Reklama

Reklama

Ocalić syna: Trudna miłość matki

Dramat matki i jej dziecka pedofila. To inna perspektywa niż ta, z którą z reguły się spotykamy, pochylając się nad nieszczęściem ofiar. A to przecież również dramat ludzi, który rozgrywa się po drugiej stronie. Rzadko kiedy zastanawiamy się nad tym, co przeżywa matka osoby dopuszczającej się czynów karalnych.

"Czułam, że cały nasz świat się rozpada i zaczęłam niepowstrzymanie szlochać. To było dużo gorsze od wszelkich dramatów i koszmarów, z którymi, jak sobie wyobrażałam, będę musiała sobie poradzić. Jak wszyscy rodzice, widziałam różnorakie scenariusze tego, co mogło się przydarzyć moim dzieciom: chorobę, śmierć, wypadki, porwanie. We wszystkich jednak widziałam je jako ofiary, a nie jako sprawców. Potrafiłam wyobrazić sobie absolutnie wszystko, ale to? Nigdy. To nie mógł być mój synek...."*

Reklama

Miłość matki. Najwspanialsze, a zarazem najtrudniejsze uczucie, które daje radość, spełnienie, szczęście, dumę, ale również niesie za sobą lęk, czasem złość, wstyd, a nawet upokorzenie. Miłość do dziecka związana jest z odpowiedzialnością i troską o drugiego człowieka. Ale czasem wiąże się z wielkim dramatem, w którym matce przychodzi grać główną rolą.

"Pokochałam go natychmiast, zachwycając się jego perfekcją i tym, że to ja go stworzyłam, komórka po komórce, w moim własnym ciele. Moje uczucia tkwiły głęboko, w tej części duszy, o której istnieniu nie miałam pojęcia, dopóki Noah się nie urodził. Nie był nową, obcą istotą, kiedy pierwszy raz mi go podano - czułam się raczej,  jakbym wreszcie odzyskała brakującą część mnie samej."*

Mówi się o tym, że miłość matki, ze wszystkich rodzajów miłości, jest najsilniejsza. To uczucie z reguły jest bezwarunkowe. Ochrona bezbronnego dzieciątka rozpoczyna się od chwili, gdy kobieta dowiaduje się, że jest w ciąży. A potem w ciągu następnych dziewięciu miesięcy, staje się ono dla niej najcenniejszym skarbem na świecie. Ta bezwarunkowa miłość, poczucie silnej relacji z matką, daje dziecku niezwykły fundament do budowania całego późniejszego życia: daje poczucie bezpieczeństwa i wpływa na jego zdolność do nauki, zaufania, empatii.

"Przysiadłam na brzegu łóżka (...) Sięgnęłam więc po jego dłoń i zamknęłam ją w swoich.

- Kocham cię bez względu na wszystko - powiedziałam.

Powtarzałam mu to od najwcześniejszego dzieciństwa. Nie umiem zliczyć, ile razy wcześniej brałam go w ramiona i mówiłam to samo. Kiedy miał kilka lat, uwielbiał, kiedy podczas jazdy samochodem wykrzykiwałam:

- Kto cię kocha?

- Mamusia mnie tocha! - wrzeszczał z zachwytem z tylnego siedzenia.

- Jak bardzo?

Unosił wtedy wyprostowane ręce nad głowę, naprężając się pod pasami bezpieczeństwa.

- Tak bardzo!

- Bez względu na wszystko?"*

Miłość macierzyńska to miłość, która wybaczy, która nie stawia warunków, która rozumie. To uczucie powoduje, że dziecko w jego cieple rozkwita. Ale czy matka jest w stanie kochać bez względu na wszystko? Czy jest gotowa na to, co może przynieść życie? Czy będzie umiała kochać nie tylko za coś, ale również wbrew czemuś? Jaka będzie granica jej miłości? Czy będzie w stanie zaakceptować wybory dziecka, czy będzie w stanie znieść błędy, które ono popełnia? Czy matka patrząc na małe stópki swojego rozkosznego maleństwa, na jego bezbronność, będzie w stanie przewidzieć, czy będzie umiała je kochać, gdy za kilkanaście czy za kilkadziesiąt lat ten człowiek będący owocem jej łona popełni nie tylko niewinne błędy, ale gdy skrzywdzi innych, gdy dopuści się zbrodni albo... okaże się pedofilem?

Dramat matki i jej dziecka pedofila. To inna perspektywa niż ta, z którą z reguły się spotykamy, pochylając się nad nieszczęściem ofiar. A to przecież również dramat ludzi, który rozgrywa się po drugiej stronie. Rzadko kiedy zastanawiamy się nad tym, co przeżywa matka osoby dopuszczającej się czynów karalnych. Czasami wszystkich "wkładamy" do jednego worka i rzucamy w nich kamieniem, patrząc jedynie przez pryzmat niekwestionowanej krzywdy wyrządzonej ofiarom. I nie jest to absolutnie dziwne.

Krzywda, szczególnie wyrządzana dzieciom, budzi w każdym bunt, złość i nienawiść. Ale nie zawsze wszystko jest czarno-białe. Czasami dramat dotyczy również człowieka, który krzywdzi innych, ale sam też jest ofiarą tego dramatu, gdyż niejednokrotnie przeżywa nieopisane cierpienie. Pedofil, który nie jest dotknięty zaburzeniem osobowości, bardzo często przeżywa swoją osobistą tragedię i doświadcza zabijającego poczucia winy i myśli samobójczych.

"Zgiął się wpół i zapłakał tak żałośnie i rozpaczliwie, że poczułam to w całym ciele. Podbiegłam do syna i objęłam go tak, jak to robiłam wiele razy w przeszłości. Ale tym razem nie mówiłam mu, że wszystko będzie dobrze, bo to była nieprawda i Noah od początku o tym wiedział. Trzymałam go w ramionach, a on rozpadał się na kawałki, rozdzierany szlochem. Nie puszczałam, gdy zawodzenie przeszło z gwałtownej nawałnicy w ciche chlipanie, a potem przerywane oddechy i wreszcie ciszę, kiedy całkowicie opadł z sił. Poprowadziłam go z powrotem na krzesło i posadziłam na nim delikatnie. Przysunęłam swoje krzesło bliżej, żeby usiąść obok niego. Spojrzał na mnie ze łzami na policzkach i usmarkanym nosem.

- Chcę umrzeć. - W jego oczach widziałam udrękę.

Prześladowały go obrazy, których ja nie potrafiłam sobie wyobrazić; obrazy tego, co zrobił, co obawiał się zrobić i co zrobiono jemu. Chwyciłam jego dłoń. Nie potrafiłam znaleźć słów i przestałam udawać, że znam odpowiedzi."*

W nowym thrillerze psychologicznym "Ocalić syna" Lucinda Berry porusza niezwykle trudny temat pedofilii, przedstawia sytuację z dwóch perspektyw; z perspektywy matki pedofila, ale i z punktu widzenia osoby chorej, która boi się samej siebie. Spojrzenie matki, jej myśli, emocje, zachowania poruszają bez reszty.

Autorka zwraca uwagę na zdarzenia, które potrafią w naszym życiu spowodować lawinę problemów. W sytuacji, gdy grunt usuwa się spod naszych nóg, nie zawsze możemy liczyć na wsparcie osób nam bliskich. Każdy inaczej przeżywa osobiste dramaty, gdyż każdy ma swoją historię, która również wpływa na jego decyzje i postępowanie.

Lucinda Berry - rysując portret matki będącej wzorem postawy macierzyńskiej, tej która nie tylko kochała bezwarunkowo, ale również uczyła wrażliwości, empatii, która pragnęła ponad wszystko wychować swoje dzieci na ludzi dobrych i uczciwych - chciała na jej przykładzie pokazać nam, że los potrafi z nas niekiedy zadrwić, tak jak z bohaterki książki. Można powiedzieć, że życie wobec niej nie było sprawiedliwe.

Ale przecież każdy z nas dobrze wie, że na naszej drodze nie zawsze zbieramy to, co zasiejemy. Nasz ziemski żywot często jest niezrozumiały z naszej ludzkiej perspektywy. Ale czy to oznacza, że nie warto być człowiekiem prawym i kierującym się wartościami moralnymi?

*Cytat i fragmenty pochodzą z książki "Ocalić syna" L. Berry, Wydawnictwo Fila, 2021

Dla INTERIA.PL: autorki bloga PsychologiaprzyKawie.pl

***

Zobacz również:

Przekaż 1% na pomoc dzieciom - darmowy program TUTAJ>>>

Dowiedz się więcej na temat: pedofilia | macierzyństwo | kryzys macierzyństwo | psychologia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje