Reklama

Reklama

Atrakcyjni zarabiają więcej, ale trudniej wybacza się im błędy

Osoby atrakcyjne zarabiają więcej niż te o przeciętnej urodzie. Są też lepiej postrzegane przez pracodawców, ale... trudniej wybacza się im błędy. Uroda zaczyna być powodem nierówności - uważa socjolog dr Julita Czernecka z Uniwersytetu Łódzkiego.

Kamil Szubański: Czy wygląd ma rzeczywiście duże znaczenie w odbiorze nas przez społeczeństwo czy też przez pracodawców?

Dr Julita Czernecka: - Pierwszy kontakt z drugą osobą bazuje na tym, jak kogoś postrzegamy, czyli jest to słynne "pierwsze wrażenie". W grę wchodzi m.in. ubiór, mimika twarzy czy barwa i intonacja głosu. Badania uniwersytetu w Kalifornii pokazują, że w przypadku "pierwszego wrażenia" aż 57 proc. stanowi komunikacja niewerbalna dotycząca stroju, wyglądu, postury ciała czy mimiki twarzy, 38 proc. - to intonacja głosu, a tylko 7 proc. to treści, które przekazujemy.

Reklama

- Zawsze oceniamy ludzi po wyglądzie, bo w końcu jesteśmy istotami cielesnymi i to pierwszy zbiór danych, który odczytujemy. Dla naszych przodków oznaczało to przeżycie lub nie, i w wielu sytuacjach nadal tak jest, bo nasze bezpieczeństwo, powodzenie w wielu sprawach zależy od tego, w jaki sposób odczytamy czyjeś intencje i zamiary wobec nas.

W ostatnich latach pojawiło się nowe pojęcie "kapitału erotycznego". Czy wygląd zaczyna być także powodem ekonomicznych nierówności?

- Tak, choć ja wolę mówić o kapitale estetycznym. Ale właśnie Catherine Hakim, brytyjska socjolog w swojej książce "Erotic Capital: The Power of Attraction in the Boardroom and the Bedroom" przekonuje, że podstawowym elementem tej części kapitału ludzkiego jest nie tylko uroda, ale także seksapil, towarzyskość, dobre wychowanie, maniery, dobór stroju i estetyczny wygląd, społeczna i seksualna atrakcyjność dla innych członków społeczeństwa, szczególnie dla płci przeciwnej. Uważa jednocześnie, że "kapitał erotyczny" zależy od naszej sytuacji życiowej, od tego, w jakiej klasie społecznej się rodzimy, od naszej zamożności.

- I tu pojawia się nierówność - okazuje się bowiem, że osoby, które mają wysoki "kapitał erotyczny" zdecydowanie lepiej zarabiają. Jest w ogóle wiele badań, które mówią o bardzo poważnej nierówności, jeśli chodzi o kwestie związane z wyglądem, m.in. badania ekonomistów Daniela Hamermesha i Jeffa Biddle, którzy zajmowali się finansowym aspektem dyskryminacji osób nieatrakcyjnych. Z ich badań wynikało, że osoby postrzegane za nieatrakcyjne zarabiały od 5-10 proc. mniej niż osoby o tzw. przeciętnej aparycji, a te ostatnie - o kolejne 5 proc. mniej od osób uważanych za atrakcyjne.

- Mamy więc nawet 15 proc. różnicy w zarobkach biorąc pod uwagę sam wygląd i atrakcyjność tych osób, przy jednoczesnym uwzględnieniu takich zmiennych jak wykształcenie i doświadczenie zawodowe. To niestety pokazuje dość okrutną nierówność.

Czyli jednak "urodziwi" mają lepiej w życiu, bo są lepiej oceniani i wynagradzani?

- Są badania, które pokazują, że pracodawcy są w stanie zatrudnić osobę, która im się bardziej podoba, nawet, jeśli ma mniejsze kwalifikacje, niż taką, która jest mniej atrakcyjna, ale z lepszymi kwalifikacjami. Pamiętajmy też o tzw. efekcie aureoli. Jeśli ktoś jest atrakcyjny, to przypisujemy mu także automatycznie wyższe kompetencje zawodowe czy umiejętności, niezależnie od stanu faktycznego.

- Kalifornijscy badacze James Andreoni i Ragan Petrie uważają też np. że zespoły złożone z ludzi atrakcyjnych pracują efektywniej i panuje w nich lepsza atmosfera. Więcej osób uważa ich także za bardziej pomocnych i życzliwych od osób nieatrakcyjnych. Według nich atrakcyjni ludzie zostają lepiej nagradzani przez szefów za wykonywanie tych samych zadań, ale co warte podkreślenia - kiedy popełniają błędy to są o wiele surowiej karani, od tych o przeciętnej aparycji. Atrakcyjnym osobom trudniej wybacza się błędy i szybciej tracą autorytet.

Czy w związku z tym, że atrakcyjność przenosi się na zarobki, i jest w modzie, Polacy coraz większą uwagę przywiązują do wyglądu?

- Tak, w ostatnich latach badaniach CBOS pokazują, że dla Polaków wygląd stał się przede wszystkim znakiem akceptowanego stylu życia, a dbałość o niego wydaje się być jednym z czynników, który w ostatnich latach nabrały większego niż dotychczas znaczenia. Dziś wygląd jest postrzegany nie tylko jako strój, ale przede wszystkim fizyczność, sylwetka, budowa ciała, twarz.

- Coraz częściej uświadamiamy sobie, że wygląd ma kluczowe znaczenie w powodzeniu w życiu zawodowym i osobistym. Na przykład jeszcze dekadę wcześniej zwykle uważano, że mężczyzna muskularny to taki, który nie grzeszy zbytnio intelektem, a teraz to, że chodzi na siłownię, biega, jest postrzegane jako dbałość o siebie, swoje zdrowie, jakość życia i utrzymanie tzw. life-balance.




PAP life

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy