Reklama

Reklama

O przemocy

Jest wszechobecna i niezmierzona, pojawia się w domu i w pracy. Może być fizyczna, psychiczna, ekonomiczna albo seksualna - przemoc wobec kobiet. Kiedy wreszcie przestanie być tematem tabu?

Niedawno o przemoc seksualną oskarżony został prezydent Olsztyna Czesław Małkowski. Cztery pracownice zarzuciły mu molestowanie, a nawet gwałty. Mimo obciążających zeznań prezydent nadal pełnił funkcję w ratuszu. Pomogła interwencja telewizji TVN w programie "Uwaga!". Następnego dnia po emisji Małkowski został aresztowany i wyprowadzony z urzędu. Początkowo wszystkiemu zaprzeczał, mówił, że to akcja polityczna, która ma na celu pozbawienie go władzy. Utrzymywał, że nigdy nie zdradził żony. Potem jednak przyznał się do seksu z podwładną, ale twierdził, że odbyło się to za jej zgodą. Główna pokrzywdzona w olsztyńskiej seksaferze poprosiła prokuraturę o przydzielenie jej ochrony. Powiedziała, że czuje się zagrożona i osaczona. Ktoś zdemolował jej samochód. Innym źródłem jej niepokoju - jak powiedziała prasie - jest klimat tworzony wokół Czesława Małkowskiego przez Kościół. W olsztyńskiej katedrze proboszcz modlił się o zdrowie i wytrwanie dla prezydenta Olsztyna, a negatywnie odniósł się do mediów relacjonujących seksaferę. - Boję się Małkowskiego, bo to nieobliczalny człowiek. Skoro wie, że mu grozi do 12 lat więzienia i że w więzieniu nie lubią gwałcicieli, to na wszystko go stać - dodaje pokrzywdzona.

Reklama

Bez względu na to, jaki zapadnie wyrok, samo upublicznienie sprawy odnosi skutek. Wywołuje dyskusję, zmusza do zajęcia postaw. Działa też jako ostrzeżenie dla innych molestujących, że nie będą już bezkarni. Oni liczą na milczenie. Ponad połowa molestowanych kobiet nie wierzy, że zgłoszenie skargi coś zmieni w ich sytuacji, uważa, że to one będą obciążone winą.

Doniesienia mediów coraz częściej rozpoczynają albo przyspieszają działania ze strony organów ścigania. Jednak tylko wtedy, gdy kobiety same decydują się opowiedzieć o tym, co je spotkało. Tak było w przypadku seksafery w Samoobronie. Lawina ruszyła zaraz po tym, jak Aneta Krawczyk oświadczyła, że została radną w łódzkim sejmiku i dyrektorką biura posła Stanisława Ł. w zamian za usługi seksualne świadczone jemu oraz przewodniczącemu partii Andrzejowi L. Afera w Samoobronie ujawniona przez "Gazetę Wyborczą" miała tę pozytywną stronę, że przerwała milczenie. Cała Polska mówiła o "pracy za seks".

Wkrótce głośna stała się sprawa dyrektora wydziału spraw społecznych łódzkiego urzędu wojewódzkiego, członka PiS Zbigniewa P., który przez ponad rok wysyłał pracownicom nieprzyzwoite SMS-y: "Czy niezobowiązujący seks zadowoli cię?" albo "Czy wylizać ci muszelkę?". Potem tłumaczył, że w ten sposób "tylko flirtował". Tyle że granica między flirtem i napastowaniem jest jednoznaczna. Flirt to umowa dwóch osób na zachowanie sprawiające przyjemność, nienaruszające granic fizycznych i pozostające bez zobowiązań. Natomiast do seksualnego napastowania zaliczają się wszelkie zachowania dokonywane bez wyraźnej zgody drugiego człowieka. Zbigniew P. został usunięty z partii i stracił stanowisko.

Dowiedz się więcej na temat: seksualna | Urszula | proboszcz | milczenie | prezydent | przemoc

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje