Reklama

Reklama

Najpierw obowiązki, potem koleżanki!

Lidka zawsze była bardzo towarzyska. Jednak odkąd zaczęła naukę w liceum, tak polubiła towarzystwo nowych koleżanek, że zaniedbuje wszystkie swoje obowiązki. Czasami mam ochotę po prostu wyprosić jej przyjaciółki, które przesiadują u nas od rana do wieczora.

Gdy około 17.00 wracam do domu, córka gości u siebie kilka dziewczynek ze swojej klasy. Przymierzają ciuchy, plotkują, zaśmiewają się do łez, malują paznkokcie i słuchają muzyki. Oczywiście, jest głośno jak na bazarze. Otwieram lodówkę - a tam pustki... Lidka częstuje koleżanki jogurtami, owocami i słodyczami. Gościnność to piękna cecha, ale...

Reklama

- Córeczko, to wszystko kosztuje! Czy twoje koleżanki nie mogłoby choć raz najeść się w domu, a nie u nas?! - denerwuję się na nią.

- Mamo, przecież ty też zapraszasz gości! Dlaczego ja nie mogę?!

- Ale moi goście  nie przesiadują u nas do wieczora! Kulturalny człowiek wie, kiedy zakończyć wizytę - starałam się wytłumaczyć jej różnicę.

Przez te ciągłe wizyty rówieśniczek córki nie czuję się swobodnie we własnym domu. Ostatnio chciałam zrobić niespodziankę mężowi. Kupiłam ładną, satynową koszulkę nocną. Akurat przymierzałam ją przed lustrem, gdy córka, w towarzystwie dwóch kolegów i koleżanek, wpadła jak burza do domu. Chciała zapytać, czy dam jej na pizzę. Czułam się strasznie głupio, bo koszulka więcej odsłaniała niż zasłaniała.

Najgorsze jest to, że przez  swoje bogate życie towarzyskie Lidka trochę zaniedbała naukę. Koniec roku zbliża się wielkimi krokami, więc już nie zdąży poprawić ocen... Jednak kiedy  dowiedziałam się, że z polskiego grozi jej ocena dopuszczająca, coś we mnie pękło. Przez dwa tygodnie zabroniłam jej spotykać się z koleżankami! Oczywiście, ja też na tym ucierpiałam, bo musiałam dzwonić do córki co pół godziny, żeby sprawdzić, czy na pewno jest w domu i nie złamała mojego zakazu. 

- Mamo... Może wyszłabym z Roksi na spacer? - słyszałam wtedy często.

Wcześniej nie mogłam się doprosić, żeby wyprowadziła naszą jamniczkę. Oczywiście, nie chodziło jej o to, by sunia miała trochę ruchu, lecz o spotkanie z koleżankami, mimo mojego zakazu.

Obiecuję sobie, że po wakacjach wprowadzę zasadę: najpierw obowiązki, potem koleżanki! Póki córka nie odrobi lekcji i nie spełni swoich domowych obowiązków, nie będzie mogła spotkać się z rówieśniczkami. A może wystarczy spokojna rozmowa? Lidka jest coraz starsza, może zrozumie, co to znaczy zachować złoty środek między obowiązkami a przyjemnościami?

 Izabela Kieniewicz (40 l.) z Torunia



Bella Relaks

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: rodzina | problem | wychowanie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje