Reklama

Reklama

Ostatnie wątpliwości

Lubią dopaść narzeczonych na kilka dni, a nawet godzin przed samą uroczystością zaślubin. Idealny czas na ich przyjście wypada wówczas, gdy wszystkie przygotowania do ślubu i wesela zostały już zakończone.

Skończyły się bieganie i pośpiech, nieodłączni towarzysze starań o to, aby nasz wymarzony dzień przebiegł sprawnie, bez wpadek i oczywiście był dniem naszego królowania w pięknych strojach i wnętrzach.

Trudny moment wyciszenia

Teraz zapada chwila oczekiwania. Rodzice z troską, za każdym razem po raz ostatni, sprawdzają, czy wszystko jest na swoim miejscu, a na nas spada właściwy każdemu "przed..." moment wyciszenia. Uświadamiamy sobie jak szybko minęły nam ostatnie miesiące i że już za kilka godzin przeżyjemy być może najważniejszą i jedyną tak podniosłą chwilę w naszym życiu. Jej waga, powaga, konsekwencje nierozwiązywalności i odpowiedzialność za życie we dwoje objawiają się w całości właśnie teraz. A wraz z nimi podstawowe pytania - które na pewno zadawaliśmy sobie już kilkakrotnie w okresie narzeczeństwa - nabierają ogromnego znaczenia.

Reklama

Pytania, niepokoje i przeczucia

Czy podołam? Czy nam się uda? Czy starczy sił na całe długie życie we dwoje? Czy na tyle się kochamy, żeby przeżyć te wspólne przyszłe lata uśmiechając się do siebie? Te i wiele podobnych pytań przebiega przez głowę prawie każdej pannie młodej i każdemu panu młodemu. Budzą niepokój, czasem nawet strach, wątpliwości o słuszności podjętej decyzji, mogą nawet wzbudzać chęć ucieczki sprzed ołtarza. Są niezależne od tego, jak trafny jest wybór partnera na przyszłość.

Chociaż można się pokusić o stwierdzenie, że w pewnym sensie są potwierdzeniem tego wyboru. Im więcej bowiem takich pytań, tym pewniejsze, iż nasza dojrzałość do małżeństwa jest właściwa. Świadczą one bowiem o tym, że nie podchodzimy do całego "przedsięwzięcia" lekkomyślnie, że wiemy lub choćby przeczuwamy, iż małżeństwo trzeba budować każdego dnia i każdego dnia wkładać w nie jakąś część siebie. Najlepiej, żeby była to oczywiście ta najlepsza część.

Niewiadoma wspólnych lat

I na te kilka lub kilkanaście godzin przed ceremonią stajemy twarzą w twarz z tym, co nas czeka, z całą niewiadomą przyszłych dni, które przyjdzie nam wypełnić chwila po chwili z ukochaną osobą. Czy damy radę? Czy starczy energii, zapału, miłości, kiedy wkroczymy w szarą, pogmatwaną codzienność zwykłych spraw? Na ile starczy zakochania, czaru miłosnego uniesienia, które staje się powoli naszym udziałem?

Dwoje na dobre i ... na dobre, bo we dwoje

Jak poważnie to brzmi, jaki ładunek i ciężar niesie za sobą sam wydźwięk tych pytań. Można uciekać, lecz istnieje drugie wyjście, które wybiera 99 procent młodych tuż przed złożeniem przysięgi małżeńskiej. Zgadniecie? Odpowiedź jest najprostsza z prostych: wystarczy pomyśleć, że od chwili włożenia obrączki na palec będzie was dwoje.

Dwoje, aby dzielić wszystko, co życie przyniesie. Dwoje na dole i niedole. Dwoje do budowania. Podwójny wkład w jedno długoletnie "przedsięwzięcie". Podwójny zapał i podwójna energia. A także pewność i wsparcie, stała możliwość ujrzenia ciepłego uśmiechu w odpowiedzi na nasze złości czy łzy.

Magazyn Wesele
Dowiedz się więcej na temat: wątpliwości

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje