Reklama

Reklama

Siedem wkurzających zachowań gości weselnych

Wcale nie chodzi o ekstremalne sytuacje typu bójka, sztachety czy wielka awantura rodzinna. Te oczywiście się zdarzają, ale nie tak często, jak można by sądzić, czytając fora internetowe. Są za to zachowania gości dużo bardziej pospolite, które parze młodej mogą sprawić przykrość. Jakie?

Czasy wesel, które wypadało zrobić, "bo rodzina się obrazi" powoli odchodzą w przeszłość. Żyjemy w XXI wieku i zdecydowana większość par pobiera się dlatego, że chce. Jeśli decydują się na ślub w towarzystwie licznych gości, a po nim, na huczne wesele, też prawie na pewno robią to dlatego, że podoba im się ta tradycja. Skoro więc zostaliśmy na wesele zaproszeni, wypada na nie pójść i dobrze się bawić. Właśnie tego - bardziej niż drogich prezentów i efektownych życzeń - para młoda oczekuje od gości: obecności i aktywnego udziału w imprezie. Co zatem najbardziej irytuje nowożeńców?

Reklama

Nieuzasadniona nieobecność

Skoro zaprosili, liczą, że będziesz - to podstawowa zasada. Wielu gości, szczególnie starszej daty, traktuje otrzymanie zaproszenia na wesele, jako wielkie utrapienie. Trzeba ruszyć się z domu, zorganizować prezent, w coś się ubrać. Niby gratulują, z radością potwierdzają przybycie, ale w rzeczywistości wkładają sporo energii w znalezienie wymówki, która pozwoli im na wesele nie pójść. 

Wielu też sądzi, że odmawiając, oszczędzi parze młodej kłopotów i wydatków. To przykre.

Komu wypada nie pójść na wesele?

Na pewno wszystkim, którzy nie mogę tego zrobić ze względu na stan zdrowia: osobom starszym, szczególnie, gdy mają problem z poruszaniem się, osobom chorym, dla których taka impreza byłaby zbyt dużym dyskomfortem, kobietom ciężarnym, młodym matkom. Osobom w żałobie i w trudnym momencie życia. Nasza odmowa nie powinna razić także wtedy, gdy mamy prawo sądzić, że zostaliśmy zaproszeni głównie dla ewentualnego prezentu. Trudno tu o jednoznaczne kryteria, ale jeśli słabo kojarzymy kuzyna (ostatnio widzieliśmy się na pogrzebie, 10 lat wstecz), a na ślub zaprasza nas jego syn (którego nie znamy wcale), coś jest na rzeczy.

W pozostałych sytuacjach (urlop, remont, inna impreza) para młoda może mieć do nas żal, który wpłynie na dalsze relacje w rodzinie. Chyba, że pobierają się w trybie pilnym.

Narażanie młodych na koszty

Nowożeńcy (ewentualnie ich rodziny) organizują ślub i wesele na miarę swoich marzeń i możliwości finansowych. To, czy wybiorą wersję skromną czy pójdą w przepych, zależy od nich i nikomu nic do tego. 

Czym innym jest jednak narażanie pary młodej na bezsensowne wydatki. Potwierdzanie obecności, a potem odwoływanie jej kilka dni przed weselem (gdy jest za późno na zmiany na liście gości i musimy zapłacić także za tych, którzy nie przyjdą). Niezapowiedziana nieobecność. Nieskorzystanie z zamówionego noclegu. Picie alkoholu w barze, zamiast korzystania z weselnego menu. Przykłady można mnożyć.

Upijanie się do nieprzytomności

Wznoszenie toastów za szczęście pary młodej to esencja weselnej zabawy. Nie ma nic złego we wstawieniu się na wesoło i szalonej zabawie na lekkim rauszu. Ale upicie się do nieprzytomności i sceny rodem z "Wesela" Smarzowskiego są po prostu w beznadziejnie złym guście i psują zabawę wszystkim gościom. 

A poza tym: ten, kto za mocno się wstawił, znika z imprezy, jeden uciekający gość po drugim sprawia, że wesele zaczyna powoli umierać. Która para młoda nie chciałaby wspominać wspaniałej zabawy do białego rana?

Komentowanie i bezsensowna krytyka

"Lepiej by było, gdyby stoły były okrągłe", "Mój siostrzeniec miał kamerzystę, będą żałować, że nie zrobili sobie filmu", "Dlaczego on ma taki ciemny garnitur?", "Te winietki na stołach to nic takiego, każdy może to kupić w internecie". Plus milion innych komentarzy, które prędzej czy później dotrą do uszu młodych. Po co? Chyba tylko po to, by komentujący mogli dać upust swoim emocjom i mogli poczuć się lepiej.

Komentowanie jest pozbawione taktu i sensu, a przede wszystkim, jest zwyczajnie przykre. Więc poddaj się pomysłowi młodych i baw się w ustalonej konwencji. A komentarze zostaw dla siebie, ewentualnie wykorzystaj zdobytą wiedzę na weselu własnym, swoich dzieci lub wnuków.

Telefon w dłoni, nos w telefonie

Kilka zdjęć podczas ślubu czy selfie z parą młodą to nie przestępstwo, tylko miła pamiątka. Co jest przestępstwem? Gdy cały kościół z wymierzonymi w parę młodą telefonami nagrywa ich drogę do ołtarza. Gdy zamiast się witać czy składać życzenia, goście wciąż robią zdjęcia. W końcu, gdy podczas wesela mało dyskretnie scrollują portale społecznościowe i na bieżąco relacjonują tam przebieg zabawy. 

Wesele to impreza zdecydowanie offline! A od robienia zdjęć jest wynajęty fotograf.


Znikanie i zajęcia w podgrupach

W weselu chodzi nie tylko o to, by każdy z gości bawił się dobrze, ale by goście bawili się razem - poznali, zintegrowali, uczestniczyli we wszystkich, przewidzianych przez organizatorów atrakcjach, które przygotowywali właśnie z myślą o gościach. W niezbyt dobrym tonie są więc spacery weselników po okolicy, picie alkoholu w mniejszych grupach poza salą weselną, znikanie w hotelowych pokojach (na drzemkę, albo kilka chwil we dwoje), przesiadywanie na ławce przed budynkiem albo w palarni oraz wychodzenie z imprezy bez słowa pożegnania. 

Nie bez kozery zawodowi organizatorzy wesel mawiają, że najlepsze imprezy odbywają się w deszczowe dni. Pogoda nie zachęca wtedy do spacerów, a goście bawią się razem.

Namolne podrywanie

Każda rodzina ma swojego wujka Edka (Stefana/Mietka/Alfreda, niepotrzebne skreślić), który mimo zaawansowanej sześćdziesiątki na karku uważa się za demona flirtu, mistrza finezyjnego podrywu i króla parkietu. 

Wujek Edek strzela więc komplementami najgorszego sortu, zawstydza goszczące na weselu kobiety (szczególnie te młodsze), nie znosi odmowy, gdy zaprasza na parkiet, a potem tańczy tak, że partnerka zastanawia się, co ma wspólnego taniec z wyrywaniem rąk. Bycie wujkiem Edkiem jest w zdecydowanie złym tonie, wiedzą o tym wszyscy. No, może poza wujkiem Edkiem.

A jakie są wasze doświadczenia w tym temacie? Co dopisalibyście do naszej listy?


INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje