal wyrastają, wydają się być dużo słabsze i cieńsze niż przed testem. Jest ich naprawdę niewiele (najczęściej pojawiają się jeszcze w miejscach trudnodostępnych, gdzie prawdopodobnie nie dotarłam).  Rewelacyjne efekty widać już w miejscu, w którym kiedyś pojawiał się wąsik. Nawet moja kosmetyczka stwierdziła kilka dni temu, że w tym miejscu depilacja woskiem nie jest już potrzebna. Skóra nóg, rąk, pach i bikini nadal pozostaje w doskonałej kondycji, a więc udało mi się obalić mit, jakoby technologia IPL miała wpływać na wysuszenie skóry. Muszę przyznać, że jestem bardzo pozytywnie zaskoczona powyższymi rezultatami! Nie mogę się już doczekać, by pochwalić się Wam efektami po czwartym zabiegu.

materiały promocyjne

Reklama