Reklama

Reklama

Czego nie zrobisz zwykłym żelazkiem, a wyręczy cię w tym generator pary?

Są takie prace domowe, za którymi nikt z nas chyba nie przepada. I należą do nich z pewnością sprzątanie, mycie naczyń czy prasowanie. Owszem, robot odkurzający lub zmywarka mogą nam w jakiś sposób ułatwić życie, ale już w prasowaniu nikt nas raczej nie wyręczy. Czy aby na pewno? Producenci sprzętu AGD już przecież od jakiegoś czasu dwoją się i troją, aby czynność tę przynajmniej w jakimś stopniu usprawnić i uprzyjemnić. Sprawdźmy więc, czy nowoczesny generator pary może zastąpić zwykłe żelazko. No i czy jest od niego bardziej wszechstronny i użyteczny?

Po pierwsze: bezpieczeństwo

Bo co do tego, że jest od niego znacznie bezpieczniejszy, nie ma żadnych wątpliwości. Tradycyjne żelazko może przecież w prasowanym materiale wypalić dziurę, bezpowrotnie uszkadzając nie tylko samo ubranie, ale i deskę, na której je rozłożyliśmy, w skrajnej sytuacji przyczyniając się nawet do pożaru. I choć takie incydenty - trzeba uczciwie przyznać - należą raczej do rzadkości, to niejednemu z nas, tkniętemu nagłą, niemal Kasandryczną wizją, zdarzało się zapewne kiedyś wracać do domu po to tylko, by sprawdzić, czy aby na pewno żelazko nie jest nadal podłączone do prądu.

Reklama

Korzystając z nowoczesnego generatora pary o podobnych przygodach można tymczasem zapomnieć. Prasowanego materiału nie rozgrzewa bowiem stopa prasująca, ale para wodna. Co więcej: używając zwykłego żelazka trzeba zwracać baczną uwagę na jego temperaturę, ustawiając za każdym razem pokrętło termostatu w odpowiedniej pozycji - innej dla wełny, a jeszcze innej dla lnu, jedwabiu czy materiałów syntetycznych. To zaś oznacza, że prasując ubrania trzeba uważnie sprawdzać wszyte w nie metki lub - to już rzecz dla ambitnych i zaprawionych w bojach - po prostu dobrze zapamiętywać ich składy.

W tej materii nowoczesny generator pary również może nam oszczędzić zachodu. Pracuje bowiem zwykle z tylko jedną, domyślnie dobraną przez producenta, temperaturą. To zaś oznacza mniej zmartwień i wysiłku na co dzień. No i, co nie mniej ważne, daje nam komfort psychiczny, jakiego tradycyjne żelazko nie jest w stanie zagwarantować - nie ma przecież absolutnie żadnych szans, że prasowane ubrania się przypalą lub zaczną się świecić i błyszczeć.

Prasowanie w pionie? Dlaczego nie!

Za wszechstronność nowoczesnych generatorów pary odpowiada przede wszystkim to, że aby z nich korzystać, nie trzeba wcale rozkładać (czy nawet posiadać!) deski do prasowania. Więcej nawet: dzięki swej konstrukcji pozwalają nam one prasować nie tylko w poziomie, ale też w pionie. Z ich pomocą rozprasujemy zatem nie tylko sukienki z delikatnego materiału, ale także zasłony, firany, płaszcze lub garnitury. Para wodna wytwarzana w nowoczesnym generatorze wnika bowiem głęboko we włókna prasowanego materiału, zmiękczając je i usuwając wszelkie widoczne na nich zagniecenia.

To wszystko sprawia także, że ubrań, które dopiero wyciągnęliśmy z pralki, nie trzeba wcale segregować przed prasowaniem - żelazko z generatorem pary rozprasuje wszak każdą tkaninę, jaką tylko będziemy mieli pod ręką. Korzystając z niego można więc gładko i bez obaw przechodzić od ubrań z bawełny do tych, które uszyto np. z jedwabiu, nie czekając - jak to ma miejsce w przypadku tradycyjnych żelazek - aż stopa prasująca ostygnie lub osiągnie pożądaną temperaturę.

Żelazko z generatorem pary sprawdzi się więc zawsze wtedy, gdy mamy górę różnych ubrań do wyprasowania. Zazwyczaj zajmujemy się tym w weekendy, kiedy rozkładamy deskę, włączamy ulubiony serial i rozprawiamy się z praniem z całego tygodnia. Dodatkowo, o czym była już mowa, możemy prasować nie tylko w poziomie - "na płasko" - ale również w pionie, co docenimy zwłaszcza w trakcie mniej lubianych prac domowych: prasowania zasłon czy okryć wierzchnich, które można odświeżać nawet bez ściągania z wieszaka.

Sprzęt do zadań specjalnych

Liczba potencjalnych zastosowań żelazka z generatorem pary nie kończy się jednak tylko na odświeżaniu firan czy sukienek. Nietrudno sobie bowiem wyobrazić, że można go również wykorzystać do nieco mniej ortodoksyjnych czynności pielęgnacyjnych, takich jak odświeżanie obić tapicerowanych mebli czy firan.

Generatory pary kojarzą się zwykle z niesamowicie drogim i profesjonalnym sprzętem. Stąd też niektórzy z nas mogą z miejsca odrzucić myśl o ich zakupie. A niesłusznie, bo są to produkty, które mogą ułatwić i przyspieszyć każde prasowanie. Sprzedawcy oferują dziś klientom bardzo wiele generatorów - z różnych przedziałów cenowych - dzięki czemu każdy znajdzie sprzęt dla siebie, dopasowany do swoich potrzeb i zasobności portfela. Czasem jednak nie warto robić oszczędności na siłę i odłożyć nieco więcej pieniędzy, co pozwoli kupić sprzęt, który będzie służył latami.

Na rynku są obecnie dostępne generatory pary z bardzo zaawansowanymi technologiami, ale nowinki technologiczne nie do wszystkich użytkowników przemawiają (nie wszystkim są też potrzebne), dlatego też dobrą propozycją mogą być choćby generatory Philips PerfectCare Expert Plus. Nie obciążając domowego budżetu usprawnią prasowanie ubrań i sprawią, że nasze życie stanie się po prostu znacznie przyjemniejsze.

Biorąc pod uwagę to wszystko, trudno doprawdy wątpić, że urządzenia holenderskiego producenta są w stanie zawalczyć o palmę pierwszeństwa z tradycyjnymi żelazkami i podbić serca tych wszystkich, którzy prasowania unikali do tej pory jak ognia.

 

Artykuł powstał we współpracy z marką Philips.