Reklama

Obsesja pielęgnacji skóry - więcej nie znaczy lepiej?

Piękna, promienna skóra to oznaka młodzieńczego wyglądu, dlatego z coraz większą uwagą podchodzimy do jej pielęgnacji. Efekt? Kobiety stosują codziennie nawet 10 różnych produktów, co nie zawsze służy pięknej skórze.

Jeszcze do niedawna codzienna pielęgnacja skóry opierała się na oczyszczaniu, tonizowaniu i nawilżaniu - dziś to kilkuetapowy proces, każdy wymagający innego produktu. Bez wątpienia jednym z powodów nieco bardziej zaawansowanej pielęgnacji jest niezwykle modny trend koreańskiego rytuału piękna, zakładający nawet 10 poszczególnych kroków zapewniających piękną cerę.

Na ten trend składa się również wielokrotnie podkreślana przez makijażystów zasada, że podstawą udanego makijażu jest piękna skóra. Tak jak w przypadku zdrowia - lepiej zapobiegać niż leczyć - w przypadku skóry, lepiej pielęgnować niż tuszować. Dlatego w makijażu nastała prawdziwa lekkość bytu - bardziej cenimy świetlistość, blask, podkłady o lekkich konsystencjach. Ma być po prostu bardziej naturalnie.

Reklama

Skoro nieco śmielej obnosimy się ze swoją "naturalnością", równie ochoczo pomagamy jej oddając się coraz to nowym zabiegom pielęgnacyjnym. Jak donosi "The Guardian", powołując się na badania The NPD Group, rynek produktów do pielęgnacji jest najszybciej rozwijającą się gałęzią w przemyśle kosmetycznym i notuje najwyższy wzrost sprzedaży. W 2017 roku rynek kosmetyków do pielęgnacji wzrósł o 9 proc. w porównaniu z 6-procentowym wzrostem kosmetyków do makijażu. Jak prognozuje NPD Group do roku 2020 kosmetyki do pielęgnacji skóry będą stanowiły 26,8 proc. rynku kosmetyków i produktów do pielęgnacji ciała.

Ten pęd do naturalnej pielęgnacji skóry, która przez lata była zaniedbywana i troska o nią ograniczała się do koniecznego demakijażu i stosowania "jakiegoś" kremu, jest pocieszający, pod warunkiem, że i tu znajdziemy umiar. Kiedy nastała moda na "clean eating" szybko wokół pochwały zdrowego żywienia wyrosło określenie "ortoreksji" - obsesji na punkcie żywienia. Podobnie rzecz się ma w przypadku szaleńczej pogoni za idealną cerą. Niegdyś wystarczały nam trzy, może cztery kosmetyki - dziś kobiety używają nawet 10 produktów. Nadmiar zwyczajnie szkodzi.

Dr Sophie Seite wybitny biochemik i biolog molekularny przestrzegła w rozmowie z PAP Life przed stosowaniem nadmiernej liczby produktów. "Stosujemy coraz więcej kosmetyków. Wiele z tych produktów podrażnia skórę. Codzienna, niewłaściwa pielęgnacja, nie służy dbaniu o skórę, a wręcz jej szkodzi, poprzez osłabianie naturalnej bariery ochronnej. Przypadkowe preparaty, bardzo agresywne zabiegi - jak np. częste wykonywanie peelingów - to wszystko działa na naszą niekorzyść" - wyjaśniła.

Przyznała, że kiedy mówimy o pielęgnacji skóry - mniej znaczy więcej. "Przede wszystkim należy pamiętać, że nie ilość kosmetyków, a ich jakość jest najważniejsza. Produkty, które stosujemy powinny być odpowiednio dobrane do potrzeb skóry. Szczególnie w przypadku osób, które zauważają nadmierną jej wrażliwość. Należy o tym pamiętać również podczas pielęgnacji skóry najmłodszych" - dodała. (PAP Life)

mdn/ jbr/

PAP life

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy