Reklama

Reklama

Jeden facet to za mało?

Era związków monogamicznych dobiega końca. Jeden partner to za mało, dwóch to niewiele. I nie chodzi wcale o seks.

Kiedy moja babcia mówi, że powinnam już się wydać za mąż, pukam się w czoło. Żyła w czasach, kiedy ten jeden był tym jedynym, a ta jedyna - tą jedną. W pokoleniu moich rodziców obserwuję już pewną odwilż w relacjach małżeńskich, ale jeszcze wtedy rozwód, czy "życie na wiarę" (lub inaczej zwane "na kocią łapę", czy "na kartę rowerową") było czymś negatywnie postrzeganym i aspołecznym. Tymczasem dziś mówi się z atencją o "złotym pokoleniu singli". Tyle, że ten singiel singlem w rzeczywistości nie jest. Do obrazu starego kawalera, który nie wie, jak użyć pralki i ma swoje nawyki, mu daleko, a i w niczym nie przypomina zdziwaczałej starej panny. Złoty singiel ma mnóstwo znajomych i towarzyszy, jest bywalcem salonowym obeznanym w najnowszych trendach, a jego mieszkanie można obfotografować i pokazywać w periodykach jako wzorcowe.

Reklama

Zjawisko złotego singla pociągnęło za sobą bardzo niebezpieczny proces, który roboczo nazwę otwartością na poligamię. Złoty singiel to człowiek nade wszystko wolny, a wolność nie idzie w parze z "oddaniem się" w ramy współżycia dwojga osób. Monogamia jest tu zbyt trudna, niewygodna. Dlatego "złote pokolenie singli" wybiera poligamię.

Przyczyna

Związek z jednym człowiekiem, to 24 h na dobę z tym samym człowiekiem. Czy można to wytrzymać? A co wtedy, gdy ja mam ochotę na coś, na co on nie ma w ogóle? Chciałabym pójść z nim do teatru, ale on woli mecz. Chciałabym pojechać z nim na zakupy, ale on wychodzi na targi motoryzacyjne. Chciałabym pospacerować na błoniach, ale on kupił zestaw do majsterkowania i chce go wypróbować. Chciałabym żeby pomógł mi w ogrodzie, ale uważa że te róże są niepotrzebne. Chciałabym... Mam dość. Za często się rozmijamy. Na wiele rzeczy patrzymy inaczej. Kończę z nim. Poznaję następnego faceta. Wydaje się być inny. Złudzenie. Po miesiącu jest inaczej niż z poprzednim, ale jakże podobnie. Chciałabym wybrać mu krawat, ale on na zakupy chodzi z mamą. Chciałam przemalować ściany na żółto, ale nie lubi jasnych kolorów. Chciałam zbierać jagody w lesie, ale on narzeka na bóle pleców. Partii tenisa już mu nie proponowałam...

Co dalej? Skoro nie da się żyć z jednym. Wtedy pozostaje wariant, o którym już niemal pół wieku temu śpiewała Kasia Sobczyk:

"(...)Pójdę do kina z Wackiem lub z Wickiem
Z Jackiem zatańczę twista
Jurek ma także oczy niebrzydkie
Skoczę więc z nim na przystań
Maciek zaprosi mnie do teatru
Wojtek na rurki z kremem(...)"

Skutek

Do teatru poszłam z Andrzejem. Na kręgle i inne sporty umawiam się z Pawłem. Lubię spacerować w towarzystwie Sławka. Krzysiek jest świetny w kuchni. Dlaczego nie związać się z którymś z nich? Andrzej zna się na teatrze jak mało kto, ale nazbyt się tym "onanizuje" i po godzinie staje się monotonny. Paweł świetnie gra w tenisa, ale intelektualnie jest mizerny i poza słownikiem tenisowym pozostałe stoją u niego na półkach w biblioteczce. Sławek to romantyk, ale nie rozumie, że romantyzm jest wskazany w odpowiednim czasie i miejscu. Lubię potrawy, które wyczaruje Krzysiek. Ma dowcip. Niestety nie odpowiada mi jego fizyczność. Chciałabym kompilacji. Żeby był przystojny jak Paweł, elokwentny jak Andrzej, romantyczny jak Sławek i dowcipny jak Krzysztof. Skoro nie znalazłam tych cech w jednym facecie, wybrałam sobie kilku.

Czy jestem zadowolona? Tak. Czy jestem szczęśliwa? Nie. Czego pragnę? Wiem. Czy mój model jest zbyt doskonały? Nie sądzę. Czy mam za duże wymagania? Nie znoszę miernoty. Co dalej? NIe wiem.

Ideałów nie ma. Są jednak tacy, którzy rokują nadzieję. Trzeba nad nimi popracować. To wymaga wysiłku. Czy stać mnie na niego? Jeśli się pojawi i podejmę wyzwanie będę monogamistką. Jeśli nie, to czeka mnie poligamia. Kłopot w tym, że na horyzoncie nie widać nikogo, bo facetom chce się coraz mniej. Zamiast wysilać się, by zrozumieć kobietę i jej potrzeby, by na siebie samego spojrzeć krytycznie, otwiera kolejne piwo i ściska kciuki "za naszych".

Suplement - dla mężczyzn

Skrócona wersja artykułu: Weronika ma piękne nogi. Agata cudny biust. Karolina zmysłowe usta. Natalia zabójczy tyłek. Dlaczego nie związać się, z którąś z nich? Żadna nie chce oglądać ze mną meczu. Każda ma okres. Wszystkie lubią zakupy.

Julia Santana Wielowieyska

Interia360.pl
Dowiedz się więcej na temat: zakupy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy