Reklama

Reklama

Michał Pałubski apeluje: faceci badajcie się!

Nowotwór jądra atakuje przede wszystkim tzw. młodych dorosłych, czyli mężczyzn w przedziale wiekowym od 20 do 44 lat. Przekonał się o tym Michał Pałubski - aktor kabaretowy, standuper Brothells Group, członek krakowskiej Formacji Chatelet.

Do wykrycia nowotworu jądra u niespełna 40-letniego standupera doprowadziły zwykłe badania krwi. Pałubski właśnie przeszedł operację usunięcia guza i zamieścił na swoim profilu facebookowym wpis, w którym zachęca do samokontroli i profilaktyki.

Reklama

Podejrzenie nowotworu pojawiło się w jego przypadku na skutek podwyższonego poziomu wolnego testosteronu. Profesor Andrzej Strach, krakowski urolog, zareagował natychmiast - od diagnozy do zabiegu minęło zaledwie kilka dni. Pałubskiego czekają teraz kolejne badania, by wykluczyć przerzuty.

Pytany, dlaczego postanowił opublikować post ze zdjęciami ze szpitala, odpowiada krótko: "powinno się o tym mówić" i dodaje: "faceci lekceważą objawy, boją się do nich przyznać". Aktor przyznaje też, że jego poprzedni wpis, dotyczący badań krwi, spotkał się ze sporym odzewem. "Kilku mężczyzn napisało do mnie, by powiedzieć, że zmobilizowałem ich do wizyty w przychodni. Dlatego też zdecydowałem się przedstawić dalszą część mojej historii. Myślałem, że jestem zdrowym, niezniszczalnym czterdziestolatkiem" - mówi Pałubski.  

W jego wpisie możemy przeczytać m.in.: "Teraz będzie troszkę poważnie. Pamiętacie moje badania krwi? Doprowadziły one tu...na łóżko (...). I tu pytanie do panów? Czemu olewacie samobadanie? A gdy już coś wyczujecie próbujecie to zlekceważyć? Czemu guz mózgu jest poważny, a guz ulubionego organu każdego faceta już nie??? Umiera się na to tak samo!!! I szczerze, co się stanie jak Wam wytną jajo? Stajecie się mniej męscy? Kto jest mniej męski: Facet z jednym jajem, czy jego zwłoki? Dlatego badajcie się i leczcie!!! Poproście o to swoje partnerki, nie ma przecież milszego badania niż bardzo dokładne, powolne sprawdzenie centymetr po centymetrze tych okolic! A po wszystkim powiedzcie do niej: Uratowałaś mi życie !!! (pis. org.)".

Fani bardzo ciepło przyjęli wpis Pałubskiego. "Brawo za ten tekst", "Zdrowe podejście do tematu" czy "Zdrowia, niesamowicie odważny z ciebie gość" - mogliśmy przeczytać w komentarzach. Co ciekawe, autorami większości wypowiedzi są... kobiety.

Choć najczęściej chorują trzydziestolatkowie, w mediach wciąż niewiele mówi się o badaniach profilaktycznych. Chlubnym wyjątkiem jest akcja "Movember", w ramach której panowie zapuszczają wąsy, by sprowokować rozmowę o raku jąder i prostaty.

W Polsce kampania jest obecna mniej więcej od pięciu lat i co roku angażują się w nią kolejni "znani i lubiani" (np. Mateusz Damięcki, Piotr Adamczyk, Michał Pol czy Sebastian Mila). Jednak tabuizacja tematu wciąż jest bardzo silna. Młodzi mężczyźni często wstydzą się rozebrać przed lekarzem, a gdy czują się dobrze, zakładają, że badania profilaktyczne nie są im potrzebne. Tymczasem nowotwór jądra wcale nie musi dawać objawów - jedynie u ok. 25 proc. chorych w chwili rozpoznania występuje stan zapalny lub bolesność. 

W Polsce co roku wykrywa się ok. 700 przypadków zachorowań na raka jądra. Wczesne wykrycie choroby, gwarantuje ponad 90 procentową wyleczalność. Warto mieć to na uwadze, tym bardziej, że usunięcie jednego jądra nie wpływa znacząco na płodność mężczyzny i jego życie seksualne. Podstawą diagnostyki jest samobadanie, a w dalszej kolejności badania krwi oraz USG. 

Dowiedz się więcej na temat: Michał Pałubski | rak jądra | profilaktyka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje