Chcę być jak Kim!

Dziewiętnastoletnia celebrytka jest zdeterminowana, żeby upodobnić się do swojej idolki – Kim Kardashian. To jeszcze fascynacja czy już obsesja?

Powiedzieć, że Wiktoria Grycan (19) inspiruje się Kim Kardashian (34), to mało. Nastolatka kopiuje dosłownie wszystko, co jest związane z jej idolką. Profil Grycanki na Instagramie wprost pęka od zdjęć, na których widzimy seksowne stylizacje, wyuzdane pozy i znak rozpoznawczy Kim - selfie, czyli zdjęcia, które celebrytka robi sobie sama.

Reklama

Wiktoria, tak jak Kim, jest od nich uzależniona. Na zdjęciach chwali się makijażem i stylizacjami à la Kardashianka, a nawet zabiegami kosmetycznymi, którym poddaje się wzorem swojej idolki. 

Internauci wyśmiewają nastolatkę, pisząc, że nie dorasta Kim do pięt, ale ona zdaje się nie przejmować złośliwymi uwagami. Zwłaszcza, że jej mama Marta (43) też nie kryje zachwytu Kim. Ostatnio stwierdziła: "Widzę między nami dużo podobieństw. My też jesteśmy dziewczynami, które lubią się ubierać. I tak jak Kardashianki stawiamy na rodzinę".

Czy takie naśladowanie jest jednak zdrowe? "Do pewnego momentu nie, bo u nastolatki, która upodabnia się do idolki, rośnie poczucie własnej wartości. Wyglądając jak osoba znana, w swoich własnych oczach staje się atrakcyjniejsza. Ale po okresie dojrzewania, który kończy się mniej więcej w okolicach 18. roku życia, człowiek nie powinien już szukać potwierdzenia swojej wartości w upodobnianiu się do innych", mówi nam psycholog leksandra Piotrowska.

Może więc warto postawić na oryginalność?

Justyna Kasprzak

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje