Reklama

Reklama

Podpowiadamy, jak stosować korektor, aby nie tylko tuszował, ale i upiększał

Prawidłowo używany korektor może zdziałać cuda. Skutecznie zamaskuje znienawidzone cienie pod oczami, odmłodzi twarz i doda jej świeżości. Stosowanie tego popularnego kosmetyku wiąże się jednak z pewnym ryzykiem. Jeśli bowiem nałożymy go nieumiejętnie, uzyskamy efekt odwrotny do zamierzonego.

Korektor działa niczym podwójne espresso o poranku. W kilka chwil niweluje oznaki zmęczenia, przywracając twarzy świeży i młodzieńczy wygląd. Pozbawiona cieni pod oczami skóra wydaje się bardziej wypoczęta i zwyczajnie zdrowsza. Nie dziwi zatem, że dla mnóstwa kobiet stosowanie korektora jest nieodzownym elementem makijażowej rutyny. Wiele pań, które na co dzień stronią od kryjących podkładów, starannie wklepuje maskujący cienie i przebarwienia kosmetyk, by wyrównać koloryt cery, nie rezygnując przy tym z naturalnego wyglądu. Przynajmniej w teorii. Bo błędy w aplikacji korektora sprawiają, że mankamenty urody, które chcemy zatuszować, stają się jeszcze bardziej widoczne. Aby spełniał on swoją rolę, musimy zatem przestrzegać kilku kluczowych zasad.

Reklama

Podobnie, jak w przypadku wielu innych zabiegów upiększających, nakładanie korektora powinno poprzedzić skrupulatne przygotowanie cery. Dokładne oczyszczenie i nawilżenie skóry to pierwszy krok na drodze do uzyskania pożądanego rezultatu. 

- Kosmetyki do makijażu nie spełnią swojej funkcji, jeśli nie zadbamy najpierw o kondycję skóry, która jest swego rodzaju płótnem. Najpierw oczyśćmy twarz za pomocą łagodnego środka myjącego, następnie zastosujmy natłuszczający peeling, dzięki któremu pozbędziemy się martwych komórek i wygładzimy skórę. A tuż przed nałożeniem korektora zaaplikujmy lekkie witaminowe serum, które nie obciąży jej zanadto – instruuje wizażysta Nick Barose, z którego usług regularnie korzystają Lupita Nyong’o, Priyanka Chopra i Rachel Weisz.

Jak przekonuje Barose, jednym z najczęściej popełnianych błędów jest stosowanie korektora o źle dobranym odcieniu.

- Gdy korektor jest niedopasowany do twojej cery, zbyt mocno się wyróżnia, co tworzy karykaturalny efekt. Często przybiera wówczas popielaty odcień, który postarza twarz i sprawia, że wygląda ona na zmęczoną i szarą. Skóra pod oczami wymaga kosmetyków o formule odbijającej światło. Kolor powinien być o ton jaśniejszy niż twoja cera – zaznacza wizażysta. I dodaje, że panie o ciepłych odcieniach skóry powinny sięgać po korektory w kolorze żółtawym lub lekko pomarańczowym. Posiadaczki skóry o chłodnym odcieniu niech wybiorą kosmetyk w jasnoróżowym kolorze.

Sporo wątpliwości rodzić może sama aplikacja korektora. Konturowanie twarzy, które w ostatnich latach cieszyło się ogromną popularnością, ugruntowało błędne przekonanie, że korektorem należy obficie pokrywać całą powierzchnię okolic oczu. W rzeczywistości wystarczy nałożyć odrobinę kosmetyku w miejscach, które tego w istocie wymagają. 

- Nie musisz pokrywać warstwą korektora całego obszaru zlokalizowanego pod oczami, a jedynie miejsca, w których znajdują się cienie. Z reguły jest to obszar odpowiadający jednej trzeciej oka począwszy od wewnętrznego kącika. Od tego punktu należy rozpoczynać aplikację korektora – wyjaśnia makijażystka Romy Soleimani, której klientkami są Tracee Ellis Ross i Cara Delevingne.

Ekspertka przestrzega ponadto przed zbyt obfitym nakładaniem kosmetyku. 

- Staraj się omijać linię dolnych rzęs, by zminimalizować kontrast oraz zapobiec powstawaniu grudek. Pamiętaj również, by zaaplikować korektor na bokach nosa, które przechodzą w wewnętrzne kąciki oczu – zaznacza Soleimani. A jeśli cienie pod oczami są wyjątkowo silne, poleca ona zaaplikować w newralgicznym obszarze dodatkową warstwę korektora – tym razem w odcieniu brzoskwiniowym. Sprytnym trikiem pozwalającym uniknąć efektu nadmiaru jest uprzednie nałożenie podkładu na całą twarz – także pod oczami. 

- Dzięki temu dostrzeżesz, ile tak naprawdę potrzebujesz korektora. Zbyt duża jego ilość sprawi, że to, co chcesz ukryć, stanie się jeszcze bardziej widoczne, bo jego nadmiar odłoży się w załamaniu powieki – konkluduje makijażystka.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje