Reklama

Reklama

W święta wyjeżdżać? Nie wypada!

Przychodzi wtedy cała rodzina, głównie męża, a z mojej żyje tylko moja siostra z mężem i dziećmi.

Przychodzi wtedy cała rodzina, głównie męża, a z mojej żyje tylko moja siostra z mężem i dziećmi. Do stołu zasiada 12 osób, a zdecydowana większość prac spada na mnie. Niby każdy przynosi jakąś swoją specjalność, ale to ja muszę wszystko zorganizować, przygotować, a potem posprzątać. 

Reklama

Nie narzekam, lubię święta. Ale jestem już nimi trochę zmęczona. Poza tym niestety są dość drogie. W tym roku nasi znajomi zaproponowali nam, żebyśmy w dwie rodziny wyjechali  na wycieczkę i tam spędzili czas aż do Nowego Roku. Warunki fantastyczne i sprawdzone, a cena całkiem przystępna. Promocja! Ucieszyłam się, gdy o tym usłyszałam.  Zaraz  kupiliśmy z mężem mapę, albumy i przewodniki turystyczne. Przeglądaliśmy je aż do późnej nocy i planowaliśmy zwiedzanie okolicy. Nareszcie naprawdę odpocznę, oderwę się od tej szarej codzienności. Choć raz mogłoby być inaczej. Bez godzin spędzonych w kuchni, bez objadania się i oglądania telewizji. I bez tych szaleńczych zakupów i sprzątania. Z podniecenia nie mogłam w nocy spać i rano zadzwoniłam do siostry, aby się pochwalić.

Ale ona zaraz wylała mi kubeł zimnej wody na głowę i oburzyła się. Stwierdziła, że to głupi pomysł, bo to nie wypada. Dlaczego? Zakłócimy rodzinną tradycję i popsujemy innym święta. Nie rozumiem dlaczego. Przecież nikt z rodziny nie stoi nad grobem, wszyscy są absolutnie zdrowi i sprawni. Mają swoje mieszkania. Chociaż raz więc ktoś mógłby mnie wyręczyć i zorganizować Wigilię dla wszystkich pozostałych. A tak każdy się wykręca i zrzuca wszystko na mnie.  

Chociaż taki wyjazd to moje marzenie od dawna, niestety, chyba z niego zrezygnuję. Przecież nie będę czarną owcą w rodzinie.

Maria, 55 l.

Dowiedz się więcej na temat: święta | wyjazd | kłotnia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje