Reklama

Reklama

Makijażystka: Patrzmy na siebie z dystansem

Wyjść na ulicę bez makijażu, to nie powinien być akt odwagi, a norma, wynikająca z pewności siebie - przyznaje makijażystka Jane Richardson. Nie chciałabym, aby kobiety czuły się piękne tylko wtedy, gdy są umalowane, a bez tego czują się mniej atrakcyjne - dodaje.

Coś, co dla kobiety jest kompleksem, dla makijażysty może być inspiracją?

 - Myślę, że powinniśmy zrobić jeden kok do tyłu i nie stać tak blisko lustra - dosłownie i w przenośni. Zauważ jak pracują makijażyści. Zanim rozpoczną wykonywanie makijażu, patrzą na kobietę z pewnego dystansu, przyglądają się jej z różnych perspektyw, analizują. Myślę, że każdy z nas powinien posiadać taką umiejętność spojrzenia na siebie z pewnego dystansu.

 - Dziś każdy stara się wyglądać perfekcyjnie, a przecież nie jesteśmy robotami, każdy dzień jest inny. Jednego dnia wyglądamy lepiej, innego nieco gorzej i nie ma w tym nic złego. Zawsze zachęcam panie do tego, żeby przed wykonaniem makijażu, nieco oddaliły się od lustra, zamknęły oczy, otworzyły je i spojrzały na siebie jeszcze raz. To pozwali nam spojrzeć na siebie z nieco innej perspektywy.

Reklama

Patrząc na trend "make-up no make-up" makijażyści skłaniają się bardziej ku naturalności, nieco oszukanej, ale jednak?

- Faktycznie, branża kosmetyczna włożyła wiele wysiłku w to, żeby stworzyć takie formuły i technologię, które pozwolą uzyskiwać jak najbardziej naturalne wykończenie. Jednak mówiąc o trendzie bazującym na naturalnych odcieniach, świetlistej skórze i jedynie podkreśleniu urody, należy pamiętać o podstawie - pielęgnacji. Nawet najlepsze podkłady, nie zatuszują pewnych wyraźnych niedoskonałości. Zatem, jeśli na mocno przesuszoną skórę nałożymy świetny produkt, wciąż te niedoskonałości będą widoczne.

- Dlatego do znudzenia powtarzamy, że podstawą makijażu jest pielęgnacja. Systematyczne stosowanie odpowiednich kremów, dokładne oczyszczanie skóry, nałożenie maseczki raz w tygodniu. To nie jest jakiś ogromny wysiłek. Zadbana skóra to połowa sukcesu. Zatem zanim zaczniemy zgłębiać tajniki makijażu, zadbajmy o perfekcyjną skórę, będzie nam łatwiej osiągnąć zamierzone efekty.

Jednak na Instagramie nie brakuje inspiracji, które są bardzo dalekie od tej naturalności.

 - Patrząc na media społecznościowe można śmiało powiedzieć, że sztukę makijażu kobiety opanowały do perfekcji. Zgadzam się również z tym, że w tym kreowaniu idealnie wyrysowanej twarzy, wykonturowanej, rozświetlonej, zatraca się trochę naturalne piękno. Nazywamy to "insta makijażem". Cóż, nie ma w tym nic złego, jeśli komuś podoba się taki makijaż, pozostaje to kwestią gustu. Jednak makijaż, w którym kobieta nie przypomina siebie - to budzi mój sprzeciw. Owszem makijaż służy metamorfozom, wydobywaniu i korygowaniu, podkreślaniu i tuszowaniu, ale warto w tym wszystkim zachować umiar, a przede wszystkim siebie.

Szkolę przyszłych makijażystów i czasem proszę dziewczyny, aby zechciały być moimi modelkami. Nie raz zdarza mi się przedzierać prze te wszystkie warstwy, pod którymi kryje się piękna kobieta, z niesamowitą cerą, pięknymi rysami. Nie chciałabym, żeby kobiety czuły się piękne tylko wtedy, gdy mają na sobie te wszystkie warstwy, a bez tego czują się mniej atrakcyjne. Wyjść na ulicę bez makijażu, to nie powinien być akt odwagi, a norma wynikająca z pewności siebie.

Sama kreując trendy podążasz za nimi?

 - Nie lubię słowa trend. Myślę, że nie należy się na nich tak mocno koncentrować. Oczywiście, jako makijażystka pracująca przy dużych pokazach mody, pomagam te trendy kreować. One mają inspirować kobiety, ale nie być wyrocznią. Niech stanowią pewien punkt wyjścia i zachęcają do tego, żeby przełamywać je na swój własny sposób.

 - Zatem sama staram się niczego nie kopiować. Nawet bazując na pewnych trendach zawsze staram się zrobić coś swojego. I to, co najważniejsze, kopiowanie szablonu nigdy się nie sprawdza, bo każda twarz jest inna. Makijaż powinien być jak dobry garnitur - skrojony na miarę - może mieć pewne sezonowe akcenty, ale zawsze powinien być zrobiony tak, aby osoba, która go nosi czuła się w nim dobrze.

Czy kobiety dostrzegają swoje piękno?

 - Kobiety to kobiety, nawet te uznawane za największe piękności mają swoje kompleksy. Można być najpiękniejszą, odnoszącą największe sukcesy i wciąż mieć te same kompleksy, jak większość kobiet na świecie. Powiem więcej, myślę, że te światowe piękności, paradoksalnie mogą mieć tych kompleksów więcej. Branża jest bezwzględna, ich wygląd poddawany jest ciągłej ocenie nie tylko ludzi z kręgów zawodowych. W dobie mediów społecznościowych, wystawiasz się na ocenę wszystkich, w sekundę otrzymujesz setki, tysiące komentarzy na swój temat - od tych najbardziej pochlebnych, po te najbardziej krytyczne, a czasem wręcz raniące. Trzeba mieć bardzo grubą skórę, mocny charakter i umiejętność wypracowania w sobie dużej pewności siebie.


PAP life

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy